Katarzyna Parzuchowska-Tercz: jedną z form wracania do siebie jest sztuka

Ostatnia aktualizacja: 05.10.2026 12:29
Najpierw było malowanie jako sposób na powrót do siebie po kryzysie psychicznym. Później pojawiły się teatr, muzyka i pisanie, a osobiste doświadczenie przerodziło się w pracę z innymi. - Skoro to działa tak dobrze na mnie i tak bardzo mnie wzmacnia, pomyślałam, że może stworzę przestrzeń również dla innych - mówiła w Dwójce Katarzyna Parzuchowska-Tercz, arteterapeutka i autorka książki "O schizofrenii bez strachu".
Katarzyna Parzuchowska-Tercz, arteterapeutka, autorka książki O schizofrenii bez strachu
Katarzyna Parzuchowska-Tercz, arteterapeutka, autorka książki "O schizofrenii bez strachu"Foto: Aleksandra Tykarska/PR2

Sztuka może być czymś więcej niż źródłem estetycznego przeżycia. Malarstwo, teatr, literatura, muzyka czy taniec wykorzystywane są w arteterapii w pracy z osobami o bardzo różnych potrzebach – także doświadczającymi kryzysów psychicznych.

Posłuchaj audycji "Rozmowy po zmroku" >>>

Katarzyna Parzuchowska-Tercz zna tę perspektywę z dwóch stron. Dziś jest arteterapeutką, inicjatorką Teatru Kryzys i Mazowieckiej Szkoły Zdrowienia, związaną z Fundacją Otwarte Seminaria Filozoficzno-Psychiatryczne. Zanim jednak zaczęła pomagać innym, sama szukała w sztuce sposobu radzenia sobie z chorobą.

"Szukałam jakiejś drogi wyjścia z kryzysu"

- Zanim zostałam arteterapeutką, szukałam jakiejś drogi wyjścia z kryzysu. Warto wspomnieć, że bazuję w swojej twórczości na własnym doświadczeniu, a choruję na schizofrenię paranoidalną już od kilkunastu lat. Na początku chodziło więc o to, żeby samej sobie poradzić, jakoś z tego kryzysu wyjść. Naturalną drogą była dla mnie sztuka, bo odkąd pamiętam, interesowałam się nią i w jakiś sposób przez nią wyrażałam - opowiadała Katarzyna Parzuchowska-Tercz.

Szczególnie ważny był dla niej teatr, ale podczas pierwszego poważnego kryzysu sięgnęła po inną dziedzinę sztuki. - Kiedy pierwszy raz w życiu mi się to przydarzyło, kilkanaście lat temu, zaczęłam malować. To stało się samo przez się. Niestety moja choroba ma dość ciężki przebieg i tendencję do nawrotów, ale za każdym razem jedną z form wracania do siebie jest właśnie malowanie. Zaczęłam więc od autoarteterapii, czyli stosowania sztuki przez siebie na sobie - tłumaczyła w "Rozmowach po zmroku".

Czytaj także:

Nie tylko jedna dziedzina 

Później do malowania dołączyły inne formy ekspresji. Autorka gra na instrumentach, korzysta z teatru, a także z pisania ekspresywnego. Własne doświadczenie stopniowo zaczęła przekładać na pracę z osobami znajdującymi się w podobnej sytuacji. - Pomyślałam, że skoro to działa tak dobrze na mnie i tak bardzo mnie wzmacnia, to może stworzę jakąś przestrzeń również dla innych, żeby dzięki sztuce wzmacniali siebie i wracali do zdrowia. Skończyłam szkoły arteterapeutyczne i już z rozmysłem, z planem, zaczęłam podchodzić do przekazywania tej mocy sztuki innym osobom - mówiła.

"O schizofrenii bez strachu"

Z pisania ekspresywnego wyrosła również jej najnowsza książka "O schizofrenii bez strachu". Początkowo nie była planowana jako uporządkowana publikacja. - Powstała z pisania ekspresywnego, czyli wyrzucania z siebie myśli bez cenzury dotyczącej poprawności czy stylu. Z biegiem czasu zaczęło mi się to układać w strukturę. Miało też znaczenie uwolnienia z siebie pewnych rzeczy, oczyszczenia się z flashbacków i trudności, przez które przechodziłam w trakcie choroby - wyjaśniała.

- Niewielu z nas zdaje sobie sprawę, budząc się rano, że ma tę pewność, że jest się zdrowym. Ja takiej pewności codziennie, kiedy się budzę, nie mam. Muszę zawsze obserwować to, jak się czuję - dodała. 

***

Tytuł audycji: Rozmowy po zmroku

Prowadzenie: Aleksandra Tykarska

Data emisji: 4.10.2026

Godz. emisji: 21.30

Czytaj także

Alhierd Bacharewicz: czy możemy stać się wolni, jeśli zmienimy język?

Ostatnia aktualizacja: 21.09.2026 12:44
Czy wystarczy stworzyć język pozbawiony przemocy i hierarchii, żeby człowiek stał się wolny? Takie pytanie stawia Alhierd Bacharewicz w "Psach Europy", głośnej powieści, która ukazała się właśnie w przekładzie Joanny Bernatowicz. Na potrzeby książki autor stworzył balbutę, język wolności i równości.
rozwiń zwiń