Polskie ślady w Rio Claro do Sul. Polacy w Brazylii odc. 2

Ostatnia aktualizacja: 25.01.2024 16:00
Bohaterem kolejnej audycji z cyklu „Polacy w Brazylii” jest Benjamin Kurzydłowski z Rio Claro do Sul. Rodzina pana Benjamina, świetnego akordeonisty i śpiewaka, przyjechała do Brazylii w czasach „gorączki brazylijskiej".
Audio
Benjamin Kurzydłowski, fot. Piotr Baczewski
Benjamin Kurzydłowski, fot. Piotr BaczewskiFoto: Piotr Baczewski

Początek kolonizacji przypada na lata 1890-1891 i wtedy rozpoczęła się także kolonizacja Rio Claro do Sul. W tym okresie przybyli w te okolice osadnicy początkowo w Lubelszczyzny, północnego Mazowsza, a później z Małopolski Wschodniej. Benjamin urodził się w 1950 roku, grywał z muzykantami z rodziny i znajomymi. W audycji nas bohater tłumaczy także jak wyglądał dawniej zbiór „herby”, czyli yerba mate, ulubionego napoju mieszkańców Parany, zwanego przez nich „simarón”.


Nagrania w domu Panków w Rio Clar fot. Piotr Baczewski Nagrania w domu Panków w Rio Clar fot. Piotr Baczewski

- Urodziłem się w pięćdziesiątym roku. Papiery mam na pięćdziesiąt jeden. 18 grudnia moje urodziny. Urodziłem się w IV kolonii, dziadki z Polski przyjechały. Statkiem. Nie wiem, skąd wypływał. Wiem, że jechali okrętem, na okręcie dzieci się rodziły…

Benjamin Kurzydłowski wspomina jak niewiele zastali jego przodkowie na brazylijskich ziemiach – sami budowali swoje domy z zastanych na miejscu materiałów. Na szczęście – ziemia była żyzna i w dwójnasób zwracała to, co się na niej zasiało.


Araucarie w okolicy Rio Claro fot. Piotr Baczewski Araucarie w okolicy Rio Claro fot. Piotr Baczewski

„Z mojej chęci” odpowiada nasz bohater spytany, gdzie nauczył się grać na harmonii. Choć z muzyką osłuchał się wcześniej – jego ojciec był skrzypkiem. Benjamin zarobił na pierwszy instrument, pracując na plantacji yerby.

Benjamin Kurzydłowski ma doskonałą pamięć, zna wiele zwrotek pieśni śpiewanych wokół wesela. Ogrywał nie jedno z nich i pamięta wiele szczegółów. Grano przede wszystkim polskie melodie.

- Grali my od rana do rana. Stoły były zastawione kiełbasa, wódka i wino. Bo piwa wtedy nie było. Jak przyszli na wesele ludzie convidado, proszone, to trzeba było z gaitą iść do bramki i zagrać marsza. To jak się zagrało, to on ci dał za to piniendze. To się nazbierało trochę – śmieje się Kurzydłowski. – A potem na salę, tańcować. To się tańcowało dzień i noc. Nie było końca! Te starsze ludzie to się zabijały za polskie. Najbardziej te polskie lubili.


Podczas nagrań w Rio Claro , fot. Piotr Baczewski Podczas nagrań w Rio Claro , fot. Piotr Baczewski

 

***

Tytuł audycję: Źródła 

Prowadziła: Magdalena Tejchma

Data emisji: 25.01.2024

Godzina emisji: 15.15

reklama