Żegnamy wybitnych ludzi opery

Ostatnia aktualizacja: 31.10.2020 17:00
Kolejną audycję "Dwie do setki" poświęciliśmy ludziom opery, którzy odeszli w tym roku – nie tylko artystom czy kompozytorom, ale również dziennikarzom związanym z tym gatunkiem. W tym roku przyszło nam bowiem pożegnać m.in. znakomitego śpiewaka Bernarda Ładysza, wybitnego kompozytora Krzysztofa Pendereckiego, śpiewaczki: Joannę Cortes i Jadwigę Gadulankę, a także naszego redakcyjnego kolegę – Wiktora Bregy, specjalistę od opery.
Bernard Ładysz po przedstawieniu Borys Godunow. Na zdj. z żoną Leokadią
Bernard Ładysz po przedstawieniu "Borys Godunow". Na zdj. z żoną LeokadiąFoto: NAC

Posłuchaj
101:24 2020_10_31_14_59_41_PR2_Dwie_do_setki.mp3 Żegnamy wybitnych ludzi opery (Dwie do setki/Dwójka)

Postacią, silnie związaną z operą, był Bernard Ładysz – jeden z najsłynniejszych polskich basów. Śpiewak ten był bardzo silnie związany z Warszawą, mimo że pochodził z Wilna. Debiutował w Operze Warszawskiej w 1950 roku partią w Eugeniuszu Onieginie, natomiast kilka lat później, po sukcesie w Vercelli, otworzyły się przed nim drzwi do wielkiej kariery.

Jak podkreślił Adam Kruszewski, to był niezapomniany głos. - Trudno w ogóle znaleźć w całym zbiorze basów powojennych głos o takiej ilości alikwotów i o takiej sile wyrazu - opowiadał. Dodał też, że Bernard Ładysz uwielbiał śpiewać pieśni rosyjskie, ale nie tylko. - Pamiętam go również w repertuarze włoskim, jak Inkwizytor w Don Carlosie. No i nie może zabraknąć Skołuby. Nie wiem, czy nawet Moniuszko mógł sobie wymarzyć takiego Skołubę.

Czytaj też:


1200x660_penderecki_01a.jpg
Krzysztof Penderecki w Polskim Radiu - serwis specjalny

Postacią, która była silnie związana z operą, jest także Krzysztof Penderecki. Wspominał go reżyser teatralny Marek Weiss. - Krzysztof był niezwykłym partnerem we współpracy z reżyserem. Mówił "proszę robić tak, jak pan chce, a ja przyjdę na próbę generalną". To był jedyny kompozytor, który nie wtrącał się, nie przeszkadzał, nie wymądrzał, że wie lepiej, bo to jego dzieło - mówił.

Marek Weiss mówił także o jednej z najsłynniejszych oper tego kompozytora - Czarnej Masce. - To jest utwór przede wszystkim bardzo trudny technicznie. Są dwie orkiestry, w tym jedna potężna Jest zespół solistów, którzy wypowiadają swoje kwestie równolegle, nie słuchając się wzajemnie. I to wszystko trzeba idealnie zgrać. No i sama partytura jest bardzo skomplikowana. Trudność techniczna polega też na tym, że musi być bardzo precyzyjnie zrealizowany przekaz, ponieważ opowieść musi dotrzeć do widza. Uważam, że to jest najwspanialsza opera Krzysztofa - podkreślił.

Czytaj też: 

Antoni Libera, który wielokrotnie współpracował z Krzysztofem Pendereckim nad librettami, zaznaczył, że Czarna Maska to utwór dalekowzroczny. - Penderecki przewidział jakimś szóstym zmysłem to, co dzieje się teraz. Krzysztof sięgnął po ten tekst bez żadnych odniesień historyczno-politycznych, to było po prostu wspaniałe studium barokowego moralitetu. A tak wyszło, że przez te piętnaście lat Czarna Maska zyskała odniesienia do naszego współczesnego świata - opowiadał.

W audycji wspominaliśmy także Wiktora Bregy – dyrygenta, pasjonata opery. Jacek Hawryluk opowiadał, że przede wszystkim fascynował go świat opery francuskiej. - Od czasów najwcześniej po rzeczy współczesne. Dla niego rozmowy o konkretnych tytułach może nie były tak istotne, jak cały kontekst: kiedy powstały opery, jak umieścić dany tytuł w historii – to go pochłaniało - opowiadał zastępca dyrektora Redaktora Naczelnego Programu 2 Polskiego Radia. Wiktor Bregy był również częstym gościem audycji "Płytomania", gdzie był bardzo krytycznym recenzentem. - Ale nastawiony był bardzo pozytywnie. Zawsze, gdy podsuwałem mu jakieś nowości, to z wielką przyjemnością i zaciekawieniem słuchał. Był krytyczny, ale to zawsze była krytyka pozytywna - zaznaczył Jacek Hawryluk.

Przeczytaj: Penderecki: gdybym nie wybrał drogi kompozytora, zapewne zostałbym ogrodnikiem>>>

Gościem audycji była również Jadwiga Rappe, która wspominała śpiewaczkę operową Jadwigę Gadulankę ("była wspaniałą śpiewaczką i wrażliwą artystką"). Piotr Kaminski wspominał włoską sopranistkę Mirelle Freni ("cicha, skromna, a kiedy wychodziła na scenę, stawała się cudem"), a Izabela Kłosińska opowiadała o Joannie Cortes ("była świetną śpiewaczką, na scenie niezwykle kreatywną, zawsze oddawała całą siebie i widać było prawdę, która emanowała z jej sposobu gry i śpiewania").

Nie zabrakło tez cytatów z bogatego archiwum Polskiego Radia.

***

Tytuł audycji: Dwie do setki

Prowadził: Jakub Kukla

Goście: Adam Kruszewski (solista Teatru Wielkiego Opery Narodowej), Marek Weiss (reżyser), Antoni Libera (krytyk literacki, tłumacz librett operowych), Jadwiga Rappe (śpiewaczka), Izabela Kłosińska (śpiewaczka), Jacek Hawryluk (zastępca dyrektora Redaktora Naczelnego Programu 2 Polskiego Radia)

Data emisji: 31.10.2020

Godzina emisji: 15.00

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Jerzego Knetiga droga do operowej sceny

Ostatnia aktualizacja: 09.09.2016 12:58
Zapraszamy do wysłuchania wspomnień śpiewaka i pedagoga, który obchodzi 30-lecie pracy w Warszawskiej Operze Kameralnej.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Adam Kruszewski: baryton ma zawsze za nisko albo za wysoko

Ostatnia aktualizacja: 21.12.2018 14:00
- Kiedy dostałem się do szkoły, pani profesor zbadała mi skalę głosu i stwierdziła, że niestety jestem barytonem. Niestety, bo baryton ma same problemy. Basowi partię pisze się nisko, tenorowi wysoko, a baryton musi wszystko pogodzić - mówił w Dwójce znakomity śpiewak.
rozwiń zwiń