Halina Mlynkova: Tęskniłam za koncertowaniem (WIDEO)

Ostatnia aktualizacja: 09.07.2011 18:57
Nie było jej na scenie przez siedem lat. Po odejściu z zespołu Brathanki, z którym zrobiła w Polsce karierę, nagrywała własne utwory, tworzyła różne projekty. I cały czas tęskniła za sceną.
Audio




Zniknęła z dnia na dzień. Zamknęła się w swoim prywatnym świecie, nie występowała, nie pojawiała się "na salonach". – Wszyscy myśleli, że jestem teraz matką-Polką i zajmuję się domem, ale to nieprawda – opowiada Halina Mlynkova. – Tego się da się jednak wytłumaczyć; to trzeba przeżyć.

Ostatnio znów zaistniała na polskiej scenie, biorąc udział w muzycznym show jednej ze stacji telewizyjnych. – Kiedy odchodziłam z zespołu, na rynku pojawiał się dopiero "Idol". Teraz jest tego mnóstwo – mówi Mlynkova. Według artystki udział w takim programie może być dobrą metodą na zrobienie kariery w polskim show biznesie. – Tylko potem też trzeba mieć coś do powiedzenia – zaznacza. – Bo ludzi, którzy mają talent wokalny, potrafią ładnie zaśpiewać cudze piosenki jest w Polsce naprawdę wielu.

Tymczasem Mlynkova odkryła, że ma także… talent pedagogiczny. I znakomicie odnalazła się w roli nauczycielki. – Od najmłodszych lat miałam podobno ku temu skłonności – śmieje się.

Jesienią na rynku ukaże się jednak pierwsza solowa płyta artystki. – Zabawiliśmy się klimatem "tureckim" – przyznaje wokalistka. – Z reguły w polskich nagraniach z udziałem orkiestry każdy instrument ma swoją partię. U nas wszystkie grają unisono i dlatego brzmi to, jakby zostało zaczerpnięte z tamtego regionu.

Więcej o nowych nagraniach artystki dowiesz się, słuchając całej rozmowy w czwórkowej audycji "Ex Magazine".

Halina Mlynkowa wpisała się w historię polskiej muzyki, gdy wraz z zespołem Brathanki wykonała przebój "Czerwone korale". Potem właściwie z dnia na dzień zniknęła. – Cała ciąża, a potem kilka miesięcy urlopu macierzyńskiego… to prawie rok – liczy artystka i opowiada, że nie zaśpiewała wówczas ani jednej piosenki. – Byłam tak zmęczona i zrażona do wszystkiego... W dniu, w którym powiedziałam "to już jest koniec, ja odchodzę" spadł ze mnie wielki, ciężki kamień.

Jednak Mlynkova przyznaje, że sceny jej brakowało. – Nie było wówczas tych wszystkich paparazzi, nikt mnie nie śledził. To się zaczęło później i nigdy mnie jakoś bardzo nie interesowało – opowiada. – Nie mogę żyć bez widowni, koncertów. Bez tego było mi bardzo smutno. Scena to jest mój żywioł i ludzie zawsze dodawali mi energii.

Artystka bardzo ceni sobie równowagę między życiem zawodowym a prywatnym, między domem a pracą. - Zawsze mówiłam, że ta równowaga musi być zachowana. W którymś momencie szala przechyliła się na stronę domu i bardzo mi to przeszkadzało.

Gościem w audycji Ex Magazine był także perkusista Jan Młynarski. Posłuchaj rozmowy w Czwórce.

(kd)

Czytaj także

Folk wraca do łask

Ostatnia aktualizacja: 21.06.2011 12:11
– Ludzie intuicyjnie wracają do swoich korzeni. Sięgają do tradycji, by zdefiniować własną tożsamość, zrozumieć siebie – zgodnie zauważają Anna Kolczyńska i Maja Margasińska z Państwowego Muzeum Etnograficznego.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Festiwal ludzi odważnych

Ostatnia aktualizacja: 26.06.2011 00:00
Gościem Maćka Szajowskiego w niedzielnym "Folk Offie" był Grzegorz Bral, twórca wrocławskiego Brave Festival, którego siódma edycja rozpocznie się już 2 lipca.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Łukasz Nowicki: Bardzo chciałem być ojcem

Ostatnia aktualizacja: 23.06.2011 08:30
Łukasz Nowicki znany jest jako syn słynnego aktora Jana Nowickiego. Choć sam chciałby, aby o nim mówiono: Średnio znany ojciec - w przyszłości bardzo znanego syna.
rozwiń zwiń