- Na początku pandemii wypracowałam mechanizm siedzenia "w telefonie" 3x30 minut. I staram się trzymać tej dyscypliny - opowiadała Sylwia Czubkowska, dziennikarka zajmująca się nowymi technologiami, współautorka podcastu "Techstorie". - Przy czym 90 proc. moich treści to są rzeczy związane z moją pracą - zaznaczyła. Jak podkreślała, mówiąc o popularnych serwisach społecznościowych, warto dodawać przedrostek "pseudo". - Bo to przecież nie są już ani media, ani społecznościowe. Media to my, twórcy, autorzy, ludzie publikujący treści. Konkretnego dnia, 9 lutego 2009 media społecznościowe przestały nimi być. To był moment, w którym Facebook zmienił swój algorytm. Od tego czasu nie można już, scrollując wiadomości od bliskich, przyjaciół, dojść do końca walla. Wtedy też wprowadzono lajki - to była nowa zmienna, czyli mamy już nie tylko to, jak blisko jest dany człowiek, ale i to, jakie emocje wzbudza dana treść.
Sylwia Czubkowska w Czwórce- posłuchaj nagrania całej rozmowy
We wrześniu tego roku minęła dekada od powstania chińskiej wersji TikToka. - Dopiero w 2018-2019 roku ta platforma dobrze się wykształciła. Zatrudniano influencerów, by trenować jej algorytm. To, że wprowadzono opcje dodawania filmów dało możliwości, by TikTok zdobywał ogromną wiedzę o użytkownikach. Filmy pokazują dużo więcej informacji niż pisane posty - mówiła Sylwia Czubkowska. Jak uczy się algorytm? - Gdy zakładasz konto, dostajesz mnóstwo przypadkowych treści. I algorytm patrzy, co oglądamy, a co przewijamy, co nas śmieszy, co wkurza, gdzie zostawimy serduszko, a gdzie komentarz - mówiła ekspertka. O tym jest książka "Smok w telefonie. Tajna historia TikToka, inwigilacji i wojny USA z Chinami o algorytm, który wiedział za dużo" Emily Baker-White. To reportaż śledczy, który odsłania kulisy powstania i globalnego fenomenu chińskiego giganta technologicznego - ByteDance i jego flagowej aplikacji TikTok. To analiza cyfrowej wojny o algorytm, inwigilację i wpływ na nasze umysły, która toczy się na naszych oczach, a której stawką jest przyszłość internetu i naszej wolności.
Sprawdź także:
Chińskie odsłony mediów społecznościowych działają nieco inaczej niż Europejskie. - Mają ten sam cel co wszędzie indziej, czyli jak najwięcej zarobić, jednak na innej zasadzie: są bardzo skomercjalizowane. Wszelkie treści, które się tam pojawiają mogą być połączone ze sklepami internetowymi i jednocześnie platformami płatności. W Europie bardzo się przed tym bronimy i tu zarabia się najwięcej na reklamach, przenoszeniu odbiorcy na zewnątrz - mówiła ekspertka.
ZOBACZ TAKŻE Jak zmieniły nas nowe technologie - debata w Czwórce
Jak podkreślała, algorytmów nie warto się bać, ale warto je mądrze wykorzystywać. - Każda treść, którą tam wrzucamy może być wykorzystana przeciwko nam. To, co postrzegamy jako jako personalizowanie jest zarabianiem na nas. Kolejny poziom to wykorzystywanie wiedzy o nas do manipulacji politycznej, i to bardzo mocno widzimy dziś w Polsce. Kolejny poziom to psychologiczne sterowanie. Młodzi ludzie wchodzą na socjale na trzy minuty i nagle siedzą tam trzy godziny. Zaczynają mieć problemy z koncentracją czy snem. Media pseudospołecznościowe są bardzo precyzyjnie zaprojektowane, a koszty psychologiczne korzystania z nich są niezwykle duże - wyliczała.
***
Tytuł audycji: Popołudniówa
Prowadzi: Jędrzej Rosiewicz
Gościni: Sylwia Czubkowska (dziennikarka zajmująca się nowymi technologiami, współautorka podcastu "Techstorie")
Data emisji: 29.09.2026
Godzina: 15.10
kd