Nieco spóźnione bociany wracają do Polski. Dlaczego pierwsze lecą samce?

Ostatnia aktualizacja: 30.03.2022 14:40
Z całej Polski docierają informacje o pierwszych pojawiających się bocianach. Jednak według niektórych ich przylot jest opóźniony. Sprawdzamy, z czego to wynika.
Bociany w tym roku są nieco spóźnione
Bociany w tym roku są nieco spóźnioneFoto: shutterstock//traXX

Pierwsze bociany, które pojawiły się w Polsce, to podobno osobniki, które nie wyleciały z Europy, ale spędziły zimę na Starym Kontynencie. Te ptaki rzadziej niż kiedyś udają się na wakacje do Afryki. - Bociany, które kiedyś latały do północnej albo zachodniej Afryki, lecą sobie na krótko do Maroka i wracają - mówi prof. Piotr Tryjanowski z Grupy Badawczej Bociana Białego. - Coś się z bocianami dzieje i uważam, że jest to częściowy wskaźnik tego, co się dzieje także z naszym klimatem.

Bociany też coraz później pojawiają się w Polsce. - Stare porzekadło mówi: na Józefa świętego przylatują ptaki jego. Dawno już jest po 19 marca, a bocianów za dużo nie ma - zauważa specjalista. - Zawsze te pierwsze pojawiające się ptaki budziły największy entuzjazm. Jednak większe biologiczne znaczenie ma to, czy przyleci główna grupa migracyjna.

Jak mówi rozmówca Szymona Majchrzaka, najszybciej powinny do nas docierać samce. Jednak tych jest jak na lekarstwo i wciąż ich nie widzimy. Dlaczego zatem przylatują pierwsi? - W myśl przysłowia: jaki pan, taki kram - jak bocian ma dobre gniazdo i gospodarstwo, to i samicę łatwiej znaleźć. Dlatego między samcami jest taka konkurencja, jeżeli chodzi o szybkość dotarcia na miejsce. Jeżeli się zajmie już jakiś dom, to łatwiej go bronić, niż atakować - opowiada prof. Tryjanowski. - Samice przylatują około tygodnia później, ponieważ ich cel ewolucyjny jest troszeczkę inny.

W ich wypadku to już nie jest wyścig z czasem. Samice starają się przylecieć w jak najlepszej kondycji i szybko składać jaja. A to z punktu widzenia energetyki organizmu jest olbrzymią inwestycją.

W tym roku zamiast być już w Polsce, bociany jeszcze lecą. Okazuje się, że część z nich utknęła w okolicach Istambułu, a przyczyną awarii migracyjnej był śnieg. Wiemy to z nadajników GPS zamontowanych na bocianich grzbietach.

Źr. Youtube/Kraina Tysiąca Bocianów /czyta KRYSTYNA CZUBÓWNA / muz. Michał Lorenc /CAŁY FILM

- Ptaki mają małe plecaczki. Z najnowszych transmiterów wiemy prawie wszystko: to, na jakiej wysokości się znajdują, jaką mają temperaturę ciała, nawet to, jak szybko bije ich serce - tłumaczy ekspert. - Dzięki temu da się policzyć wysiłek energetyczny, a na tej podstawie możemy próbować przewidywać, gdzie i kiedy będą się zatrzymywały. Możemy też sprawdzić, czy są jakieś bariery po drodze. Te wszystkie informacje wraz z obrazami satelitarnymi powierzchni ziemi da się na siebie nakładać, co zresztą robimy.

Zobacz także: 

Choć jeden bocian wiosny nie czyni, już niedługo możemy się spodziewać ich masowego przylotu. Dlaczego tak na nie czekamy? - Śmiejemy się w zespole, że bociany mają znaczenie terapeutyczne. Po długiej zimie bociany są symbolem wiosny - zauważa badacz. - Niektórzy patrzą na nie przez pryzmat sentymentów z dzieciństwa. W dawnej kulturze słowiańskiej bocian był symbolem szczęścia, a w tych trudnych czasach szczęście i nadzieja są nam potrzebne. 


Posłuchaj
04:01 Czwórka/Stacja Nauka - bociany 30.03.2022.mp3 prof. Piotr Trojanowski opowiada o bocianach i ich locie do Polski (Stacja Nauka/Czwórka)

 

***

Tytuł audycji: Stacja Nauka

Prowadzi: Oliwia Krettek

Materiał przygotował: Szymon Majchrzak

Data emisji: 30.03.2022

Godzina emisji: 12.40

aw

Czytaj także

Rodzinne zwyczaje bocianów białych. To życie pełne wrażeń

Ostatnia aktualizacja: 22.04.2019 15:00
Bociany są monogamistami przez... jeden sezon. W ich życiu zdarzają się zdrady, rozgrywają się prawdziwe rodzinne dramaty i skandale. Walki, przeganianie intruzów, zmiany partnerów i partnerek. Jakie jeszcze tajemnice skrywają te ptaki? 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Co widzą ptaki? "Promienie UV i najczarniejszą czerń"

Ostatnia aktualizacja: 02.06.2021 13:35
- Ptaki widzą to, co niewidoczne dla ludzkiego oka - tłumaczyła popularyzatorka nauki Martyna Walerowicz. 
rozwiń zwiń