"Limoni a Varsavia" ("Cytryny w Warszawie") to tytuł włoskiego filmu łączącego Włochy i Polskę. Reżyser, Bruno Colelli zdecydowała się na pierwszym planie zaprezentować włoską kuchnię, tę część kultury, który wielu Polaków ceni najbardziej, i wokół niej opleść opowiadaną historię. To fabuła o dwóch kuzynach, Włochach, którzy prowadzą restaurację w Warszawie. Nicola i Giuseppe, osaczeni przez konkurencję, chcąc przezwyciężyć kryzys, wyruszają na motorach w podróż, która po ponad 20 latach zaprowadzi ich z powrotem do Włoch.
Mają przed sobą niemożliwą misję: muszą nakłonić do przyjazdu do Warszawy choć jednego słynnego szefa kuchni albo króla pizzy. Rozmowy, jakie z nimi prowadzą, to jedne z najzabawniejszych scen filmu, które potwierdzają, że szefowie kuchni mogą być też dobrymi aktorami.
Słynni szefowie kuchni na planie "Cytryn w Warszawie"
W Rzymie, w prestiżowym kinie Farnese na Campo de' Fiori, odbyła się specjalna projekcja "Cytryn w Warszawie", w której udział wzięli twórcy i aktorzy produkcji. Na planie, obok włoskich aktorów, takich jak: Roberto De Francesco, Ninni Bruschetta, Denise Tantucci, Nino Frassica, pojawiły się również Polacy - Marieta Żukowska, Anna Cieślak czy Olek Mincer. Nie zabrakło też naturszczyków - siebie samych zagrali słynni włoscy szefowie kuchni.
Samego siebie zagrał Luigi Cremona - jedna z najsłynniejszych postaci włoskiej sceny kulinarnej, krytyk i organizator konkursów, znany z promowania regionalnej kuchni włoskiej oraz odkrywca wielu kucharzy, wśród nich takich sław, jak Massimo Bottura i Carlo Cracco.
W filmie pojawili się też legendy świata włoskich restauracji, znani szefowie kuchni: Gianfranco Vissani, Filippo La Mantia, król neapolitańskiej pizzy Gino Sorbillo, a także legendarny rzeźnik z Toskanii Dario Cecchini.
Oglądając "Cytryny w Warszawie" raz po raz zachwycamy się włoskim krajobrazem, ale też przenosimy do malowniczej stolicy Polski. Zdjęcia realizowane były w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu, Mediolanie, w regionach Umbria i Toskania, w Neapolu oraz krainie Cilento na południu Włoch.
Bruno Colella w Polsce
Bruno Colella po raz pierwszy trafił do Polski realizując film o XVIII-wiecznym Londynie. Szukając odpowiedniej lokalizacji historycznej napotkał duże problemy. Scenografka produkcji zasugerowała, że w Polsce na Śląsku są zamki, które mogą być odpowiednim planem zdjęciowym do tego filmu. - Przyjechałem do Polski i faktycznie tam nakręciliśmy sceny. Współpracowałem też z Jerzym Stuhrem - zdradza reżyser.
Od tamtej pory Colella zaczął odwiedzać Polskę częściej. - Ponieważ odwiedzałem często Polskę, sam nieźle gotuję i byłem bardzo zainteresowany aspektem gastronomicznym, tak narodził się pomysł opowieści o świecie restauracji, będącej też filmem drogi - wyjaśnił.
Premiera filmu miała miejsce w czerwcu na festiwalu w Taorminie na Sycylii. 27 sierpnia "Cytryny w Warszawie" trafiły do włoskich kin. Wkrótce będą prezentowane w Polsce, jednak data premiery nie jest jeszcze znana.
***
pj/PAP