Kanapki dla uchodźców z Ukrainy - kolorowe, chrupiące i zdrowe

Ostatnia aktualizacja: 09.03.2022 22:10
Coraz więcej z nas angażuje się w pomoc dla uciekających przed wojną Ukraińców. Wiele instytucji udostępnia swoje wnętrza potrzebującym i tym, którzy pomocy udzielają. Pałac w Wilanowie zaoferował przestrzeń, która zamieniła się ostatnio w manufakturę kanapek. Potrzebne są jednak produkty.
Codziennie w Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie wolontariusze przygotowują ponad tysiąc kanapek dla uchodźców z Ukrainy
Codziennie w Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie wolontariusze przygotowują ponad tysiąc kanapek dla uchodźców z UkrainyFoto: shutterstock/baibaz

Kanapki z Pałacu w Wilanowie

Liczą się każda para rąk i chęci. Szybko powstają - kanapki z serem, szynką, warzywami - aby jak najwięcej i najszybciej trafiły do tych najbardziej potrzebujących. Ponad tysiąc kanapek jednego dnia przygotowują wolontariusze z Pałacu w Wilanowie. Angażują się nie tylko profesjonaliści, ale także ci, którzy mają chwilę wolnego. Na stanowiskach jest podział pracy, są między innymi osoby, które zajmują się przygotowaniem produktów, które są wkładane do kanapek.

Gdy ich zaczyna brakować myją, wycierają i kroją. - Była papryka, są rzodkiewki i oliwki. Korzystamy z tego, co przyjechało i co nam dostarczono. Staram się produkty przygotować tak, żeby praca przy stole kanapkowym szła szybciej. Zajmuję się tzw. "prep" - mówi jedna z wolontariuszek Marieta Marecka. - Szefowie kuchni oddali nam sporą część powierzchni. Zarządzają, ale też pomagają, a że mają doświadczenie, od razu wszystko idzie sprawniej. Mamy super przestrzeń i fajnych ludzi dookoła.


Różnorodnie i sycąco

Tempo prac ma znaczenie, bo na odbiór kanapek czekają już wolontariusze, którzy przewożą je dalej. Jakość kanapek zależy od dobrej woli i hojności osób, które dostarczają towar. Potrzebne jest wszystko, co sprawi, że będą smaczne i sycące. Im więcej produktów, tym więcej ich powstanie.

- Praca wre od 9 rano. Kanapek powstaje cała masa. Jak się rozpędzimy, to w pięć godzin udaje nam się zrobić tysiąc kanapek - mówi Maria Tamarecka. - Kanapki trafiają do różnych miejsc, także na granicę.

Kanapki są różnorodne. Teraz akurat trwa okres postu na Ukrainie, więc specjalnie powstają przysmaki dla osób, które nie jedzą mięsa. Są więc kanapki wegańskie i z serem, ale na bogato, bo i z sałatą, papryką, ogórkiem. - Wszystko jest. Dbamy o to, żeby to były kanapki, które sami chcielibyśmy zjeść - zaznacza Maria. - Ma być kolorowo, chrupiąco, zdrowo i ma być dużo warzyw. Staramy się dobrze wykorzystać wszystko, co do nas trafia.

>>> ROSYJSKA INWAZJA NA UKRAINĘ - zobacz serwis specjalny <<<

Mimo pośpiechu jest także wprowadzona kontrola jakości, bo chodzi o to, żeby każdy kęs był pyszny. Nie tylko dostawcy, ale również osoby przygotowujące kanapki przynoszą składniki do ich produkcji. - Cały czas walczymy o to, żeby większe firmy nas wspomogły, bo schodzi naprawdę dużo produktów - mówi Maria Tamarecka. - W ciągu godziny możemy przerobić nawet 40 bochenków chleba. Najwięcej pomocy i produktów w dalszym ciągu trafia od osób prywatnych.



Przydział dla każdego

Gotowe kanapki trafiają do różnych punktów, m.in do jednego z hoteli, gdzie zakwaterowane są matki z dziećmi. - Jest tam kilkaset osób. Kolejne miejsca to punkty recepcyjne na warszawskim Torwarze. Kanapki też są pakowane próżniowo i jadą na przejście graniczne. Tam są rozdzielane, aby jako suchy prowiant mogły być zabrane w dalszą drogę - mówi Marcin Nowicki z Pałacu w Wilanowie. Jednocześnie zapewnia, że kanapki będą robione tak długo, jak długo będą produkty.


***

Tytuł audycji: Czat Czwórki

Prowadzi: Piotr Firan

Materiał przygotowała: Marta Hoppe

Data emisji: 09.03.2022

Godzina emisji: 15.36

aw

Czytaj także

Dziesiątki tysięcy Ukraińców na polskim rynku pracy. To duże wyzwanie dla nich i polskich pracodawców

Ostatnia aktualizacja: 01.03.2022 19:34
Do Polski napływa coraz więcej uchodźców z ogarniętej wojną z Rosją Ukrainy. Jakie są możliwości zatrudnienia jej obywateli w naszym kraju, mówiła w radiowej Jedynce Agnieszka Zielińska, dyrektor Polskiego Forum HR.
rozwiń zwiń

Czytaj także

W ucieczce przed wojną. Polska to tylko przystanek

Ostatnia aktualizacja: 08.03.2022 22:30
Dla wielu uchodźców Polska stanowi tylko pewien etap w ich drodze. Po dwudniowej podróży pociągiem Ksenia i jej 10-letnia córka Sara zatrzymały się na kilka dni w Warszawie. Jednak nie planują tu zostać na dłużej. Jadą do Francji, a w organizację tej podróży zaangażowało się kilkoro Polaków.
rozwiń zwiń