Prymas Wyszyński - człowiek kompromisu

Ostatnia aktualizacja: 07.06.2020 07:32
Kardynał Stefan Wyszyński przeżył 80 lat. Urodził się w czasach zaborów, świadomie przeżył dwudziestolecie międzywojenne, w okresie II wojny światowej był kapłanem, a w czasie powojennym - biskupem i kardynałem. Przez niektórych nazywany jest symbolem walki z komunizmem. 
Audio
  • Dr Ewa Czaczkowska opowiada o prymasie Stefanie Wyszyńskim (Zaklinacze czasu/Czwórka)
Kardynał Stefan Wyszyński
Kardynał Stefan WyszyńskiFoto: nac.gov.pl

- Najczęściej mówi się o prymasie, że to prymas non possumus, a był on właśnie i prymasem non possumus i mistrzem kompromisu. Na tym polegała jego wielkość - podkreśla dr Ewa Czaczkowska, historyk z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, publicystka, autorka biografii kardynała i książki "Wyszyński - wiara, nadzieja, miłość". - To też było fundamentem jego zwycięstwa nad komunizmem, może to określenie trochę na wyrost, ale jego zasługi są ogromne - dodaje. 

Stefan Wyszyński umiał łączyć dwie niezwykle ważne cechy, które zadecydowały o jego drodze prymasowskiej i o tym, że mówimy o jego wielkości. - Prymas z jednej strony był naprawdę bezkompromisowy i niezłomny, jeśli chodzi o obronę zasad, wiary, światopoglądu - mówi ekspertka. - Z drugiej strony był człowiekiem gotowym do rozmów i wtedy, kiedy uważał, że należy pójść na kompromis, ale nie w sprawach światopoglądowych, a w sprawach istnienia, działania Kościoła, wiernych, wierzących obywateli w państwie. On uważał, że czasem trzeba istnieć w gorszej sytuacji, osiągnąć 50-60 procent, a nie 100 - dodaje. 

Ingres kardynała odbył się w lutym 1949 roku. To był początek tzw. polskiego stalinizmu. W 1950 roku, w kwietniu zostało podpisane porozumienie Kościół-władze państwowe. - To porozumienie od początku było przez władze państwowe łamane, co trwało do 1953 roku, do jego aresztowania - przypomina gość Kuby Jamrozka. - Prymas boleśnie się przekonał, że z komunistami porozumień żadnych zawierać nie można, bo jest to partner niewiarygodny - dodaje. 

Czas internowania - duchowe rekolekcje

Wbrew pozorom, czas internowania był bardzo owocny dla duchownego. Miał ogromny wpływ na to, co się stało później. - Prymas tam zrobił obrachunek ze sobą, z dotychczasową linią działania m.in. wobec władz państwowych - przypomina Ewa Czaczkowska. - Po uwolnieniu przeszedł do "duszpasterskiej ofensywy" - ja to tak nazywam. Tam, w uwięzieniu, powstały "Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego" i zarys "Wielkiej Nowenny", czyli dwa wielkie elementy programu milenijnego - dodaje. 

W czasie internowania prymas Wyszyński całkowicie zawierzył Bogu i Maryi, to sprawiło, że przestał się lękać. Pomogła mu też samodyscyplina Ewa Czaczkowska

Nieustająca inwigilacja

Relacja państwo-Kościół była bardzo trudna. - Przez cały czas prymasostwa Stefan Wyszyński był inwigilowany. Wokół niego służba bezpieczeństwa instalowała tajnych współpracowników - osoby spoza Kościoła, ale i z wewnątrz, niestety okazuje się, że ktoś z jego rodziny był też w to zamieszany - opowiada historyk. - To był trudny czas, ale prymas miał w sobie wewnętrzną wolność. Mówił, że trzeba żyć tak, żeby nie można było wyciągnąć niczego złego przeciwko człowiekowi - podkreśla. 

Ewa Czaczkowska zwraca uwagę, że prymas to co myślał, to mówił, nie bał się podsłuchów. W SB tworzono wiele planów na rozpracowanie głowy polskiego Kościoła. Próbowano dewaluować jego autorytet, donoszono nawet do Watykanu. 

Zapraszamy do serwisu specjalnego Polskiego Radia - Prymas Tysiąclecia >>>

Czas Solidarności

W sierpniu 1980 roku prymas Wyszyński obawiał się, co wyniknie z działań Solidarności. - Obawiał się, w pierwszym momencie, żeby nie doszło do rozlewu krwi. Bał się interwencji sowieckiej, bratobójczych walk w Polsce - wymienia gość Czwórki. - Po spotkaniu z Lechem Wałęsą, prymas stał się doradcą Solidarności i mediatorem w licznych konfliktach Solidarność-władze państwowe. Był aktywny, ale przestrzegał liderów związków, by nie eskalowali żądań - dodaje. 

Zaćma

Jakub Jamrozek wspomina też film z 2016 roku "Zaćma". W rolę kardynała wciela się w nim Janusz Gajos. To historia spotkania prymasa z Julią Brystygier, zwaną "krwawą Julią", byłą funkcjonariuszką aparatu bezpieczeństwa PRL. Dochodzi do niego w Ośrodku dla Niewidomych w Laskach. - To film, ale historia w nim przedstawiona jest prawdziwa - podkreśla prowadzący.

- Różne są informacje dotyczące tego spotkania. Niektóre mówią, że Julia Brystygier pod wpływem tego spotkania się nawróciła, ale nie ma co do tego pewności - podkreśla historyk. 

PISF/Zwiastun filmu "Zaćma"

***

Tytuł audycji: Zaklinacze czasu

Prowadzi: Jakub Jamrozek

Gość: dr Ewa Czaczkowska (historyk z UKSW, autorka wielu książek o prymasie Wyszyńskim)

Data emisji: 06.06.2020

Godzina emisji: 14.16

pj/kd

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Praktyk życia: jak odnaleźć wewnętrzny spokój?

Ostatnia aktualizacja: 19.06.2019 16:21
Będąc na szczycie korporacyjnej kariery postanowił przewartościować swoje życie i zostać kapelanem więziennym, coachem, motywatorem i specjalistą od spraw trudnych. Czy dziś Andrzej Cichocki może powiedziec o sobie, że jest szczęśliwy?
rozwiń zwiń

Czytaj także

Relikwie. Oznaka potęgi i składowa wiary

Ostatnia aktualizacja: 05.01.2020 10:00
Dla jednych eksponowanie kości czy kropel krwi jest zwyczajem makabrycznym, dla innych - składową wiary. Skąd wziął się i jak dawny jest kult relikwii?
rozwiń zwiń