Zofia Stryjeńska. "Ukąszona miłością do sztuki"

Ostatnia aktualizacja: 15.10.2017 10:40
- Przyglądanie się życiorysowi Zofii Stryjeńskiej było fascynującym zajęciem, ale też analizując jej relację z innymi, często pojawiała się refleksja: "jak dobrze, że to nie padło na mnie" - opowiada Anna Dziewit-Meller, autorka książki "Damy, dziewuchy, dziewczyny".  
Audio
  • O Zofii Stryjeńskiej opowiada dziennikarka i pisarka Anna Dziewit-Meller (Klucz kulturowy/Czwórka)
Fragment obrazu Żniwiarze prezentowanego na wystawie prac Zofii Stryjeńskiej w galerii Panorama w Tarnowie
Fragment obrazu "Żniwiarze" prezentowanego na wystawie prac Zofii Stryjeńskiej w galerii "Panorama" w Tarnowie Foto: PAP/Paweł Topolski

Czytaj także
szał podkowińskiego pap 1200.jpg
"Szał" Podkowińskiego. O skandalu w Zachęcie

Stryjeńska była jedną z najbarwniejszych postaci polskiego środowiska artystycznego w dwudziestoleciu międzywojennym. Nazywano ją "słowiańską boginią" i "księżniczką malarstwa polskiego". Zanim jednak do tego doszło, artystka musiała się sporo natrudzić. - Zocha marzyła, żeby malować, ale nie miała, co marzyć o krakowskiej ASP, bo wówczas nikt tam nie przyjmował dziewczyn. Więc w męskim przebraniu, jako swój brat Tadeusz, pojechała do Monachium, gdzie przez rok uczyła się na Akademii Sztuk Pięknych - opowiada gość Czwórki.    

W twórczości inspirowała się kulturą ludową. Uwielbiała kolor niebieski. I "miała wzięcie". - Tak jak przed I wojną światową cała bohema krakowska chciała mieć płótna Malczewskiego, tak po I wojnie "warszawka" życzyła sobie, by Stryjeńska malowała im obrazy i freski - wspomina Dziewit-Meller i opowiada o jej najdziwniejszych zleceniach.

Dlaczego Zofia Stryjeńska trafiła do szpitala psychiatrycznego? Jak układały się je relacje z dziećmi? I co to znaczy, że charakteryzowało ją "nieomylne chlaśnięcie pędzla"? 


Anna Dziewit-Meller i Ania Hardej Anna Dziewit-Meller i Ania Hardej

***

Tytuł audycji: Klucz Kulturowy

Prowadzi: Anna Hardej

Gość: Anna Dziewit-Meller (dziennikarka, pisarka, autorka książki "Damy, dziewuchy, dziewczyny")

Data emisji: 14.10.2017

Godzina emisji: 15.16

kul/kk

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

"Najpierw było jajko, potem pojawiła się sztuka"

Ostatnia aktualizacja: 17.04.2017 13:00
Jajko to nie tylko symbol życia i podstawowy składnik wielkanocnego śniadania, ale także wdzięczny artefakt, na którego punkcie obsesję miał król surrealizmu Salvador Dalí. - Jajko w całości jest kruche lecz stabilne. Po rozbiciu otrzymujemy organiczną masę, z którą Dalí chętnie prowadził grę - tłumaczy w Czwórce historyk sztuki Konrad Schiller.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Aleksandra Liput i jej pluszowe zabawki przesiąknięte strachem

Ostatnia aktualizacja: 10.09.2017 15:55
- To przychodziło z czasem. Najpierw malowałam zmasakrowane twarze, zrobiłam całą serię portretów pobitych ludzi. Zajmowałam się też seryjnymi mordercami - opowiadała Aleksandra Liput, artystka, której sztuka powiązana jest ściśle ze światem dziecięcych lęków.
rozwiń zwiń