Zachód, który przeciekał przez żelazną kurtynę. O modzie w PRL

Ostatnia aktualizacja: 27.10.2019 11:20
Rozkloszowane spódnice z siatek na muchy, kurtki z demobilu zdobywane "na ciuchach", białe botki od szewca, ortaliony, nonirony, dżinsy, tetry i kożuchy - o dobrym wyglądzie w PRL w mniejszym stopniu decydował "gruby portfel", a bardziej znajomości, łut szczęścia, niczym nieskrępowana wyobraźnia oraz potrzeba buntu.
Audio
  • "To nie są moje wielbłądy. O modzie w PRL". Rozmowa z Aleksandrą Boćkowską (Klucz kulturowy/Czwórka)
Pokaz kolekcji Domu Mody Ambasador na ulicy Nowolipie w Warszawie - lata 60.70.
Pokaz kolekcji Domu Mody "Ambasador" na ulicy Nowolipie w Warszawie - lata 60./70.Foto: Rutowska Grażyna/NAC

Wybieg jako pole walki z systemem

Jedni poszukiwali ubrań na bazarach, inni szyli je sami lub u krawca. Byli też tacy, którzy korzystali z uprzejmości cioci z Ameryki albo mieli szczęście trafiać na okazję, kiedy do sklepu "rzucono" coś atrakcyjnego. Jak podkreśla Aleksandra Boćkowska, moda w PRL była przedmiotem pożądania, a ubranie niejako orężem do walki z systemem. - Nie był to jednak element walki politycznej, tylko estetycznej - tłumaczy.

Dżinsy były ubraniem uniwersalnym dla całej epoki PRL Aleksandra Boćkowska

Do 1949 roku roku główną modową inspiracją dla polskich projektantów był Paryż, kiedy nadeszła epoka stalinizmu, wzorce płynęły z Moskwy. - Żelazna kurtyna szczelnie oddzieliła nas od Zachodu, ale nie w przypadku mody. W trakcie "odwilży" wiadomości ze światowych wybiegów pojawiały się w całej prasie kobiecej wraz z radami, jak to zrobić i jak samemu uszyć - wspomina gość Czwórki.

"Trumniaki" Barbary Hoff

Czytaj także
ślub moda prl pap 1200.jpg
Śluby w PRL. "Panna młoda musiała stanąć na głowie"

Jedną z projektantek, która na łamach "Przekroju" kreowała gust Polek i doradzała im, jak dobrze wyglądać, była Barbara Hoff. - Jednym z jej patentów były balerinki z tenisówek, czyli tak zwane "trumniaki". Wystarczyło z obuwia sportowego wyciąć sznurowanie, zafarbować je na czarno i już się miało buty jak z Paryża - tłumaczy Boćkowska. - Hoff podpowiedziała także Polkom, jak z krawata zrobić wełniane spodnie i to był dość podstępny plan - dodaje i wyjaśnia, na czym on polegał.

Kiedy mieszkańcy stolicy po raz pierwszy zobaczyli dżinsy? Gdzie były najlepsze "ciuchy" w PRL? Kto wprowadził modę na ortalionowe płaszcze? Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

***

Tytuł audycji: Klucz Kulturowy

Prowadzi: Justyna Majchrzak

Gość: Aleksandra Boćkowska (autorka książki "To nie są moje wielbłądy. O modzie w PRL")

Data emisji: 26.10.2019

Godzina emisji: 15.18

kul/pg

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Międzywojnie. Rewolucja w branży "beauty"

Ostatnia aktualizacja: 26.11.2016 18:00
- Gama kosmetyków w międzywojniu nie była tak szeroka jak dziś, ale Polki miały w czym wybierać. Wiodącą marką był "Śnieg Tatrzański" oferujący kremy pielęgnacyjne, szampony i pudry. W użyciu były także farby do włosów oraz... środki do depilacji - mówi Katarzyna Pytkowska, rektor Wyższej Szkoły Kosmetyki i Pielęgnacji Zdrowia.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Jak "Ład" określił nasz gust narodowy?

Ostatnia aktualizacja: 13.05.2017 18:00
Kiedy słyszę "ŁAD", widzę typowe polskie wnętrze zaprojektowane w duchu stylu narodowego, który w naszej pamięci, nawet nieświadomie, przetrwał do dziś - mówi Katarzyna Rzehak z Instytutu Wzornictwa Przemysłowego.
rozwiń zwiń