Kusy wtorek, ostatki lub śledzik. Karnawał w dawnej Polsce

Ostatnia aktualizacja: 14.02.2021 11:20
Zaczyna się w Święto Trzech Króli i trwa do Środy Popielcowej, ale dopiero karnawałowe ostatki są czasem największego figlowania i folgowania. - Sto lat temu o tej porze jedlibyśmy dużo i bawilibyśmy się do upadłego - przekonuje Małgorzata Kunecka z Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie.
Uczestniczy balu maskowego, 1932 rok.
Uczestniczy balu maskowego, 1932 rok.Foto: Ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego

Dziś granica między postem a karnawałem bardzo się rozmyła, ale dawniej ostatki wyraźnie oddzielały czas zabawy od czasu powagi Małgorzata Kunecka

Korowody, kuligi i bale

Zabawy karnawałowe organizowała szlachta, mieszczanie i chłopi. Różniły się one od siebie daniami w menu i wykwintnością strojów na parkiecie, ale cel miały wspólny - chodziło o to, żeby dobrze się bawić. - Im bliżej było końca karnawału, tym więcej było szaleństw - opowiada gość Czwórki. - Na wsiach korowody chłopskich przebierańców chodziły od domu, do domu. W szlacheckich dworkach organizowano kuligi, a w miastach odbywały się karnawałowe bale.  

Posłuchaj
15:12 CZWORKA Klucz kulturowy - 13.02.2021.mp3 Ostatkowe tradycje w historii Polski (Klucz kulturowy/Czwórka)    

Na wykwintnych balach serwowano wykwintne potrawy, w chłopskich chatach zajadano się racuchami i słoniną Małgorzata Kunecka

Pożegnanie z mięsem

Jeśli chodzi o tradycję kulinarną, to ostatki były czasem ostatecznego pożegnania się z mięsem. - Polska nazwa karnawału, czyli "mięsopust", była jasnym sygnałem, że oto mięso znika ze stołów na kolejne 40 dni. - Oczywiście w bogatych domach próbowano obchodzić ten zakaz na wiele różnych sposobów, m.in. serwując... ogona bobra. Uważano, że skoro jet on pokryty łuską, to bliżej mu do potraw rybnych, a nie mięsnych - wyjaśnia rozmówczyni Justyny Majchrzak. - Natomiast wśród biedoty to rzeczywiście był taki czas, że na przednówku kończyły się jesienne zapasy i zaczynało brakować pożywienia. Wyjadano resztki ziemniaków, popijano żurem i zagryzano suszonym śledziem. 

Zobacz także:

Ostatkowym obrzędem było symboliczne zabijanie grajka. We wtorek o północy muzycy byli wynoszeni z zabaw, co definitywnie oznaczało koniec karnawału Małgorzata Kunecka 


Czas na szukanie męża

W XIX wieku karnawał był także czasem wydania córek za mąż. Według ówczesnych zasad, dla 15-letniej córki ojciec winien był zorganizować jeden bal w sezonie, dla 20-letniej trzy bale, a dla 25-letniej aż dziewięć. To nie były łatwe i tanie wyzwania, bo w trosce o wygląd przyszłej panny młodej organizowano na przykład wyprawy po balowe suknie do miasta, w której brały udział mama, kuzynki i ciotki. Głowa rodziny wynajmowała dla takiej wycieczki całe mieszkanie, a panie miały okazje obkupić się na wszystkie zabawy w sezonie. - Każda dziewczyna na takim balu miała swój karnet z tańcami, na które zapisywali się panowie. Liczba wpisów świadczyła o powodzeniu. Mniej więcej tak, jak dziś o popularności świadczą "lajki". 

***

Tytuł audycji: Klucz Kulturowy

Prowadzi: Justyna Majchrzak

Gość: Małgorzata Kunecka (Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie)

Data emisji: 13.02.2021

Godzina emisji: 15.05

kul

Czytaj także

Bieszczadzkie morze. Jaka jest historia Soliny?

Ostatnia aktualizacja: 22.11.2020 13:00
Eksperyment hydrologiczny, o którym niektórzy mówią "Batman wśród jezior". - Jezioro nad Soliną powstało latach 60. XX wieku i jest jednym z największych sztucznie utworzonych zbiorników wodnych w Polsce - mówi Maciej Kozłowski, współautor książki "Zanim wyjedziesz w Bieszczady. Przystanek jezioro". 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Zima stulecia. Jak Polska Ludowa zamieniła się w Polskę lodową?

Ostatnia aktualizacja: 31.01.2021 10:00
Zaatakowała tuż przed sylwestrem i nie oszczędziła nikogo. - Po głównych ulicach Warszawy jeździli narciarze, a śnieg sparaliżował cały kraj nie na kilka dni, tylko na dwa miesiące - opowiada dziennikarz Wojciech Przylipiak.
rozwiń zwiń