Pomidorowa jako dzieło sztuki. Przypadek Andy'ego Warhola

Ostatnia aktualizacja: 11.07.2016 17:20
- Jedzenie staje się przedmiotem sztuki współczesnej. A pierwsze kroki w tym kierunku stawiał Andy Warhol ze swoją pomidorówką - opowiada Konrad Schiller, kurator sztuki z CSW w Warszawie.
Audio
  • Jak Andy Warhol wyniósł zupę w puszce do rangi sztuki? (Sztuka jedzenia/Czwórka)
Pięć lat temu na aukcji w nowojorskim domu Christies jedno z najbardziej rozpoznawalnych dzieł Warhola, Puszka zupy Campbell z otwieraczem, zostało sprzedane za 23 882 500 dolarów
Pięć lat temu na aukcji w nowojorskim domu Christies jedno z najbardziej rozpoznawalnych dzieł Warhola, "Puszka zupy Campbell z otwieraczem", zostało sprzedane za 23 882 500 dolarówFoto: PAP/CTK/Vaclav Salek

Zupa pomidorowa w puszce marki Cambell's to był symbol rozwoju cywilizacyjnego, jaki nastąpił w latach 60. w Stanach Zjednoczonych. - Warhol wykorzystał ją, bo w swojej sztuce sięgał po rzeczy łatwe do przeniesienia. Zwykłe przedmioty w jego rękach stawały się artefaktami - opowiada gość Czwórki.

Andy Warhol wiedział też, jak wzbudzać kontrowersje, podsycać pożądanie i zarabiać na tym pieniądze. W audycji sprawdzamy, jak wiele byli w stanie zrobić fani sztuki dla… reprodukcji raz w jakich warunkach powstał film o hamburgerze.

***

Tytuł audycji: Sztuka jedzenia

Prowadzi: Beata Kwiatkowska

Goście: Konrad Schiller (kurator sztuki z Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie)

Data audycji: 10.07.2016

Godzina audycji: 15.10

kul/jp

Czytaj także

Piękno na talerzu. Jak zrobić małe, słodkie dzieła sztuki

Ostatnia aktualizacja: 12.06.2016 17:00
Ciasta, torty - to wszystko znajdziemy na kulinarnym blogu Teresy Łabzy. Autorka z wykształcenia jest malarką, dlatego dla niej obok smaku liczy się również forma wypieków.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Filmy dla smakoszy. Przez żołądek do serca... kinomana

Ostatnia aktualizacja: 04.07.2016 13:20
- W kinie jada się bardzo dużo afrodyzjaków. Zazwyczaj służą one jako gra wstępna, albo są ucztą dla podniebienia zarówno bohatera filmu, jak i widza - uważa dziennikarka filmowa Magda Maksimiuk.
rozwiń zwiń