
"Hanusia" (oryg. "Hanneles Himmelfahrt") z 1893 roku jest jednym z pierwszych dramatów laureata Literackiej Nagrody Nobla. Hauptman w mistrzowski sposób uchwycił w nim naturę cudu. Z jednej strony stajemy się świadkami mistycznego zdarzenia, a z drugiej… nie do końca wiemy w jaki sposób zaszło to, co zaszło. Czy Aniołowie rzeczywiście byli tu przed chwilą? Musieli być. Ale… jak? Zestawienie naturalistycznej dosłowności z metafizyczną aurą stanowi o sile utworu, który mimo upływu ponad stu trzydziestu lat wciąż pozostaje poruszający i aktualny.

To niezwykły, wielogłosowy zapis świata, który chyli się ku upadkowi. Na bohaterów za rogiem czeka już rewolucja 1905 roku, przemijają stare porządki i konwenanse, cały okręt tonie, a jednak w warszawskim salonie trwa szalona zabawa. Sceny zmieniają się jak w kalejdoskopie, a niczym w Weselu powracają widma polskich marzeń, klęsk i niespełnień.

To gorzka, ironiczna i momentami absurdalna opowieść o pamięci klasowej, dziedziczeniu historii i współczesnym poczuciu bezsilności wobec systemów społecznych. Reżyseria Agaty Biziuk buduje dynamiczną strukturę dialogów i monologów, w której przeplatają się sceny realistyczne z niemal surrealnymi wizjami pamięci. Muzyka Franciszka Dziubka podkreśla napięcie między intymnością rodzinnej historii a jej historycznym ciężarem.

Utwór oparty jest na autentycznej historii włoskiej arystokratki z XVI wieku, która przez lata doświadcza brutalnej przemocy fizycznej i seksualnej ze strony własnego ojca. W świecie zdominowanym przez patriarchalną władzę, społeczną hipokryzję i nieskuteczne instytucje, Beatrix pozostaje bez realnej ochrony. W końcu decyduje się na dramatyczny krok - morderstwo oprawcy. W konsekwencji staje przed sądem i ponosi karę.

"Żeby się coś działo" to podróż do wnętrza psychiki współczesnej kobiety, która próbuje odnaleźć się w chaotycznym świecie randek, romansów i nieuporządkowanego stylu życia. Ten mocno neurotyczny krajobraz niepozbawiony jest dowcipnych diagnoz społecznych i refleksji. Istotną postacią dramatu jest Dopamina, która odwiedza bohaterkę z intensywnością huraganu i równie szybko znika pozostawiając wieczne pragnienie, pragnienie tego żeby się coś działo.

Śmierć Ojca staje się dla bohatera pretekstem do rozrachunku i powrotu w głąb pamięci. To, co przez lata było przemilczane, nagle domaga się nazwania i przepracowania. Franio mierzy się z historią domu, w którym Ojciec był osią świata - figurą surową, niepodważalną, budzącą jednocześnie lęk i pragnienie akceptacji.

Ta opowieść Szekspira brzmi jak współczesna diagnoza sytuacji społeczno-politycznej. Oto Koriolan, zasłużony dla kraju wódz, aby zostać konsulem, musi uniżyć się przed obywatelami Rzymu. Jego prawdomówność nie mieści się w kanonie relacji społecznych, natomiast kłamstwo i pochlebstwo jest pożądane, ponieważ zawodoli obywateli i pozwoli uzyskać ich głosy. Za brak dostosowania się do tych reguł, Koriolan zostanie wykluczony ze społeczności i okrzyknięty pyszałkiem. Co jednak, jeśli walka o życie w prawdzie popchnie go do okrutnej zemsty?

Mateusz oraz Karolina, ambitni studenci krakowskiej reżyserii, w ramach swoich zajęć, postanawiają przyjrzeć się pewnej tajemniczej sprawie kryminalnej. Wyruszają do podhalańskiej wsi Biały Dmuchawiec, aby zbadać sprawę kobiety oskarżonej o zamordowanie swojego narzeczonego. Elżbieta Surówka miała przed laty zabić Jana Liszaja, po czym zakopać go i zamurować pod własnym, świeżo wybudowanym za pieniądze bogatej ciotki z Ameryki domem.

Oto para współczesnych trzydziestolatków - On (Łukasz) to marzący o debiucie poeta. Ona (Marta) to aspirująca pisarka, pracująca nad swoją pierwszą powieścią. Młodzi mieszkają w centrum Warszawy w wynajętym od stryja mieszkaniu. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie ich związkowy kryzys i jeszcze… pewien niemal dwustuletni lokator, który zadomowił się w szafie.

Krysia Bednarek wraca do czasów pandemii i lockdownu. Odważnym i oryginalnym językiem opisuje dojrzewanie Żanety, jej wchodzenie w dorosłość, które przypada akurat na ten wyjątkowy czas. Podejmuje także trudny temat groomingu i wykorzystania seksualnego. Autorka nie rysuje pastelowego portretu rodzinnego i społecznego, jednak w ironicznym, wręcz utopijnym zakończeniu sugeruje możliwość zmiany. Bo nawet jeśli dziś wciąż jeszcze daleko nam do zatarcia większości społecznych antagonizmów, to edukacja i międzyludzka solidarność mogą sprawić, że jutro będzie odrobinę lepiej. Wszystko przecież zależy od nas, prawda?