- Kurpie leżą około 100 km na północ od Warszawy. Jak często się zdarza, z Warszawy jedziemy na północ na Mazury. Nie przejeżdżajmy tak szybko! Zatrzymajmy się po drodze, mniej więcej w połowie drogi, może nawet trochę wcześniej i tam właśnie ta kraina zwana Kurpiami się rozciąga. Dawniej było tu bardzo dużo lasów, życie blisko przyrody. Do tej pory jest tam sporo takich kawałków leśnych, gdzie można poczuć jak to dawniej było. Bardzo zapraszamy, nie omijajcie Kurpi! – mówiła Maria Weronika z uśmiechem.
Na Kurpiach, jak to na Mazowszu, jest płasko. Za to w lasach i na polach przepięknie niesie się głos:
- Kiedy śpiewasz i głos odbija się od drzew, echo ci odpowiada i nie musisz wszystkich słów wyśpiewywać, bo ten las z tobą rozmawia. Dlatego na Kurpiach nie wyśpiewujemy ostatniej sylaby w pieśniach.
Maria Weronika sprawdziła to niejednokotnie na własnej skórze! Kiedyś śpiewała w zespole kurpiowskim w swojej rodzinnej miejscowości o magicznej nazwie – Jednorożec.
Co jeszcze warto wiedzieć o Kurpiach? Są białe i zielone! Te dwa kolory na Kurpiach mówią co nieco o historii regionu.
- Historia jest dość podobna. Ludność mieszkająca w lesie dawno, dawno temu zajmowała się takimi leśnymi zajęciami typu bartnictwo, czyli hodowla pszczółek naturalnie w lesie, ale też smolarstwo, żeby przygotować smołę, bo dawniej uszczelniało się nią statki – tłumaczyła Maria Weronika Kmoch. – Potem ci ludzie bardziej zaczęli zajmować się rolnictwem. Teraz Kurpie zamieszkują na dwóch zwartych obszarach. Jeden nazywany jest Puszczą Białą, bliżej Warszawy, stąd Kurpie Białe, a drugi, trochę dalej, to Kurpie Zielone, bo Puszcza Zielona.
O czym jeszcze opowiadała nam goscini Jolanty Kossakowskiej? Miedzy innymi o bardzo długich, bo trwających osiem minut, pastorałkach, sposobach kolędowania i wyjątkowym pieczywie obrzędowym – małych figurkach zwierzątek z pieczywa, tzw. byśkach, byziulkach.
- To może być mała krówka, mały jelonek. – mówiła Kupianka. – Takie zwierzątka najczęściej jeden obok drugiego stawiamy bardzo często, jako taką ozdobę przy piecu, ale też zdarzało się, że dzieci się nimi bawiły.
Przypomnieliśmy wam też o styczniowych okazjach do świętowania rodzinnego: dniu Babci i dniu Dziadka.
***