Section08 - artykułowa

Amerykański sen. Supergwiazdy, weseli prezydenci i wszechwiedzący naukowcy

Jedynka
Beata Krowicka 18.09.2014
Nowy Jork
Nowy Jork , foto: Wikimedia Commons/CC/Donut

Kraj zaskoczeń, kontrastów, genialnych pomysłów i potężnego showbiznesu - tak o Stanach Zjednoczonych mówili goście "Lata z Radiem". Sprawdź, czego nie wiedziałeś jeszcze o Amerykanach.

Dla Marka Wałkuskiego, korespondenta Polskiego Radia w Waszyngtonie, USA to kraj, który na każdym kroku zaskakiwać będzie Europejczyka. Opowiedział np. o pasie ruchu, którym mogą jechać wyłącznie samochody z minimum trzema pasażerami, o wyjątkowo liberalnych zasadach zwrotu towarów w sklepach i o restauracjach, w których można za niewielkie pieniądze jeść przez cały dzień.

Olga Woźniak, dziennikarka działu naukowego w "Gazecie Wyborczej" mówiła natomiast o niemal przysłowiowych amerykańskich naukowcach, którzy przeprowadzili badania na chyba każdy możliwy temat. - Kiedyś były żarty z radia Erewań, a dziś rzeczywiście w internecie jest pełno memów na temat tego, co amerykańscy naukowcy wymyślili - powiedziała. Dodała, że gdy widzimy wstęp "amerykańscy naukowcy odkryli...", powinniśmy uzbroić się w nieufność. Nie oznacza to jednak, że w USA badania naukowe nie stoją na wysokim poziomie.

- Rzeczywiście jest tak, że w Stanach Zjednoczonych jest chyba największa liczba rozmaitych uczelni, uniwersytetów, ośrodków badawczych. Jest ich ponad 3000 - powiedziała Woźniak. W pierwszej setce najlepszych uczelni na świecie są 53 amerykańskie. Jednak wiele jest też bardzo miernych szkół, w których dyplom za opłatą można zrobić przez internet.

Dziennikarka zwróciła uwagę, że w Stanach podejście do szkół wyższych jest inne niż w Europie. - Bardzo ważna jest rynkowość uczelni amerykańskich. One mają na siebie zarabiać pieniądze - wyjaśniła. Jako przykład podała MIT, który ma więcej pracowników naukowych niż studentów i pracuje dla największych przedsiębiorstw amerykańskich.

Zdecydowaną różnicę można też dostrzec pomiędzy amerykańskimi i polskimi politykami. Prof. Longin Pastusiak przyjrzał się poczuciu humoru amerykańskich prezydentów. Jak powiedział, w polskiej kulturze politycznej jest za dużo kłótni i ataków. - Humor potrafi być potężną bronią - podkreślił.

Jego zdaniem najbardziej pogodnym prezydentem o dużym zamiłowaniu do żartów był Ronald Reagan. Niemal legendarne jest już nagranie, na którym informuje on, że zdelegalizował istnienie ZSRR i za pięć minut rozpocznie się bombardowanie. Amerykański prezydent nie wiedział, że mówi do włączonego mikrofonu, a wypowiedź była tylko żartobliwym testem sprzętu nagrywającego.

Longin Pastusiak przytoczył też przykłady na to, jak celnym dowcipem Reagan potrafił zniszczyć politycznego przeciwnika. Podobną umiejętność miał przed nim Abraham Lincoln. Z kolei prezydent Roosevelt był znany z tego, że bardzo nie lubił konwenansów i grzecznościowych formułek, z których często robił sobie żarty.

Jak zaznaczył prof. Pastusiak, amerykańscy prezydenci zawsze wplatają w swoje przemówienia żarty i anegdoty. Nie wymyślają ich jednak sami. Zatrudniają etatowych satyryków, którzy dopasowują do treści wystąpień zabawne komentarze.

Stany Zjednoczone są nie tylko krajem wielkiej polityki, ale też showbiznesu o gigantycznej skali. Nagrodzony Oscarem kompozytor Jan AP Kaczmarek opowiedział o swoich wrażeniach z pierwszej wizyty w Hollywood. Jak zaznaczył, największym zaskoczeniem było to, że takie miejsce właściwie nie istnieje, a jest to raczej kompleks różnych, oddalonych od siebie lokalizacji.

- Kiedy byłem na Sunset Boulevard, który wydawał się takim legendarnym centrum Hollywood, to był szok. Bardzo zaniedbane miejsce, brud, smród i ubóstwo - skomentował. Jak dodał, dziś miejsce to wygląda znacznie lepiej.

Kompozytor opowiedział też o procesie wybierania laureatów Oscara. Głosowanie odbywa się elektronicznie i nie ma mowy o próbach dogadywania się między członkami Amerykańskiej Akademii Filmowej.

- Oscary są najmniej skorumpowaną nagrodą, najmniej można na nią wpłynąć. Wpłynąć można tylko na opinię publiczną i na opinię członków przez reklamy, przez propagandę, która w mediach idzie - wyjaśnił.

Dziennikarz muzyczny Piotr Metz opowiadał z kolei o amerykańskim przemyśle muzycznym. - To jest przede wszystkim rynek nieporównywalny jeśli chodzi o skalę z żadnym innym na świecie - wyjaśnił.

Dodał, że w USA, nawet grając na lokalnym rynku, można się często utrzymać. To też, jego zdaniem, pozwala początkującym artystom nie poddawać się. - W Polsce ludzie po Akademii Muzycznej, nie mogąc znaleźć pracy, zaczynają grać tzw. fuchy i są sfrustrowani, czasami na całe życie, co praktycznie łamie ich karierę - powiedział. Z kolei w USA muzycy w dzień pracują np. jako taksówkarze czy rozwoziciele pizzy, ale wieczorami grają w klubach taką muzykę, jaką naprawdę kochają. To dlatego nie dosięga ich frustracja.

Po miejscu, gdzie kluby muzyczne spotkamy na każdej ulicy, oprowadziła słuchaczy "Lata z Radiem" Dominika Buczak, dziennikarka, która dwa miesiące spędziła w Nowym Jorku. Jak powiedziała, szczególnie na Manhattanie intensywność doznań jest tak ogromna, że można oszaleć. Jej zdaniem Nowy Jork to miasto, które nigdy nie zasypia.

Buczak uważa, że to właśnie Manhattan jest miejscem, gdzie poznamy prawdziwe życie nowojorczyków. - Tam jest wszystko to, co najciekawsze, wszystko to, co wyobrażamy sobie, myśląc o Nowym Jorku - powiedziała. - Nowy Jork to jest takie miejsce, które zbudowane jest z wyobrażeń ludzi, którzy tam przyjeżdżają - dodała.

Zapraszamy do wysłuchania rozmów "Lata z Radiem" o amerykańskim stylu życia, z których dowiesz się, dlaczego amerykańskie dzieci nie uczą się, gdzie leży Polska, jak prezydent Roosevelt żartował na spotkaniu z polskim ambasadorem oraz czy uśmiech nowojorczyków jest szczery.

/

Rozmawiał Roman Czejarek.

Audycja "Lato z Radiem" na antenie Jedynki od poniedziałku do soboty między 9.00 a 13.00 oraz w niedziele od 10.00 do 13.00. Zapraszamy!

bk/ag