X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
RCKL

Aczolskie wesela i dyskoteki

Ostatnia aktualizacja: 23.07.2019 10:30
Brzmi znajomo i pewnie mogłaby się sprawdzić na niejednym polskim weselu. Tyle że muzyka Leo Palayenga to nie tylko doskonała rozrywka, ale i inspirujące odświeżenie muzycznej tradycji ludu Aczoli.
Leo Palayeng, okładka płyty Kono Wiye Ocung
Leo Palayeng, okładka płyty "Kono Wiye Ocung"Foto: mat. pras.

Album to kontynuacja tego, jak w XXI wieku może w nowej formie brzmieć elektro acholi.

Scena elektroniczna wschodniej i południowej Afryki prężnie rozwija się od ponad dekady. Kapsztad, Kampala czy Dar er Salaam to miasta, w których młodzi producenci w imponującym tempie tworzą nie tylko muzykę kwaito (house z naleciałościami tradycyjnych brzmień afrykańskich), ale przede wszystkim gqom i singeli – coś tak oryginalnego tak bardzo zafascynowalo Europejczyków, że ich reprezentanci pojawiają się w programach wielu festiwali (w Polsce od kilku lat na krakowskim Unsound). Zwłaszcza singeli – które inkorporuje takie tradycyjne style jak mchirku, sobene, taarab czy segere – promowane przez wytwórnię Nyege Nyege, charakteryzuje się obłędnie szybkim tempem, prostymi bitami i syntezatorowymi melodyjkami, doprowadzając do ekstazy młodych mieszkańców Ugandy i Durbanu.

Inicjatywa Nyege Nyege (a także festiwal) gromadzi wokół siebie zróżnicowanych twórców. Jednym z nich jest Otim Alpha, który na wydanym przed dwoma laty „Gulu City Anthems” wziął na warsztat aczolskie tradycyjne pieśni weselne i razem z producentem Leo Palayengiem przearanżował je na język muzyki elektronicznej, tworząc polirytmiczne taneczne bangery. A że tradycyjna muzyka aczolska przynosi sporo inspiracji – łączy w sobie ponad pięćdziesiąt tradycyjnych tańców, dziedzictwo kulturowe Ugandy, Sudanu, Konga, Kenii i Tanzanii – w tym roku Palayeng przygotował solowy album.

Jedną z jego inspiracji są historie mówione, przekazywane z pokolenia na pokolenie wśród ludów Luo; śpiewa o nich w tekstach (część jest po angielsku). Producent wychował się w tej tradycji, a jego album to kontynuacja tego, jak w XXI wieku może w nowej formie brzmieć elektro acholi, który jest efektem redukcji. Wykiełkowało, kiedy okazało się, że koszty zaproszenia orkiestr, które grały tę muzykę były zbyt drogie, więc w pojedynkę zaczęli je tworzyć młodzi producenci. W ciągu dnia zabawiali gości na ważnych uroczystościach (polecam sprawdzić kanał muzyka na Youtube), a wieczorami żądnych muzycznych doznań imprezowiczów na klubowych parkietach (w tym wspomniana impreza Nyege Nyege).

Otim Alpha wziął na warsztat aczolskie tradycyjne pieśni weselne i razem z producentem Leo Palayengiem przearanżował je na język muzyki elektronicznej, tworząc polirytmiczne taneczne bangery.

Album „Kono Wiye Ocung” to pochwała tańca – jego odmianę bwola wykonuje się przy różnych uroczystościach – a odświętnegocharakteru tancerzom dodają ogromne białe pióra na głowie, takie same jak to, które producent ubrał na zdjęciu zdobiącym okładkę albumu. Płytę charakteryzuje nieustannie pulsujący rytm z lekkim basowym podszyciem i cała masa dźwiękowych ornamentów. Bo chociaż na pierwszy odsłuch brzmi elektronicznie i syntetycznie, do stworzenia gęstej dźwiękowej tkanki Palayeng wykorzystał takie tradycyjne instrumenty jak nanga (zwana też harfą afrykańską), adungu, kalimbę, likembe, skrzypce, bębny aczolskie, tykwę i zelektryfikowane bity, a wszystko zabarwił charakterystycznym brzmieniem midi. Materiał jest bardzo syntetyczny, ale kryje się w nim masa dźwiękowych detali, chwytliwych melodyjek, zaśpiewów czy prostych akordów przełożonych na zelektryfikowaną formę.

Zaskakująco spójny elektroniczno-akustyczny mariaż. Nie aż tak futurystyczny, jak frenetyczne singeli czy mroczny gqom, ale w wielu momentach jest mu całkiem blisko do polskiego disco (fakt, może tego w najbardziej kiczowatej odmianie). Kto wie, może na uroczystościach i imprezach nad Wisłą całkiem nieźle by się sprawdził? O ile jeszcze takie „Ature Me Deyo” albo „Kono Wiye Ocung” na polskie wyczucie rytmu może być za szybkie, to „Boo Piny” albo „Pi Laber Weko Aceto Ulayah” brzmi bardziej swojsko i przypomina dyskotekowe szlagiery z drugiej połowy lat 90. Chociaż album jest trochę przydługi, urzeka jego wielowarstwowa konstrukcja, złożona z szeroko i barwnie zaaranżowanych instrumentów w syntetycznej formie. Szkoda, że ukazał się niezależnie, jedynie w wersji cyfrowej, przez co pewnie nie zyska należytej promocji. A powinien: Palayeng nie odkurza tradycji, ale w błyskotliwy sposób nadaje jej nowe życie. I przy okazji w nowym muzycznym języku opowiada światu o frapującej muzycznej tradycji Aczoli.

Jakub Knera

Leo Palayeng

Kono Wiye Ocung

[wyd. własne 2019]

Ocena: 4/5

 ***

Więcej recenzji i felietonów - w naszych działach Słuchamy i Piszemy.

Czytaj także

Glaschu, czyli Glasgow: pieśni miasta i o mieście

Ostatnia aktualizacja: 28.06.2019 11:00
Album zawiera pieśni miłosne skierowane do Glasgow, miejsca urodzenia Mary Ann Kennedy i miejsca ważnego dla Szkocji, jej historii i kultury. Tu jest Akademia Muzyczna, na której można uczyć się gry na tradycyjnych instrumentach, są kluby muzyczne, festiwal Celtic Connections, tu są też szkoły z językiem gaelickim.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Remastered: Lwia część

Ostatnia aktualizacja: 02.07.2019 10:11
Co ma wspólnego zuluska piosenka „Mbube” z Kaczorem Donaldem, Myszką Miki i Charlesem Dickensem? Jeśli nie wiecie i podpowiedź: 16 milionów dolarów - niewiele pomaga, zachęcam do obejrzenia pełnometrażowego dokumentu, który miał premierę w maju na platformie Netflix. To może być bardzo pouczający seans: o czarnych i białych, o biednych i bogatych, o muzyce i pieniądzach.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Altın Gün​, czyli Amsterdam też leży nad Bosforem

Ostatnia aktualizacja: 09.07.2019 14:50
Stwierdzenie, że często nic nie jest takim, jakie się wydaje, nie należy do specjalnie odkrywczych, ale w niektórych przypadkach pasuje idealnie.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Odrobina Grecji z własnej perspektywy

Ostatnia aktualizacja: 15.07.2019 15:13
„Rebetiko Poloniko” to płyta, która nawiązuje do tradycji greckiej muzyki miejskiej, ale jest też jej świetną autorską interpretacją w wykonaniu Jorgosa Skoliasa i Jarosława Bestera.
rozwiń zwiń