RCKL

Remastered: Lwia część

Ostatnia aktualizacja: 02.07.2019 10:11
Co ma wspólnego zuluska piosenka „Mbube” z Kaczorem Donaldem, Myszką Miki i Charlesem Dickensem? Jeśli nie wiecie i podpowiedź: 16 milionów dolarów - niewiele pomaga, zachęcam do obejrzenia pełnometrażowego dokumentu, który miał premierę w maju na platformie Netflix. To może być bardzo pouczający seans: o czarnych i białych, o biednych i bogatych, o muzyce i pieniądzach.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: Shutterstock.com
  • Mieliśmy jego nagranie i gramofon, dzięki temu słuchałyśmy jak śpiewał „Mbube”. Mama mówiła: ten wysoki głos to twój ojciec.

Piosenka „Mbube” to największy hit w dziejach Afryki. Autor Solomon Linda nagrał ją ze swoim chórem The Evening Birds dla południowoafrykańskiej wytwórni Gallo, a ta wytłoczyła to na płycie. Linda był chłoporobotnikiem, pakowaczem płyt w tejże wytwórni Gallo, który dorabiał nocami, śpiewając po klubach Johannesburga. Działo się to wszystko w latach 30. Piosenka zapoczątkowała styl, któremu dała nazwę (potem przekształcił się on w isicathamiya), a którego najbardziej znanym przedstawicielem był współczesny już Ladysmith Black Mambazo.  

Płyty trafiłyby zapewne na śmietnik, gdyby nie zwrócił na nie uwagi sam Alan Lomax i nie dał do posłuchania swojemu przyjacielowi Pete'owi Seegerowi, ojcu amerykańskiego folku. Ten zachwycony wciągnął piosenkę do swojego repertuaru.

Winyl wyszedł w 1939 roku. Minęło dziesięć lat, a wybitny etnomuzykolog, specjalista od muzyki afrykańskiej i jej dokumentator Hugh Tracey wysłał go w paczce z innymi lokalnymi winylami z RPA do USA z nadzieją, że ktoś zainteresuje się tam dziwną muzyką dziwnych kultur. Płyty trafiłyby zapewne na śmietnik, gdyby nie zwrócił na nie uwagi sam Alan Lomax i nie dał do posłuchania swojemu przyjacielowi Pete'owi Seegerowi, ojcu amerykańskiego folku. Ten zachwycony wciągnął piosenkę do swojego repertuaru, a w 1952 roku nagrał ją jako „Wimoweh” na singlu z grupą The Weavers. W ten oto sposób trzej koryfeusze etnomuzykologii i folku przyczynili się, chcąc nie chcąc, do wielkiej kariery piosenki. I do wielkiej afery.

  • Kiedy dźwięk wydobywał się z głośnika, nachylałam się nad gramofonem, żeby go [ojca] dojrzeć w środku, myślałam, że skoro go słychać, to pewnie i widać. Nie wiedziałyśmy nawet, że na piosence można zarobić.

"Wimoweh" stało się szybko hitem, okupującym listy przebojów, w tym Bilboardu. I to nie tylko w tym wykonaniu, bo posypały się następne wersje, śpiewali ją m.in.: Jimmy Dorsey, Yma Sumac, Miriam Makeba, The Kingston Trio. W 1961 angielski tekst do piosenki dla The Tokens napisał George David Weiss, tekściarz Presleya i Sinatry. To było jak „wrzucenie zapałki do jeziora benzyny”. Szczyt kariery piosenki w wersji „The Lion Sleeps Tonight” przypada na lata triumfu animacji i musicalu „Król lew” i najbardziej lukratywny interes zbija na niej The Walt Disney Company. I mniej więcej w tym miejscu zaczyna się film, którego narratorem jest Rian Malan – pisarz, dziennikarz, muzyk z Johannesburga.

Rian Malan w ekspiacyjnej misji postanawia wszcząć batalię o należne córkom Solomona Lindy tantiemy

Jako Afrykaner od 380 lat, wnuk po bracie prezydenta RPA Daniela Francois Malana (1948-54), zasłużonego we wprowadzaniu apartheidu i polityki supremacji białych, Rian Malan w ekspiacyjnej misji postanawia wszcząć batalię o należne córkom Solomona Lindy tantiemy, wstrząśnięty tym, że kiedy Linda umierał w 1962 roku, miał na koncie 10 dolarów, a jego córki wychowywały się w domu z klepiskiem. Jest to zarazem walka o uznanie zuluskiego dziedzictwa. Batalia, o której opowiada film jest bardzo skomplikowana. Malan angażuje prawników, którzy uciekają się do zastosowania brytyjskiego prawa i zapisów z czasów Charlesa Dickensa (uchwalonych w związku z tym, że Dickens, umierając, pozostawił w nędzy rodzinę) czy biorą jako zakladników na terenie RPA disneyowskie znaki towarowe, w tym Kaczora i Myszkę.

Efekt wydaje się połowiczny, bo nie chodzi tu tylko o pieniądze. Czy będzie dalszy ciąg filmu? Zobaczymy. W kazdym razie hit „The Lion Sleeps Tonight” ciągle zarabia, co obrazuje ilość streamów na spotify – 48 milionów.

Remek Hanaj

„ReMastered: The Lion's Share”

reż. Sam Cullman,

scenariusz Jeff Zimbalist, Michael Zimbalist

[2018 TV Movie]

***

Więcej recenzji i felietonów - w naszych działach Słuchamy i Piszemy.

Czytaj także

Wielokulturowość i kora

Ostatnia aktualizacja: 30.04.2019 11:25
W moje ręce i uszy wpadły ostatnio dwie płyty. Jedna to płyta roku 2018 magazynu "fRoots", druga dopiero zadebiutuje 19 maja, ale już była w Dwójce na antenie w "Źródłach".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Japonia przypomniana

Ostatnia aktualizacja: 07.05.2019 08:00
Pierwsze dni nowej ery Reiwa to dobry moment, żeby na chwilę zatrzymać się i spojrzeć w muzyczną przeszłość Japonii. Dobrym przewodnikiem po minionych bezpowrotnie czasach może być album „Osharaku” wydany przez osakijską wytwórnię EM Records.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Spotkanie na szczycie

Ostatnia aktualizacja: 17.06.2019 13:39
Nie każda kooperacja uznanych i doświadczonych artystów kończy się zadowalającym efektem. Jednak współpraca kapeli Vołosi z Félixem Lajkó zaowocowała albumem niezwykłym.
rozwiń zwiń