Radiowe Centrum Kultury Ludowej

Podsumowanie roku 2025 w folku i muzyce świata: Tomasz Janas

Ostatnia aktualizacja: 31.12.2025 00:01
Żyjemy ponoć w czasach kryzysu tradycyjnych nośników dźwięku – i dłuższych muzycznych opowieści. Na szczęście nie do końca potwierdza to obserwacja. Zarówno w perspektywie krajowej, jak i międzynarodowej ukazało się bowiem w 2025 roku mnóstwo świetnych płyt!
Podsumowanie roku 2025: Tomasz Janas
Podsumowanie roku 2025: Tomasz JanasFoto: mat. pras.

TU...

Z całą pewnością jednym z fonograficznych wydarzeń roku jest debiutancka płyta formacji Oberkas Travel („Oberkas Travel”). To zgoła wzorcowy przykład tego, jak można (należy?) postępować z muzyczną tradycją – zwłaszcza, gdy ma się do tego serce, a zarazem posiada się umiejętności, wyobraźnię i odwagę, by „opowiadać” ją po swojemu. Członkowie zespołu przedstawiają muzykę nisko kłaniającą się kulturze wiejskiej, a zarazem szalenie współcześnie brzmiącą, przy czym owa współczesność oznacza również bezpretensjonalne odwołania do brzmień czy estetyk typowych dla minionych dekad (elektrycznych czy elektronicznych opracowań) – i także innych kultur. Syntezatorowe partie Piotra Zabrodzkiego i ofensywne granie Jana Emila Młynarskiego na tzw. dżazie wynoszą to muzykowanie wysoko ponad zwyczajność. Do tego skrzypce Mateusza Niwińskiego i basolia Piotra Domagalskiego, które ugruntowują i osadzają całość w źródłowych kontekstach. Już tego wszystkiego byłoby dość, by uznać album za wydarzenie. A tu jeszcze gość i to jaki! W czterech utworach wspiera muzyków swoim śpiewem wielka Maria Siwiec – i wtedy jesteśmy już o krok od metafizyki.

Niezwykłe wrażenia oferuje również wydawnictwo, które bez metafor można nazwać słuchowiskiem, sygnowane przez formację Kujawski Ansambl. To właściwie projekt specjalny (oby zyskał również koncertowe życie) przygotowany przez znakomitego, nie tylko jazzowego, trębacza Wojciecha Jachnę. Sprawa o tyle ciekawa, że główną bohaterką jest jego babcia, stąd tytuł „Rzecz o Annie Jachninie”. Całość ma wymiar uważnego przysłuchiwania się muzyce ludowej, bo też Jachnina była redaktorką polskiego Radia Pomorza i Kujaw, która przed laty dokonała mnóstwa ważnych nagrań zespołów i śpiewaków ludowych z terenów Kujaw, Pałuk i Kaszub. Dziś artyści oddają jej hołd w formie dwuczęściowego słuchowiska (wymogi płyty winylowej) lub zestawu dziesięciu „pojedynczych” utworów do odnalezienia w internecie. A w tej niezwykłej podróży, przywołującej ludową muzykę we własnych odczytaniach, towarzyszy liderowi grono świetnych artystów, m.in. Ksawery Wójciński, Piotr Gwadera, Justyna Piernik, Marcin Lorenc, zespoły Svahy i Michalove. Całość znakomita, mnóstwo w niej wykonawczej swobody, subtelnych improwizacji, żywych emocji.


Wspaniałe wrażenia przynosi też tegoroczna płyta Raphaela Rogińskiego i grupy Ružičnjak Tajni, zatytułowana „Bura”. Kolejny rok i kolejna fascynująca muzyczna podróż tego wybitnego gitarzysty. Tym razem Rogińskiemu towarzyszyły w nagraniach serbskie artystki: słynna, fantastyczna śpiewaczka, znana i w naszym kraju Svetlana Spajić, pianistka Marina Džukljev oraz skrzypaczka i wokalistka Tijana Golubović. W składzie zespołu odnajdziemy też (znów) grającego na syntezatorach Piotra Zabrodzkiego. Czternaście utworów tworzących ten album składa się na harmonijną, spójną, oryginalnie zaaranżowaną całość, w której pulsujące piękno, bogactwo melodyczne i rytmiczne bałkańskiej muzyki zyskuje nowy wymiar w oszczędnych wykonaniach, pełnych niuansów i wyrafinowanych rozwiązań.

Muszę wspomnieć jeszcze o świetnym albumie „Suspended in the Mist”, który wydała Sarakina. Lider zespołu nazywa ją swoistym powrotem do źródeł. Jednocześnie jednak eksploruje on nowe obszary, fascynująco rozbudowując repertuar i brzmienie. Najnowszy krążek przynosi przede wszystkim tradycyjne utwory z pogranicza bułgarsko-greckiego – tańce i pieśni pochodzące z regionu Meglena, znanego też jako Almopia, który jest położony w północnej Grecji. Przez wiele wieków silne tam były wpływy bułgarskie. Szlachetność brzmienia Sarakiny, dbałość o najdrobniejsze aranżacyjne i produkcyjne detale znajdują dopełnienie w graniu pełnym swobody, pasji, emocjonalności i kwiecistych improwizacji.

Dodajmy, że rok 2025 przyniósł jednak jeszcze wiele innych świetnych płyt, nagranych przez krajowych wykonawców. Należałoby tu przecież wspomnieć o krążkach, które przygotowali w mijającym roku Hajda Banda, Sam Kowalski, Sishnu – czyli Helena Matuszewska, Drëszë,
Sekunda czy Karolina Cicha & Spółka – a i to przecież nie wszyscy…


TAM...

Co poza granicami?
Niezwykle ucieszył mnie krążek formacji Rizwan Muazzam Qawwali „At the Feet of the Beloved”. Bratankowie wielkiego pakistańskiego mistrza Nusrata Fateha Ali Khana od wielu lat uznawani są przez wielu za jego najgodniejszych kontynuatorów. Tymczasem ich poprzednie fonograficzne ujawnienie zanotowaliśmy dwie dekady temu. Jest to więc swego rodzaju powrót i to powrót w wielkim stylu. Słuchamy czterech pięknych epickich pieśni – dwóch w urdu i dwóch w języku pendżabskim. Oto twórczość, która niesie w sobie porywające melodie i ważne przesłanie, która ma wielkie walory muzyczne i duchowe.

Za rodzaj udanego powrotu wolno też uznać tegoroczny album fińskiej grupy Värttinä „Kyly”. Minęły już lata, kiedy ich płyty budziły powszechny entuzjazm zwolenników gatunku. Ostatnie lata i poprzednie krążki nie należały zapewne do najlepszych, tym większa radość, ze fińskie artystki (i artyści) tak udanie powracają do swej wielkiej przeszłości. Skoro o symbolicznych powrotach mowa, to świetny krążek „The Devil Rides Again” nagrała również inna zgoła legendarna europejska formacja – rumuńska Fanfare Ciocarlia wspierana przez Kanadyjczyka Adriana Raso.

Znakomitą płytę, na pewno jedną z najlepszych w tym roku na świecie, nagrał słoweński zespół Širom – „In the Wind of Night, Hard-Fallen Incantations Whisper”. Kontynuuje on wybitną serię wielce udanych albumów, prezentując muzykę, która wymyka się łatwym schematom, prostym określeniom. Czerpiąc z dziedzictwa wielu kultur, wykorzystując akustyczne instrumenty z różnych części globu – także te tworzone własnoręcznie – członkowie grupy prowadzą nas w stronę swego imaginacyjnego, wizjonerskiego folku, pełnego harmonii i niebanalnych melodii.

W kategorii muzyki, która zgrabnie umyka przed ciasnymi szufladkami i podziałami stylistycznymi jest też spore grono artystów nagrywających dla monachijskiej oficyny ECM. Mijający rok był o tyle łaskawy dla słuchaczy, że pojawiły się w nim nowe krążki tak oryginalnych, tak wspaniałych artystów (z których każdy na swój sposób dialoguje z tradycją), jak Anouar Brahem na „After the Last Sky”, Savina Yannatou na „Watersong” czy Meredith Monk na „Cellular Songs”. Różne są ich ścieżki. Każda fascynująca.

Było tych płyt godnych wielkiej uwagi i godnych dłuższego odpowiedzenia jeszcze wiele. Tu symbolicznie wspomnę przynajmniej o trzech świetnych albumach artystów z serca Afryki, takich jak: Trio Da Kali, Kin’gongolo Kiniata czy Noura Mint Seymali.
Rok 2025 przyniósł nam mnóstwo wspaniałej muzyki. Nie zapominajmy o niej!

Tomasz Janas

***

Więcej recenzji - w naszym dziale Słuchamy.

 


Czytaj także

Songhoy Blues, malijski bluesowy bunt

Ostatnia aktualizacja: 19.03.2023 13:00
Garba Touré ze swoją gitarą byli znajomym widokiem na ulicach Diré, zakurzonego miasta nad brzegiem rzeki Niger, w górę rzeki od Timbuktu. Kiedy wiosną 2012 roku uzbrojeni dżihadyści przejęli kontrolę nad północnym Mali, wiedział, że nadszedł czas, by wyjechać.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Folk i muzyka świata 2024: najlepsze płyty wg Łukasza Komły

Ostatnia aktualizacja: 28.12.2024 14:19
Wiele się wydarzyło w muzyce ze świata z niezliczonych pograniczy, ale na coś trzeba było się zdecydować, więc przestawiam destylat z tego, co mnie zachwyciło w przeciągu ostatnich dwunastu miesięcy. 
rozwiń zwiń