Radiowe Centrum Kultury Ludowej

Prawda bez ornamentu

Ostatnia aktualizacja: 29.01.2026 09:00
Debiutancki solowy album Veroniki Vargi to świadomie zredukowany autoportret. Głos i kontrabas wystarczą, by opowiedzieć o pamięci, intymności i tradycji bez stylizacji.
Węgierska piosenkarka ludowa i kontrabasistka Veronika Varga prezentuje swój długo oczekiwany debiutancki album True Picture.
Węgierska piosenkarka ludowa i kontrabasistka Veronika Varga prezentuje swój długo oczekiwany debiutancki album „True Picture”.Foto: mat. pras.

Veronika Varga jest śpiewaczką i kontrabasistką. Wybitnie utalentowana na wielu polach, a przy okazji niezwykle skromna i pracowita. Polscy słuchacze mogą znać wcześniejszą twórczość Węgierki przede wszystkim z nagrań budapeszteńskiego kwintetu Babra, który od 2014 roku eksponuje muzykę mniejszości południowosłowiańskich nad Dunajem. Veronika współtworzy również inne kameralne zespoły, takie jak Budapesme (duet z akordeonistą Benedekiem Réti), Esperia (kwartet wykonujący głównie utwory rebetiko), Lemonokipos (kobiecy zespół wokalny a cappella) czy VreMeaVálkánia (dwie wokalistki, cymbalista oraz akordeonista w repertuarze z całych Bałkanów). Można ją także usłyszeć w duecie z fantastyczną Sofią Labropoulou, Greczynką mieszkającą w Wiedniu, grającą na kanunie. W każdym z tych zespołów jest duchem sprawczym, a jej głos brzmi fantastycznie w poszczególnych technikach śpiewu, zgodnych z wykonywanym repertuarem.

Album opiera się na prostym założeniu. Minimum środków, maksimum znaczenia. Głos
i kontrabas stanowią rdzeń narracji. Reszta pojawia się tylko wtedy, gdy jest konieczna. Kontrabas nie pełni wyłącznie funkcji harmonicznej. Często staje się partnerem głosu. Buduje napięcie przez pauzy i rezonans. Cisza ma tu wagę równą dźwiękowi. Głos Veroniki jest prowadzony bez efekciarstwa. Brak tu teatralnej ekspresji. Ornamentyka wynika z tradycji. Fraza jest klarowna, a emocja kontrolowana. Intymność jest efektem bliskości mikrofonu i ograniczenia środków. Obecność zaproszonych gości ma charakter punktowy. Ani cymbały (Ion Curteanu) ani akordeon (Benedek Réti) czy kobiece głosy a cappella nie zmieniają osi albumu. Pełnią funkcję delikatnych przesunięć perspektywy. Nigdy nie dominują. Nigdy nie odciągają uwagi od centralnego duetu: głosu i kontrabasu.

CZYTAJ TEŻ: Podsumowanie roku 2025 w folku i muzyce świata: Ula Nowak


Płyta składa się z dwunastu pieśni ludowych. Węgierskich i greckich. Miłosnych, kołysanek, pieśni o świcie, ciszy, morzu. Repertuar nie jest przypadkowy. To zbiór melodii, które funkcjonują jako zapis doświadczeń podstawowych: bliskości, straty, codzienności. „True Picture” to album o prawdzie rozumianej dosłownie. Bez aranżacyjnego retuszu. Bez prób uwspółcześniania folkloru. To osobista interpretacja tradycji, potraktowanej jako żywy zasób. Estetyka obrazu - zdjęć i filmów towarzyszących wydawnictwu jest spójna z dźwiękiem. Delikatna, poruszająca, zgodna z ujmującą wrażliwością artystki. Nie ma tu momentów przypadkowych. Nie ma nadmiaru. To muzyka wymagająca uważnego słuchania. Nagrana z myślą o bliskości.

Veronikę podziwiam od lat. Zachwyca mnie w repertuarze Sotirii Bellou, Rozy Eskenazi czy delikatnej Mariki Papagiki. Przenoszę się wraz z nią do kafany, gdy śpiewa macedońskie pieśni i brzmi potężnie. Ufam jej subtelności w sevdalinkach, węgierskich kołysankach i ukochanych greckich ludowych pieśniach. Gdy słyszę „Mortissa Smirnia” w jej wykonaniu, zakładam, że Kostas Roukounas dedykował tę pieśń kobiecie tak zmysłowej jak ona. Choć imię Weronika częściej interpretowane jest jako łaciński „prawdziwy obraz”, to w jej przypadku na pewno ma też greckie uzasadnienie. Φέρω [fero] – niosę νίκη [niki] – zwycięstwo. Pięknem i wrażliwością zwycięża wiele mroków.

Ula Nowak

 Veronika Varga

„True Picture”

CPL-Music 2025


***

Więcej recenzji - w naszym dziale Słuchamy.

Czytaj także

Songhoy Blues, malijski bluesowy bunt

Ostatnia aktualizacja: 19.03.2023 13:00
Garba Touré ze swoją gitarą byli znajomym widokiem na ulicach Diré, zakurzonego miasta nad brzegiem rzeki Niger, w górę rzeki od Timbuktu. Kiedy wiosną 2012 roku uzbrojeni dżihadyści przejęli kontrolę nad północnym Mali, wiedział, że nadszedł czas, by wyjechać.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Folk i muzyka świata 2024: najlepsze płyty wg Łukasza Komły

Ostatnia aktualizacja: 28.12.2024 14:19
Wiele się wydarzyło w muzyce ze świata z niezliczonych pograniczy, ale na coś trzeba było się zdecydować, więc przestawiam destylat z tego, co mnie zachwyciło w przeciągu ostatnich dwunastu miesięcy. 
rozwiń zwiń