Radiowe Centrum Kultury Ludowej

Cocanha - Flame Folclòre: Ekstrawagancki folklor

Ostatnia aktualizacja: 07.05.2026 00:01
Na swoim trzecim - i jak dotąd najbardziej odważnym - albumie francuskie artystki urządzają rewolucję w obronie oksytańskiej tradycji.
COCANHA
COCANHAFoto: Amic Bedel

Tuluski duet Cocanha (Caroline Dufau, Lila Fraysse) dał o sobie znać na początku tego roku wspólnym wydawnictwem stworzonym wraz Los Sara Fontán i Tarta Relena, a chodzi o płytę „4132314” powstałą z inspiracji dźwiękami oraz wzorami krawieckimi starych fabryk tekstylnych, a także pieśniami towarzyszącymi podczas pracy w fabryce. W tym roku pisałem o nowym albumie duetu Los Sara Fontán „Consuelo”. Teraz Cocanha wracają z nowym materiałem „Flame Folclòre”. W jego nagraniu udział wzięło dwóch producentów i pięciu inżynierów dźwięku, w tym Raül Refree (Rosalía, Lee Ranaldo). Wydźwięk tego albumu dotyka mrocznej historii muzyki folkowej jeszcze z czasów reżimu Vichy.

CZYTAJ TEŻ: Los Sara Fontán – Consuelo: Bez koloryzowania

Dufau i Fraysse śpiewają w języku oksytańskim naznaczonym przez państwo francuskie starające się od dawna go wymazać. Niegdyś ten język dominował w południowej części Francji. Dochodzi tu również grupa aktywistów Les Soulevements de la Terre nazywana przez rząd „ekoterrorystami”. Artystki od początku istnienia Cocanhy interpretują na nowo tradycyjną muzykę Gaskonii, Langwedocji i Pirenejów. Od wydania płyty „Puput” ten projekt stał się duetem, funkcjonując przedtem jako trio wraz Maud Herrerą. Dlatego należało przemyśleć rozłożenie sił, akcentów i ról. Niemniej zespół zachował swój dawny charakter wokalno-perkusyjny, w tym emblematyczne brzmienie tamborin à cordes bębna strunowego.

Rewolucja, walka polityczna i samostanowienie jest w podglebiu „Flame Folclòre”, co jest mocno wyczuwalne od pierwszej kompozycji „Remenanuèch” – drapieżnej, surowej, rozwibrowanej i buchającej wspomnianym przekazem. W tekstach pojawia się motyw „magicznego/diabelskiego konia” będący częstym element folkloru południowej Francji. Mitologia oksytońska pełną parą! Cocanha chłoną nie tylko z tradycyjnych form, ale chociażby w porywającym utworze „Fòrabanda” odwołują się do relacji osób posługujących się językiem oksytańskim i mieszkających na przykład w Paryżu w latach 70. XX wieku. A w jednej ze zwrotek śpiewają tak:


Opuszczam dom, by uciec od nędzy mojej ziemi
Nie usłyszę już ryku mojego bydła na wzgórzu
Przechodzę obok cmentarza, by po raz ostatni się zadumać
Gdy umrę — to tajemnica: jaka ziemia mnie przykryje?

Przepięknie zaaranżowana tradycyjna pieśń „Adissiatz Palhassonaira” pochodząca z regionu Lauragais, pozyskana przez Renata Juriego od Hermine Calastrenc w 1980 roku w Lantar. Polifoniczne wokalizy piętrzą się w nieokiełznanych warstwach w towarzystwie bardzo subtelnej produkcji elektronicznej. W singlowym i znakomitym „Clam”, z poprzetykanym rytmem i naszpikowanym tekstem potępiającym próbę wykorzenienia języka oksytańskiego przez państwo francuskie. Nie chodzi tylko o słowa – a utratę całego sposobu myślenia i życia. To katastrofa kulturowa, ale też emocjonalna. W tym fragmencie między wersami zostaje przywołana ważna postać Monchoachiego – karaibskiego poety piszącego o kreolskiej tożsamości i języku. Jest również założycielem „Lakouzémi”, magazynu politycznego i pod tą samą nazwą spotkania polityczno-poetyckiego.

W jednej z wypowiedzi Fraysse padają słowa w kontekście zrozumienia, że „chciały zrozumieć, skąd bierze się niepokój związany z folklorem i zespołami ludowymi. Ten niepokój ma swoją historię”. Jak wiemy pod rządami Vichy, które podczas II wojny światowej współpracowało z nazistowskimi Niemcami, muzyka ludowa była wykorzystywana jako narzędzie propagandy. – „Nasze tradycje ludowe zostały uwięzione w reakcyjnym i konserwatywnym wizerunku, z którego wciąż próbują się wyrwać” – wyjaśnia Fraysse.


W najdłuższym utworze „La Majorana” splatają się słowa z tradycyjnych pieśni zebranych przez Félixa Arnaudina „Tota filha qui es amorosa” z melodią „Las Hilhòtas” otrzymaną od Françoisa Trey-Casabonne w dolinie Aspe (Vath d’Aussau). Mocno zrytmizowany „Au nòst' casalòt” niemal wiruje w niekończących się podskokach. Minutowy „Diuré tremblar” stworzył akurat przyjaciel artystek, Jules Ribis, gdzie słyszymy wpleciony fragment wiadomości o zabójstwie w Stanach Zjednoczonych dyrektora generalnego UnitedHealthcare, Briana Thompsona, w zestawieniu z narastającą muzyką Cocanha na falach radiowych. Niekonwencjonalnie poprowadzona rytmika w „Diuré samsir” z minimalistycznymi klaśnięciami i elektroniczną produkcją, zaś Dufau i Fraysse tkają m.in. takie zadziorne, punkowe wersy:

Jedną łąkę chcą zatopić…
Jesteśmy uparci w demokratycznym błądzeniu
Wciąż stabilni w oligarchicznym tańcu
Nie straciliśmy ani zaufania, ani umiejętności
Walki i przyjaźni (…)

Wokalną maestrię potwierdza „A l'amistat” oraz bezwzględny opór przed szufladkowaniem muzyki Cocanha. I nie tylko w tym utworze da się wyczuć afrykańską energię kulturową. Żywiołowy „Flame Folclòre” utanecznia świat, a w rozkręconej rzeczywistości obrazy same się malują:

Wstążki i koronki
cadís wiruje
Budzi się tkanina
Och! indienne ożywia
Lekka jest ta odzież
Gdy ma ochotę tańczyć
Kolczyki
brzmią razem z wybuchami śmiechu

Wełniane pończochy — elegancki folklor
Gorset — uparty folklor
Płaszcz pasterski — śmiały folklor
Spódnica — barwny, roztańczony folklor
Fartuch — elegancki folklor
Chusta na głowę — uparty folklor
I chodaki — barwny folklor
La la la la!


Finał należy do mniej rozpędzonych nagrań: „Lo mes de mai” i „Jana d'Aimet”, choć do ostatnich sekund nie można odmówić im intensywności i zadziorności.

Cocanha po raz kolejny tchnęły nowe życie w rodzimy oksytański folk bezwstydnie wypierany przez system na margines. – „To nasz sposób na odzyskanie tego terytorium, promowanie wizji folkloru, która jest wywrotowa i wyzwalająca” – tak opisują „Flame Folclòre” Caroline Dufau i Lila Fraysse. I właśnie taki jest ten album absolutnie wyzwolony, płynący własnym strumieniem wbrew oczekiwaniom, zakazom i odgórnym kulturowym nakazom. Ich muzyka aż płonie z dumy bycia współczesnym głosem oksytańskiego dziedzictwa.

Łukasz Komła

Cocanha

"Flame Folclòre"

Bongo Joe Records | maj 2026

***

Więcej recenzji - w naszym dziale Słuchamy.

 


Czytaj także

Songhoy Blues, malijski bluesowy bunt

Ostatnia aktualizacja: 19.03.2023 13:00
Garba Touré ze swoją gitarą byli znajomym widokiem na ulicach Diré, zakurzonego miasta nad brzegiem rzeki Niger, w górę rzeki od Timbuktu. Kiedy wiosną 2012 roku uzbrojeni dżihadyści przejęli kontrolę nad północnym Mali, wiedział, że nadszedł czas, by wyjechać.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Folk i muzyka świata 2024: najlepsze płyty wg Łukasza Komły

Ostatnia aktualizacja: 28.12.2024 14:19
Wiele się wydarzyło w muzyce ze świata z niezliczonych pograniczy, ale na coś trzeba było się zdecydować, więc przestawiam destylat z tego, co mnie zachwyciło w przeciągu ostatnich dwunastu miesięcy. 
rozwiń zwiń