Redakcja Polska

„Węgierskie ptaki” nad rosyjskim niebem [KOMENTARZ]

28.08.2025 14:00
Ukraińskie ataki na rosyjską infrastrukturę naftowo-paliwową wyrządzają coraz więcej szkód. Latem ich skuteczność wzrosła, a drony wyrządziły szkody w co najmniej dziesięciu rafineriach doprowadzając do spadku ich mocy o 10% i okresowych przerw w produkcji. W efekcie w niektórych regionach Rosjanie konfrontują się z pikującymi cenami i pustymi dystrybutorami na stacjach benzynowych – rzecz w tym surowcami stojącym państwie nie do pomyślenia – a władze muszą reagować. Od końca lipca wprowadzono zakaz eksportu paliw, rząd został zmuszony do interwencji na rynku, lecz wzrostu cen nie zahamował.
Victor Orban
Victor OrbanAlexandros Michailidis/ Shutterstock

Celem ukraińskich bezzałogowców nie jest tylko infrastruktura odpowiedzialna za przeróbkę ropy, ale także za jej przesył. Ukraińcy szczególnie upodobali sobie stację dystrybucyjną Uniecza w obwodzie briańskim – niedaleko granicy z Ukrainą - w której dochodzi do rozdzielenia przesyłu surowca rurociągiem Drużba (Przyjaźń) na kierunek północny – do rafinerii na Białorusi i południowy – przez Ukrainę na Słowację i Węgry. Trzy ataki tylko w sierpniu doprowadziły do czasowego wstrzymania pracy rurociągu i przerw w dostawach. Mińsk sprawy na razie nie nagłaśnia, zaś Bratysława i Budapeszt wykorzystują ją do wzmocnienia krytyki Kijowa. Skargi wysłane zostały do Brukseli, obie stolice pogroziły też Ukrainie wstrzymaniem dostaw - prądu z Węgier (ok. 40% zapotrzebowania importowego Ukrainy) i oleju napędowego  - (ok. 10%), choć to zbyt intratny interes dla obu państw by słowa przeszły w czyny.

Atakując Drużbę Kijów równolegle realizuje dwa nieprzyjazne cele. Po pierwsze dąży do zadania maksymalnych szkód sektorowi energetycznemu Rosji, by obniżyć jej dochody budżetowe, podważyć wiarygodność jako dostawcy i zdestabilizować rynek wewnętrzny z nadzieją na niepokoje społeczne. W tej logice Rosjanie mają coraz bardziej odczuwać skutki prowadzenia wojny przez Putina.

Drugi cel „ptaszków” Madziara – dowódcy ukraińskich Sił Systemów Bezzagłogowych, którego pseudonim jedynie dodaje pikanterii całej operacji - to przymuszenie Viktora Orbána do zmiany antyukraińskiej polityki. Od początku rosyjskiej inwazji z upodobaniem blokuje on wszelkie inicjatywy na forum UE mające na celu pomoc Ukrainie w oporze przeciwko Rosji. Częściowo węgierskie weto udawało się dotychczas obchodzić za pomocą kruczków prawnych i politycznych układów, lecz gdy na agendzie stanęła sprawa otwarcia pierwszego klastra negocjacyjnego, faktycznie aktywującego proces integracji Ukrainy z UE, Orbán powiedział „niet”. I od miesięcy zdania nie zmienił. Kijów spełnił wszystkie możliwe warunki, by ten proces uruchomić, zielone światło dała Komisja Europejska oraz wszystkie inne państwa członkowskie, lecz do podjęcia decyzji potrzebna jest jednomyślność.

Gdy perswazja i ugodowość wobec Węgier nie przyniosły rezultatów – Kijów zawrócił nawet reformę szkolnictwa, by utrzymać uprzywilejowany status węgierskiej mniejszości narodowej - sięgnięto po kij. Prócz dronów ma nim być także reprymenda z Waszyngtonu – prezydent Zełenski na ostatnim spotkaniu z Donaldem Trumpem skarżył się na Orbána, co przynajmniej poskutkowało rozmową amerykańskiego prezydenta z węgierskim premierem.

Timing też ma znaczenie – ryzyko pozostawienia Ukrainy w przedpokoju integracji z UE wzrasta wraz ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi w Mołdawii. Oba kraje są w jednej grupie i dotychczas wszystkie decyzje, jak nadanie statusu kandydata czy zatwierdzenie tzw. ramy negocjacyjnej, były podejmowane jednocześnie. Jednak teraz, gdy pod koniec września rozstrzygać się będzie los prozachodniej koalicji Mai Sandu, w Brukseli wraca myślenie nad otwarciem pierwszego klastra tylko Kiszyniowowi, by dać władzom paliwo wyborcze. Jest ono także podgrzewane przez Węgry, które formalnie nie zgłaszają zastrzeżeń do Mołdawii, lecz wetem wobec Ukrainy pogłębiają podziały wewnątrz UE i dążą do skłócenia obu aspirujących państw.

Szanse na skuteczność ukraińskiej taktyki wobec Węgier są jednak niewielkie. Orbán od lat karmi Węgrów strachem przed rzekomo opłakanymi konsekwencjami integracji Ukrainy z UE, a przed wyborami parlamentarnymi w kwietniu przyszłego roku antyukraińskie hasła stały się lejtmotywem kampanii. Fidesz za daleko zabrnął w propagandzie, by zmienić stanowisko, nawet gdyby Orbán zechciał. Ale ten i tak nie zechce.

 

Tadeusz Iwański - kierownik Zespołu Białorusi, Ukrainy i Mołdawii w Ośrodku Studiów Wschodnich. W latach 2006-2011 pracował w Polskim Radiu dla Zagranicy.

 

Trumpie, nie idź drogą Putina! [KOMENTARZ]

14.08.2025 11:23
Po burzy w mediach, wywołanej ujawnieniem planu pokojowego i zaproszeniem Putina przez Trumpa do USA, amerykańska administracja obniża oczekiwania, a Europa konsoliduje stanowisko.

Dobry vibe w Białym Domu – Ukraina odetchnęła po szczycie Trump-Zełenski [KOMENTARZ]

19.08.2025 17:30
Tym razem poszło jak z płatka. Atmosfera w Gabinecie Owalnym była dobra, wręcz przyjazna, i Trumpowi i Zełenskiemu zależało na produktywnych rozmowach – zarówno dwustronnych, jak i późniejszych, z udziałem liderów tzw. europejskiej koalicji chętnych: prezydentów Francji i Finlandii, premierów Wielkiej Brytanii i Włoch, kanclerza Niemiec oraz przewodniczącej Komisji Europejskiej i sekretarza generalnego NATO.

W wyniku rosyjskiego ataku na Kijów uszkodzone zostało przedstawicielstwo UE

28.08.2025 11:01
W wyniku zmasowanego ataku na Kijów uszkodzona została siedziba przedstawicielstwa Unii Europejskiej w stolicy Ukrainy – poinformowała w czwartek stała przedstawicielka UE Katarina Mathernova. Atak potępił m.in. przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa.