Redakcja Polska

Tajne notatki Talbotta. Jak USA układały relacje z Rosją po zimnej wojnie

02.05.2026 18:30
Dzienniki Strobe’a Talbotta, jednego z najważniejszych doradców Billa Clintona do spraw Rosji, pokazują kulisy amerykańskiej polityki wobec Moskwy w latach 90. Z zapisków analizowanych przez historyka Stephana Kieningera i opisanych przez „Der Spiegel” wyłania się obraz relacji, w których Waszyngton chciał jednocześnie rozszerzać NATO, utrzymać współpracę z Rosją i nie dopuścić, by Moskwa uzyskała prawo weta wobec bezpieczeństwa Europy Środkowo-Wschodniej.
Członkowie Gwardii Narodowej Rosji (Rosgwardii) patrolują teren w pobliżu Placu Czerwonego w Moskwie, Rosja, 30 kwietnia 2026 r.
Członkowie Gwardii Narodowej Rosji (Rosgwardii) patrolują teren w pobliżu Placu Czerwonego w Moskwie, Rosja, 30 kwietnia 2026 r. Foto: REUTERS/Anastasia Barashkova

Za czasów prezydentury Billa Clintona Stany Zjednoczone nie traktowały Rosji jak równorzędnego partnera – wynika z dziennika Strobe’a Talbotta, ówczesnego wiceszefa amerykańskiej dyplomacji. Najnowszy „Der Spiegel” opisuje analizę tych zapisków przygotowaną przez niemieckiego historyka Stephana Kieningera.

Talbott był jedną z kluczowych postaci amerykańskiej polityki wobec Rosji po rozpadzie Związku Sowieckiego. Znał język rosyjski, zajmował się sprawami sowieckimi jeszcze jako dziennikarz i autor książek, a w administracji Clintona odpowiadał za kontakty z państwami byłego ZSRR. Kieninger, autor książki Securing Peace in Europe: Strobe Talbott, NATO, and Russia After the Cold War, korzystał między innymi z dzienników Talbotta, jego dokumentów z Departamentu Stanu, archiwów amerykańskich i europejskich oraz rozmów z byłymi urzędnikami. Jak podaje Columbia University Press, książka pokazuje próbę jednoczesnego angażowania Rosji i rozszerzania NATO jako elementów nowej architektury bezpieczeństwa w Europie.

Najmocniej brzmi wpis Talbotta z marca 1995 roku.

Faktem jest, że my i Związek Sowiecki nigdy nie byliśmy równorzędnymi partnerami. Tak samo będzie w relacjach z Rosją. Albo Rosja będzie się orientować według nas, albo nie, ale wtedy zginie tak samo jak ZSRR” – zanotował polityk.

Brookings Institution, omawiając książkę Kieningera, przytacza ten cytat jako przykład przekonania Talbotta, że USA wygrały zimną wojnę, ZSRR ją przegrał, a Rosja powinna porzucić imperialne myślenie o swojej roli. W zapiskach powraca podstawowy dylemat administracji Clintona: jak otworzyć NATO dla państw Europy Środkowo-Wschodniej, nie zrywając całkowicie relacji z Rosją. Według Kieningera Talbott uważał rozszerzenie Sojuszu za sposób stabilizowania Europy po zimnej wojnie, ale także za zabezpieczenie na wypadek, gdyby Rosja wróciła do polityki rewizjonistycznej.

Moskwa od początku próbowała uzyskać wpływ na tempo i zakres rozszerzenia NATO. Z dokumentów National Security Archive wynika, że już w 1994 roku Bill Clinton zapewniał Borysa Jelcyna, że proces nie będzie nagły i że chodzi o „włączenie”, a nie „wykluczenie” Rosji. Jednocześnie amerykańska linia była jasna: rozszerzenie NATO będzie postępować nawet wtedy, gdy Rosja nie zgodzi się na równoległy format współpracy z Sojuszem. Formalnym kompromisem miał być Akt Stanowiący NATO–Rosja, podpisany w Paryżu 27 maja 1997 roku. Dokument zakładał budowę „trwałego i włączającego pokoju” w obszarze euroatlantyckim, stwierdzał, że NATO i Rosja nie uważają się za przeciwników, oraz tworzył Stałą Wspólną Radę NATO–Rosja. Jednocześnie wprost zaznaczono, że porozumienie nie daje żadnej ze stron prawa weta wobec działań drugiej strony. 

Kilka tygodni później, podczas szczytu NATO w Madrycie w lipcu 1997 roku, Sojusz zaprosił Polskę, Czechy i Węgry do rozmów akcesyjnych. W deklaracji madryckiej NATO podkreślało też zasadę otwartych drzwi: żadne europejskie państwo demokratyczne, które spełni cele traktatu, nie miało być z góry wykluczone z możliwości członkostwa. Z rosyjskiej perspektywy wyglądało to inaczej. Nawet prozachodni politycy w Moskwie mieli poczucie, że Zachód jedynie komunikuje im swoje decyzje. Talbott przytaczał opinię szefa rosyjskiej dyplomacji Andrieja Kozyriewa, który miał mówić Amerykanom, by nie przedstawiali wykonywania zachodnich decyzji jako czegoś, co leży w rosyjskim interesie.

Jednym z najważniejszych punktów sporu była Ukraina. Talbott podkreślał, że żadne państwo trzecie nie może wykluczyć innego kraju z przyszłego członkostwa w NATO. Według jego zapisków dotyczyło to również Ukrainy. W tej sprawie Waszyngton i Moskwa już wtedy znajdowały się na kursie kolizyjnym. Jeszcze wyraźniej rosyjskie myślenie o Europie pokazało spotkanie Jelcyna z Clintonem w Stambule w listopadzie 1999 roku. Według odtajnionych dokumentów National Security Archive rosyjski prezydent mówił Clintonowi, by „oddał Europę Rosji”, argumentując, że Stany Zjednoczone nie leżą w Europie. Jelcyn miał powiedzieć: „Możesz wziąć wszystkie inne państwa i zapewniać im bezpieczeństwo. Ja wezmę Europę i zapewnię jej bezpieczeństwo”.

Ten sam zapis pokazuje również moment przejścia władzy w Rosji. Jelcyn zapewniał Clintona, że jego następcą będzie Władimir Putin, którego przedstawiał jako człowieka twardego, kompetentnego i znającego Zachód. W dokumentach widać, że w Waszyngtonie początkowo liczono na możliwość pracy z Putinem, ale Talbott szybko zaczął dostrzegać w nim zagrożenie dla rosyjskich reform i relacji z Zachodem. 

Z dzienników Talbotta wyłania się więc nie tylko historia amerykańskiej pewności siebie po zakończeniu zimnej wojny. To również opowieść o konflikcie dwóch wizji bezpieczeństwa: zachodniej, opartej na prawie państw do wyboru sojuszy, i rosyjskiej, w której Moskwa oczekiwała szczególnej roli oraz wpływu na losy Europy Wschodniej. Pod koniec pracy w administracji Clintona Talbott miał coraz mniej złudzeń. Jak wynika z depeszy PAP za „Der Spiegel”, mówił brytyjskiemu dyplomacie, że Zachód może zapłacić za to, iż przez lata zamieniał stanowcze „nie” Jelcyna na niechętne „tak”. Przewidywał też, że Putin pójdzie inną drogą. Z perspektywy wojny Rosji przeciwko Ukrainie te zapiski brzmią dziś jak ostrzeżenie zapisane z dużym wyprzedzeniem.

PAP/„Der Spiegel”, bs

Zobacz więcej na temat: polityka Rosja USA

Dwie dekady Polski w Unii Europejskiej. Spotkanie z Anną Radwan-Röhrenschef

01.05.2026 10:00
Wejście Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku było momentem, który dla wielu osób miał wymiar znacznie szerszy niż polityczna decyzja. Otwierał nowy etap codzienności, zmieniał wyobrażenia o przyszłości i porządkował na nowo język debaty publicznej. Z Anną Radwan rozmawiamy o tym, jak wyglądał społeczny wymiar przygotowań Polski do wejścia do Unii Europejskiej i co zmieniło się po przystąpieniu Polski do europejskiej wspólnoty.

Kaja Kallas: rozmowy telefoniczne Trumpa z Putinem pozostawiają wiele pytań bez odpowiedzi

30.04.2026 17:35
Szefowa unijnej dyplomacji skomentowała informacje Białego Domu i Kremla o tym, że przywódcy USA i Rosji przeprowadzili półtoragodzinną rozmowę telefoniczną

„Ach, ten Putin…”. Jak rosyjska propaganda udaje rozczarowanie władzami

01.05.2026 16:30
Co jakiś czas rosyjska propaganda zaczyna płakać nad źle prowadzoną „specjalną operacją wojskową” jak oficjalnie nazywana jest wojna, nad „głupimi generałami”, nad chaosem mobilizacyjnym, nad cenami jajek albo zabijanym bydłem. Wtedy w głowie może pojawić się pytanie: „Czy to już zaczątki buntu?”, „Może system w końcu pęka?”. Tyle że w Rosji takie pęknięcie systemu, może być jednym z elementów scenografii kremlowskiej propagandy.

Prezydent odznaczył działaczy polonijnych. Powołano Radę ds. Polonii przy Prezydencie RP

02.05.2026 11:15
W Pałacu Prezydenckim w Warszawie odbyła się uroczystość z okazji Dnia Polonii i Polaków za Granicą oraz Dnia Flagi Rzeczypospolitej Polskiej. Prezydent Karol Nawrocki wręczył odznaczenia państwowe zasłużonym przedstawicielom środowisk polonijnych oraz akty powołania członkom Rady do Spraw Polonii i Polaków za Granicą przy Prezydencie RP.