Redakcja Polska
Dodaj w Google

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google, aby nasze wiadomości wyświetlały Ci się na górze wyników wyszukiwania

Azerbejdżan–Turcja: wielka draka w bliskiej rodzinie

27.10.2026 16:00
25 października prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan zdymisjonował swojego głównego doradcę Oktaya Sarala. Na pierwszy rzut oka sprawa nie jest najwyższej wagi – choć Saral doradzał Erdoğanowi od dekady i uchodził za jego bliskiego współpracownika – jednak w sprzymierzonym z Turcją Azerbejdżanie trafiła ona na czołówki mediów, które informowały o dymisji z triumfem.
Recep Tayyip Erdogan
Recep Tayyip Erdoganfot. Reuters

Wszystko zaczęło się ponad miesiąc wcześniej, 21 września, gdy azerbejdżański rząd wprowadził zakaz noszenia na terenie szkół państwowych ubrań naruszających zasadę świeckości edukacji (uczniów obowiązują szkolne mundurki). W październiku przepisy rozszerzono na personel pedagogiczny. W efekcie, woźni na polecenie dyrektorów przestali wpuszczać do placówek uczennice noszące hidżaby i nauczycielki, zasłaniające włosy chustami.

Wywołało to w kraju falę niezadowolenia. Przez bakijskie stare miasto przemaszerowała grupa starszych pań w chustach, a przed wieloma szkołami odbyły się spontaniczne manifestacje w obronie swobody ubierania się (w kilku miejscach doszły nawet do fizycznych ataków na dyrektorów szkół). Aresztowano 37 osób, ukaranych następnie grzywnami lub aresztem do 30 dni. Organizacje broniące praw człowieka, w tym Amnesty International, uznały, że nowe zasady dyskryminują osoby wierzące.

Zakaz noszenia kojarzących się z religią elementów odzieży wywołał oburzenie w tureckich środowiskach konserwatywnych – z których wywodzi się elita rządząca, skupiona wokół partii AKP i prezydenta Erdoğana. Bodaj najostrzej zareagował wspomniany Oktay Saral, który napisał w portalu X, że azerbejdżańskie regulacje są „nie do przyjęcia” i zażądał wprost ich wycofania. Podobny w duchu przekaz wybrzmiał także w innych oficjalnych wypowiedziach, a konserwatywna turecka prasa nie szczędziła władzom w Baku słów przygany. Rozsierdziło to Azerbejdżan, który uznał krytykę za niedopuszczalną ingerencję w swoje wewnętrzne sprawy oraz atak na fundamentalną dla tamtejszego ustroju zasadę świeckości państwa. Bardzo ostre w tonie oświadczenie wydała m.in. rządząca partia YAP. W reakcji na kryzys Erdoğan odwołał swój przyjazd na szczyt Konferencji ds. Współdziałania i Środków Budowy Zaufania w Azji (CICA, 14-15 października), wysyłając do Baku ministra spraw zagranicznych.

Spór o szkolny dress code, który stał się katalizatorem kryzysu, ujawnił istniejące pomiędzy Azerbejdżanem a Turcją napięcia i różnice zdań. Odnoszą się one przede wszystkim do sfery polityki zagranicznej, w tym zwłaszcza stosunku do Izraela. Dla Baku jest to bliski partner i dostawca broni, dla Ankary zaś – regionalny rywal zagrażający potencjalnie bezpieczeństwu kraju (vide liczne antytureckie wypowiedzi izraelskich polityków, w tym premiera Netanjahu). We wrześniu, podczas przemówienia Netanjahu na posiedzeniu Zgromadzenia Ogólnego ONZ, delegacja turecka – oraz delegacje z ponad 70 innych państw – wyszła z sali, a azerbejdżańska została, o co Turcy mieli pretensje. Prezydent Izraela Jicchak Herzog, który wziął udział we wspomnianym szczycie CICA, przyleciał do Baku rejsowym azerbejdżańskim samolotem, gdyż Turcja nie wpuszcza na swoje niebo izraelskich maszyn rządowych (zdaje się, że Ankara o przelocie Herzoga nie została nawet poinformowana).

Prawdziwa przyczyna azerbejdżańsko-tureckich rozdźwięków tkwi jednak jeszcze głębiej. Są nią rosnące ambicje Azerbejdżanu, który od jakiegoś czasu pozycjonuje się jako mocarstwo średniej wielkości i w tym duchu chce budować swoje relacje ze światem. Baku i Ankarę łączą relacje szczególne od chwili rozpadu ZSRR. Turcja stała się dla byłej sowieckiej republiki gwarantem bezpieczeństwa – oba kraje łączą formalne więzy sojusznicze – a także głównym partnerem politycznym i gospodarczym. Baku nie dążyło nigdy do członkostwa ani w Unii Europejskiej, ani w Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej, chciało jednak ze wszystkimi handlować – a mając za sąsiadów od północy Rosję, od południa Iran, a od zachodu – wrogą Armenię (stan ten ulega teraz zmianie, ale to temat na inny komentarz), pozostawał mu tranzyt przez Gruzję do Turcji. Tędy też właśnie pobiegły rurociągi z ropą i gazem, które zmieniły energetyczny układ sił tej części Eurazji. Azerbejdżanowi dały możliwość bezpiecznego eksportu swoich bogactw, a Turcji – wygodny przyczółek do dalszej ekspansji na Kaukazie i w kierunku Azji Centralnej.

Bliska współpraca, oparta na wspólnocie kultury i języka, nie oznaczała braku problemów. Baku – będące partnerem mniejszym i obiektywnie słabszym – obawiało się, że Ankara chce stać się dlań kolejnym po Moskwie „starszym bratem”. Do pierwszych spięć zaczęło dochodzić już na przełomie pierwszej i drugiej dekady XXI w., gdy w Turcji coraz większą rolę zaczął odgrywać islam. W tym też mniej więcej czasie Ankara podjęła próbę samodzielnej, bez oglądania się na partnera, normalizacji swoich relacji z Erywaniem. Baku udało się zablokować ratyfikację już podpisanych turecko-armeńskich protokołów (zakładały m.in. otwarcie granicy) i przekonać Ankarę, by kontynuowała blokadę Armenii do czasu rozwiązania konfliktu wokół Górskiego Karabachu.

Po odzyskaniu kontroli nad samym Górskim Karabachem i ziemiami, zajmowanymi przez trzy dekady przez Ormian (stało się to w latach 2020-2023) Azerbejdżan poczuł swoją siłę. Do jego sukcesu przyczyniła się wprawdzie turecka pomoc – w „drugiej wojnie karabaskiej” jesienią 2020 r. zadebiutowały na większą skalę w warunkach bojowych słynne drony Bayraktar – a swoje znaczenie miał też brak wsparcia Rosji dla Armenii – niemniej zwycięstwo wywalczyli azerbejdżańscy żołnierze. Nastąpił zrozumiały skądinąd, choć irytujący nawet kraje dla Baku życzliwe, „zawrót głowy od sukcesów”

Należy oczekiwać, że obecny kryzys zostanie przezwyciężony, bo Azerbejdżan i Turcja są na siebie skazane. Nie po to też przez ostatnie dekady tak wiele we wzajemne relacje zainwestowały, by teraz ten dorobek zaprzepaścić. Zapewne jednak Baku stanie się dla Ankary partnerem jeszcze bardziej wymagającym. Dymisja Oktaya Sarala pokazała, że naciski przynoszą pożądany efekt.


Wojciech Górecki, główny specjalista Zespołu Turcji, Kaukazu i Azji Centralnej OSW. Autor książek reporterskich o Kaukazie i Azji Centralnej

Salome Zurabiszwili: demokratyczna zmiana władzy w Gruzji jest możliwa, ale walka będzie zacięta

14.10.2026 11:30
O obecną sytuacją w Gruzji Salome Zurabiszwili, de facto jedna z liderek opozycji wobec obecnego rządu w Tbilisi, została zapytana podczas konferencji Warsaw Security Forum.

"United We Stand". Za nami Warsaw Security Forum 2026

20.10.2026 16:55
Hasłem przewodnim tegorocznej konferencji poświęconej bezpieczeństwu było "United We Stand". Polskie Radio dla Zagranicy było patronem medialnym wydarzenia.

Ukraina zgłosiła propozycje zakończenia wojny. Waszyngton część zaakceptował, teraz rozmawia z Moskwą

21.10.2026 10:30
To Ukraina zgłosiła propozycje w sprawie warunków zakończenia wojny informują amerykańskie media, powołując się na źródła w Białym Domu. Według tych doniesień Waszyngton zaakceptował część z tych propozycji, co można uznać za postęp w rozmowach amerykańsko - ukraińskich.