W ostatnim tygodniu wojna Rosji z Ukrainą coraz wyraźniej przenosiła się na głębokie zaplecze obu państw. Rosja prowadziła kolejne ataki rakietowe i dronowe na Ukrainę, między innymi na Kijów, Dniepr, Odessę, Sumy i Zaporoże. Jednym z najcięższych uderzeń był dwudniowy atak z połowy maja, który ukraińskie władze określały jako największy od początku pełnoskalowej wojny. Według Kijowa Rosja użyła wówczas setek dronów i dziesiątek rakiet. W samym Kijowie zginęło co najmniej kilkanaście osób, w tym dzieci.
W odpowiedzi Ukraina nasiliła ataki dalekiego zasięgu na terytorium Rosji. 17 maja ukraińskie drony uderzyły w Moskwę i obwód moskiewski. Rosyjskie władze informowały o ofiarach cywilnych i uszkodzonych budynkach mieszkalnych. Strona ukraińska przekonywała, że celem były obiekty wojskowe i przemysłowe, w tym zakład związany z produkcją broni precyzyjnej oraz infrastruktura paliwowa.
Kolejne uderzenia dotknęły rosyjski sektor naftowy. Według Reutersa w ostatnich dniach ataki dronów doprowadziły do zatrzymania lub ograniczenia pracy niemal wszystkich dużych rafinerii w centralnej Rosji. Wśród obiektów wymieniane są rafinerie w Riazaniu, Moskwie, Niżnym Nowogrodzie, Jarosławiu oraz Kiriszach. Reuters podaje, że dotknięte zakłady odpowiadają za znaczącą część rosyjskiej produkcji benzyny i oleju napędowego.
21 maja Ukraina potwierdziła uderzenie w rafinerię w Syzraniu w obwodzie samarskim, ponad 800 kilometrów od granicy. Prezydent Wołodymyr Zełenski nazwał ten atak kolejną „dalekosiężną sankcją” wobec rosyjskiej ropy. Ukraińskie siły bezzałogowe informowały o dużym pożarze w rafinerii. Rosyjskie władze regionalne przekazały, że w ataku dronów na miasto zginęły dwie osoby, nie odnosząc się jednak bezpośrednio do skutków uderzenia w sam zakład.
Następnie ukraińskie uderzenia objęły między innymi rafinerię w Jarosławiu oraz portowy terminal naftowy w Noworosyjsku. W Noworosyjsku, jednym z najważniejszych rosyjskich portów nad Morzem Czarnym, po spadku szczątków dronów zapaliły się budynki techniczne i administracyjne. Lokalne władze informowały też o uszkodzeniach w rejonie terminalu paliwowego i o dwóch rannych.
Jednocześnie Rosja oskarżyła Ukrainę o atak na internat w Starobielsku, na okupowanym terytorium obwodu ługańskiego. Według Moskwy zginęło sześć osób, a kilkanaście uznano za zaginione. Ukraina odrzuciła zarzut celowania w cywilów i twierdziła, że celem była jednostka dowodzenia dronami. Reuters zaznacza, że okoliczności tego ataku nie zostały niezależnie zweryfikowane.
Równolegle rosyjskie uderzenia nadal powodują straty po stronie ukraińskiej. W Dnieprze rosyjska rakieta zniszczyła magazyn agencji ONZ do spraw uchodźców. UNHCR poinformował, że utracono pomoc humanitarną wartą około miliona dolarów, przeznaczoną dla osób przesiedlonych i mieszkańców regionów przyfrontowych. W tym ataku zginęły dwie osoby.
Seria ostatnich ataków pokazuje, że obie strony coraz częściej uderzają daleko poza linią frontu. Rosja próbuje paraliżować ukraińskie miasta, energetykę i zaplecze humanitarne. Ukraina z kolei koncentruje się na rosyjskiej infrastrukturze paliwowej i przemysłowej, którą uważa za element wspierający machinę wojenną Kremla. W efekcie wojna dronów coraz mocniej dotyka nie tylko pola walki, ale także zaplecza gospodarczego i logistycznego obu państw.
Reuters/Ukrinform/IAR, bs