Rutynowy lot z Londynu do Warszawy 14 czerwca 1956 roku miał wyjątkowego pasażera. Po niemal siedemnastu latach spędzonych na emigracji do Polski wracał Stanisław Cat-Mackiewicz – przedwojenny redaktor wileńskiego „Słowa”, były poseł, konserwatysta, monarchista, pisarz polityczny i premier rządu RP na uchodźstwie.
Na Okęciu witały go osoby związane z oficjalnym życiem politycznym i kulturalnym Polski Ludowej, wśród nich Jerzy Putrament. Powrotowi publicysty nadano szeroki rozgłos. Mackiewicz wystąpił na konferencji prasowej w warszawskim Domu Dziennikarza, a następnie pojawił się w popularnym programie telewizyjnym „Tele-Echo” prowadzonym przez Irenę Dziedzic.
Przekonywał, że decyzja o powrocie miała charakter polityczny. Oceniał, że państwa zachodnie nie zamierzają doprowadzić do wyłączenia Polski z sowieckiej strefy wpływów, a dalsze trwanie emigracji przy nadziei na rychłą zmianę sytuacji międzynarodowej jest „polityką mirażową”. Liczył też, że rozpoczęta po śmierci Stalina liberalizacja przyniesie mieszkańcom kraju rzeczywistą ulgę.
„Polska jest Polską”
O swoim wyjeździe Mackiewicz poinformował trzy dni wcześniej na łamach londyńskiego „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza”. Przedstawiał się jako Polak, szlachcic litewski, katolik i antykomunista, a oświadczenie zakończył słowami: „Polska jest Polską”.
Dla znacznej części polskiego wychodźstwa nie było to jednak wystarczające wyjaśnienie. Powrót człowieka, który przez lata uchodził za jednego z najbardziej zdecydowanych przeciwników porządku jałtańskiego i dominacji Związku Sowieckiego, uznano za dezercję.
Rząd RP na uchodźstwie wprost mówił o zdradzie. Poeta Marian Hemar porównał decyzję Mackiewicza do politycznego harakiri. Adam Ciołkosz nazywał ją „obrzydliwą dezercją”. Bardziej powściągliwie zareagowało środowisko paryskiej „Kultury”, które nie zamierzało nadawać decyzji Cata znaczenia przesądzającego o przyszłości całej emigracji.
Szczególnie bolesne było to, że do Polski Ludowej powracał nie zwykły emigrant, ale były szef rządu na uchodźstwie, obrońca ciągłości prawnej II Rzeczypospolitej i autor pisma „Lwów i Wilno”, walczącego o zmianę powojennych granic i przywrócenie Polsce utraconych Kresów.
Publicysta, który nie chadzał cudzymi drogami
Stanisław Mackiewicz urodził się 18 grudnia 1896 roku w Petersburgu. Był starszym bratem pisarza Józefa Mackiewicza. Przydomek „Cat”, którym podpisywał artykuły, zaczerpnął z opowiadania Rudyarda Kiplinga o kocie, który zawsze chadzał własnymi drogami.
Określenie pasowało do jego temperamentu. Cat niemal przez całe życie pozostawał osobny, konfliktowy i niechętny podporządkowywaniu się dominującym poglądom. Nie unikał sporów zarówno z politycznymi przeciwnikami, jak i ze środowiskami, do których sam należał.
W młodości działał w Związku Młodzieży Polskiej „Zet” i Polskiej Organizacji Wojskowej. Brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, służąc w 13. Pułku Ułanów Wileńskich. Studiował prawo w Warszawie i Wilnie, jednak jego prawdziwą domeną szybko stało się dziennikarstwo polityczne.
Od 1922 roku wydawał w Wilnie dziennik „Słowo”. Pismo pod jego kierownictwem stało się jednym z najważniejszych i najbardziej wyrazistych tytułów prasowych II Rzeczypospolitej. Mackiewicz pisał jasno, dynamicznie i bez respektu dla oficjalnych autorytetów. Czesław Miłosz wspominał, że nie posługiwał się „martwym językiem dziennikarskim”, lecz pisał dokładnie to, co myślał, próbując prowadzić własną politykę.
Deklarował się jako konserwatysta i monarchista, ale jednocześnie popierał Józefa Piłsudskiego. Liczył, że silna władza marszałka może zapewnić Polsce stabilność i bezpieczeństwo. Z ramienia Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem zasiadał w Sejmie II i III kadencji.
Po śmierci Piłsudskiego coraz ostrzej krytykował jednak jego następców, zwłaszcza politykę zagraniczną Józefa Becka i działalność marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego. Ostrzegał, że Polska zmierza ku wojnie w wyjątkowo niekorzystnym położeniu.
W jednej ze swoich najważniejszych ocen polityki międzynarodowej przekonywał, że pozycja Polski zależy od relacji między Niemcami a Rosją: współdziałanie obu mocarstw oznacza dla Polski śmiertelne niebezpieczeństwo, natomiast ich antagonizm wzmacnia polskie możliwości działania.
Bereza za krytykę władz
Bezkompromisowość Cata miała swoją cenę. 22 marca 1939 roku został zatrzymany i osadzony w Berezie Kartuskiej. Oficjalnie zarzucono mu podważanie zaufania do zdolności obronnych państwa, obniżanie powagi władz i szerzenie nastrojów defetystycznych.
W rzeczywistości powodem była jego bezwzględna krytyka polityki obozu rządzącego. Mackiewicz alarmował, że Polska nie powinna jako pierwsza przystępować do nadchodzącej wojny i musi za wszelką cenę uniknąć jednoczesnego konfliktu z Niemcami oraz Związkiem Sowieckim.
Po protestach środowiska dziennikarskiego został zwolniony po 17 dniach. Kilka miesięcy później jego najgorsze przewidywania się spełniły. 18 września 1939 roku, dzień po sowieckiej agresji, w ostatnim numerze „Słowa” napisał: „Boże, dopomóż w słusznej walce i zmiłuj się nad Wilnem”.
Przeciwnik Sikorskiego i Mikołajczyka
Przez Kowno, Tallin i Włochy Mackiewicz przedostał się do Francji. W Paryżu wszedł w skład I Rady Narodowej RP. Po upadku Francji znalazł się w Londynie, gdzie kontynuował działalność publicystyczną i polityczną.
Pozostawał zdecydowanym przeciwnikiem komunizmu oraz ustępstw wobec Związku Sowieckiego. Z tych pozycji atakował politykę premierów Władysława Sikorskiego i Stanisława Mikołajczyka, którym zarzucał nadmierną ugodowość wobec Moskwy.
Po wojnie pozostał w Wielkiej Brytanii. Wydawał tygodnik „Lwów i Wilno”, broniąc praw Polski do jej wschodnich ziem i podważając trwałość porządku ustanowionego w Jałcie. Z czasem coraz mocniej dostrzegał jednak polityczną bezsilność emigracji oraz brak zainteresowania Zachodu zmianą granic i wyzwoleniem Europy Środkowo-Wschodniej spod dominacji sowieckiej.
W czerwcu 1954 roku prezydent August Zaleski powierzył mu stanowisko premiera rządu RP na uchodźstwie oraz ministra spraw zagranicznych. Mackiewicz próbował zażegnać narastający kryzys emigracyjnych struktur, ale po około roku, skonfliktowany z ich znaczną częścią, złożył dymisję. Swoje urzędowanie określał później jako zajęcie teatralne, przypominające „commedia dell’arte”.
Negocjacje z władzami PRL
O powrocie do Polski Mackiewicz myślał znacznie wcześniej. Pierwsze rozmowy z przedstawicielami władz Polski Ludowej prowadził już w 1947 roku. Zwrócił się wówczas do ambasady PRL w Londynie i negocjował m.in. z Jerzym Borejszą oraz ambasadorem Jerzym Michałowskim. Rozmowy zostały przerwane, gdy informacje o nich przedostały się do opinii publicznej.
Dwa lata później przedstawiciel komunistycznego aparatu bezpieczeństwa Marcel Reich-Ranicki zaproponował mu możliwość powrotu w zamian za informowanie o środowisku emigracyjnym. Mackiewicz odmówił, oświadczając, że nie jest „materiałem na konfidenta”.
Do rozmów powrócił w połowie lat 50., korzystając z pośrednictwa Jerzego Putramenta. W Londynie regularnie spotykał się z rezydentem wywiadu PRL Jerzym Klingerem, używającym pseudonimu „Oskar”. W dokumentach służb Mackiewicz występował pod kryptonimem „Rober”.
Jego relacja z wywiadem PRL nie miała prostego charakteru. Mackiewicz nie podpisał formalnego zobowiązania do współpracy i nie sporządzał pisemnych raportów. Godził się jednak, aby jego rozmówcy robili notatki, i przekazywał informacje dotyczące ludzi oraz stosunków panujących w środowiskach emigracyjnych.
Przyjmował również pieniądze, określane jako zaliczki na przyszłe książki. Z dokumentów zachowanych w Instytucie Pamięci Narodowej wynika, że od marca do czerwca 1956 roku otrzymał 1085 funtów i 300 dolarów. „Oskar” opłacał jego czynsz, kupował mu ubrania, pomagał w przygotowaniach do podróży i odwiózł go na lotnisko.
Powrót tak znanej postaci idealnie wpisywał się w prowadzoną przez władze PRL kampanię reemigracyjną. Komunistyczna propaganda mogła przedstawiać decyzję wieloletniego antykomunisty jako dowód politycznej klęski środowisk emigracyjnych oraz rosnącej atrakcyjności przemian zachodzących w kraju.
Warszawa 06.1956. Polski pisarz i publicysta polityczno-historyczny Stanisław Cat Mackiewicz (L), po szesnastu latach pobytu na emigracji w Londynie powrócił do Polski. PAP/Lech Pieńkowski
Miękkie lądowanie w Warszawie
W pierwszych latach po powrocie Mackiewicz został uprzywilejowanym uczestnikiem oficjalnego życia literackiego. Otrzymał mieszkanie na warszawskiej Starówce, publikował książki i artykuły, wygłaszał odczyty oraz prowadził na Uniwersytecie Warszawskim zajęcia poświęcone literaturze rosyjskiej.
W 1956 roku ukazało się krajowe wydanie jego książki „Stanisław August”. Rok później wydano „Dostojewskiego”, „Londyniszcze” oraz „Muchy chodzą po mózgu”. Współpracował m.in. ze „Słowem Powszechnym”, „Kierunkami”, „Przeglądem Kulturalnym” i „Tygodnikiem Zachodnim”. Został członkiem Związku Literatów Polskich oraz Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Początkowo cieszył się uznaniem, dobrymi honorariami i zainteresowaniem czytelników. Pisał do przyjaciół, że w Warszawie znalazł się „między swymi”. Szybko jednak przekonał się, że granice dopuszczalnej swobody są znacznie węższe, niż sądził.
W 1963 roku cenzura zatrzymała jego książkę poświęconą polityce Józefa Becka. Mackiewicz coraz ostrzej wypowiadał się o systemie kontroli publikacji, porównując cenzurę Polski Ludowej z ograniczeniami obowiązującymi za czasów carskich.
W marcu 1964 roku podpisał „List 34” – protest intelektualistów przeciwko ograniczaniu wolności słowa i zmniejszaniu nakładów książek oraz czasopism. W odpowiedzi stracił możliwość publikowania w „Kierunkach” i „Słowie Powszechnym”.
„Zapiski z kraju niewoli”
Pozbawiony dostępu do części oficjalnej prasy Mackiewicz rozpoczął potajemną współpracę z paryską „Kulturą”. Pod pseudonimem Gaston de Cerizay przesyłał teksty krytykujące rzeczywistość PRL.
Służba Bezpieczeństwa ustaliła jego tożsamość i wszczęła postępowanie w sprawie rozpowszechniania za granicą wiadomości mogących – według ówczesnego prawa – wyrządzić szkodę interesom państwa. Groziły mu trzy lata więzienia.
Do procesu nie doszło. Stanisław Cat-Mackiewicz zmarł 18 lutego 1966 roku w Warszawie. Miał 69 lat. Został pochowany na Starych Powązkach. Podczas pogrzebu Paweł Jasienica powiedział, że „umarł jak żył – w konflikcie i w walce”. W marcowym numerze paryskiej „Kultury” ukazał się ostatni artykuł Cata. Nosił znamienny tytuł: „Zapiski z kraju niewoli”.
Pozostawił po sobie tysiące artykułów, dziesiątki broszur i ponad 20 książek. Jego publicystyka do dziś przyciąga bezpośrednim językiem, odwagą ocen i przekonaniem, że polityka powinna opierać się na realnej analizie interesów oraz układu sił, a nie na romantycznych złudzeniach.
Decyzja o powrocie w 1956 roku pozostała najbardziej kontrowersyjnym rozdziałem jego biografii. Nie da się jej sprowadzić wyłącznie do propagandowego sukcesu władz PRL ani do osobistej zdrady. Była jednocześnie skutkiem biedy, rozczarowania bezsilnością emigracji, niewiary w pomoc Zachodu, politycznych kalkulacji i charakterystycznej dla Mackiewicza potrzeby wpływania na rzeczywistość – nawet za cenę kolejnego konfliktu.
PAP/IPN/Polskie Radio/UW, bs