HRANA przekazała, że aresztowania dotknęły „wielu grup obywateli, w tym studentów, pisarzy i nauczycieli”. W niektórych przypadkach miały towarzyszyć im „przeszukania domów i konfiskata rzeczy osobistych”. Dodatkowo organizacja poinformowała o ponad 300 „wymuszonych zeznaniach” transmitowanych w telewizji.
Jak przypomniała agencja AFP, w ubiegłym tygodniu inna organizacja broniąca praw człowieka - Amnesty International, wyraziła zaniepokojenie aresztowaniami tysięcy ludzi, w tym dzieci. Ostrzegła, że groża im tortury i inne formy okrutnego traktowania, a także śmierć w areszcie czy pozasądowe egzekucje po ewidentnie sfabrykowanych procesach.
Główny sędzia Iranu Golamhosejn Mohseni Eżei ostrzegł, że nie będzie „łagodnych wyroków” dla osób biorących udział w protestach. Według prokuratury niektórzy z nich mogą zostać oskarżeni o zbrodnie karane śmiercią.
Fala protestów w Iranie rozpoczęła się w ostatnich dniach grudnia. Choć ich początkowym zapalnikiem była pogarszająca się sytuacja gospodarcza, szybko nabrały charakteru politycznego i rozlały się na cały kraj. Władze zdławiły wystąpienia, których szczytowy moment przypadł na 8-9 stycznia. Nie wiadomo dokładnie, ile osób zginęło, jednak coraz częściej liczba ofiar oceniana jest na tysiące, a nawet dziesiątki tysięcy. Teheran oskarżył Stany Zjednoczone i Izrael o podżeganie do zamieszek.
Prezydent USA Donald Trump ostrzegł, że wobec masowych zabójstw Irańczyków USA mogą uderzyć militarnie w reżim w Teheranie.
W poniedziałek państwowa agencja informacyjna Tasnim poinformowała, że w ciągu kilku dni może dojść do rozmów Iranu z USA. Według portalu Iran International mogłyby zacząć się w piątek. Rozmowy mają się toczyć pod przewodnictwem szefa MSZ Iranu Abbasa Aragcziego i wysłannika administracji USA Steve'a Witkoffa.
PAP/pż