Redakcja Polska
Dodaj w Google

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google, aby nasze wiadomości wyświetlały Ci się na górze wyników wyszukiwania

Repatriantka z Uzbekistanu: zawsze wiedziałam, że jestem Polką. Janina Kuzmina o powrocie do ojczyzny

14.07.2026 10:30
Po latach życia w Uzbekistanie Janina Kuzmina wraz z rodziną wróciła do Polski, korzystając z możliwości repatriacji. Dziś studiuje na Uniwersytecie Warszawskim, działa na rzecz osób wracających do ojczyzny w Stowarzyszeniu Centrum Pomocy Repatriantom i przekonuje, że choć program repatriacyjny daje Polakom ze Wschodu szansę na nowe życie, nadal wymaga zmian. W rozmowie opowiada o rodzinnej historii, zachowaniu polskiej tożsamości na emigracji oraz problemach, z jakimi mierzą się repatrianci po przyjeździe do kraju.
Audio
  • „Bardzo proszę zwracać się do repatriantów ze rozumieniem i otwartością. Oni przynoszą dużo: swoją kulturę, swoje doświadczenie i są bardzo chętni, żeby zintegrować się tutaj w polskim społeczeństwie.” — Janina Kuzmina w rozmowie z Piotrem Żułnowskim [posłuchaj]
Janina Kuzmina, repatriantka z Uzbekistanu oraz członkini Zarządu Centrum Pomocy Repatriantom
Janina Kuzmina, repatriantka z Uzbekistanu oraz członkini Zarządu Centrum Pomocy Repatriantomfot. Piotr Żułnowski

Historia Janiny Kuzminy rozpoczęła się na długo przed jej narodzinami. Jej dziadkowie zostali deportowani z Kresów do Związku Sowieckiego w drugiej połowie lat 30. XX wieku. Trafili do Samarkandy, a później rodzina przeniosła się do Taszkentu, gdzie przyszła na świat. Choć od Polski dzieliły ich tysiące kilometrów, kolejne pokolenia pielęgnowały język, wiarę oraz rodzinne tradycje.

Jak podkreśla, od najmłodszych lat nie miała wątpliwości co do swojej tożsamości narodowej. W domu mówiło się po polsku, obchodzono polskie święta i przekazywano historię przodków. To właśnie dzięki rodzinie Polska nigdy nie była dla niej abstrakcyjnym miejscem, lecz ojczyzną, do której kiedyś chciała wrócić.

„Zawsze wiedziałam, że jestem Polką, rozmawialiśmy w rodzinie w takim języku polskim, trochę innym niż tam tutaj Polacy w Warszawie rozmawiają, ale w języku polskim oczywiście. I zawsze, co u nas było, to była wiara (...). Zawsze wiedziałam, że jest Polska i kiedyś dostanę taką szansę, żeby wrócić do Polski” - mówi Janina Kuzmina.

Do Polski przyjechała wraz z mężem i dwiema córkami trzy lata temu. Rodzina zdecydowała się na samodzielną organizację przeprowadzki, nie czekając na miejsce w gminnym programie osiedlenia repatriantów. Dziś mieszkają w Warszawie, gdzie udało im się kupić mieszkanie. Janina Kuzmina kończy studia pedagogiczne na Uniwersytecie Warszawskim i przygotowuje się do pracy jako nauczycielka języka angielskiego i koreańskiego.

Jak zaznacza, początki nie należały do łatwych. Wiele formalności trzeba było załatwiać samodzielnie, a odnalezienie się w polskich realiach wymagało czasu. Pomocne okazało się wsparcie miasta Warszawy, dzięki któremu rodzina otrzymała dofinansowanie na wyposażenie mieszkania.

Rozmówczyni pozytywnie ocenia samą ideę repatriacji, podkreślając, że Polska jako jedno z nielicznych państw prowadzi program umożliwiający potomkom deportowanych Polaków powrót do ojczyzny. Jednocześnie wskazuje, że procedury administracyjne nadal są zbyt skomplikowane i mało przejrzyste.

Warsztaty wielkanocne w Stowarzyszeniu Centrum Pomocy Repatriantom w Warszawie Warsztaty wielkanocne w Stowarzyszeniu Centrum Pomocy Repatriantom w Warszawie fot. Stowarzyszenie Centrum Pomocy Repatriantom

Największym problemem, jej zdaniem, jest brak informacji o miejscu w kolejce oczekujących na repatriację. Osoby planujące wyjazd nie wiedzą, kiedy mogą spodziewać się zaproszenia, przez co trudno im podejmować decyzje dotyczące sprzedaży majątku, zakończenia pracy czy edukacji dzieci.

„Repatrianci potrzebują jakiejś widocznej kolejki. Jaka jestem w tej kolejce? (...) Jeżeli bym wiedziała, że ja jestem tam pięćdziesiąta jakaś i w roku zapraszają tyle rodzin, można to jakby zaplanować sobie” - argumentuje rozmówczyni.

Drugim, równie istotnym wyzwaniem jest nauka języka polskiego. Jak zwraca uwagę, zdecydowana większość repatriantów przyjeżdża do Polski ze znajomością języka na poziomie podstawowym. To często uniemożliwia szybkie znalezienie pracy, nawet na stanowiskach niewymagających wysokich kwalifikacji.

Według Janiny Kuzminy obecny system wsparcia językowego jest niewystarczający. Oferowane kursy obejmują jedynie kilkadziesiąt godzin nauki, podczas gdy osiągnięcie poziomu umożliwiającego swobodne funkcjonowanie wymaga znacznie większej liczby zajęć.

„Według Europejskiego Systemu Organizacji Kształcenia Językowego osoba, żeby przejść tą drogę od A1 do B1, powinna mieć 240 godzin tych kursów języka polskiego, a my mamy 70. Skąd ta cyfra się wzięła? Jak to tak się okazało? 70 godzin i tyle”  - dodaje Janina Kuzmina.

W odpowiedzi na potrzeby środowiska Janina Kuzmina założyła Centrum Pomocy Repatriantom. Organizacja wspiera osoby wracające do Polski w sprawach administracyjnych, prowadzi konsultacje, pomaga w kontaktach z urzędami oraz organizuje zajęcia integracyjne dla dzieci, dorosłych i seniorów.

Działalność obejmuje także spotkania informacyjne dla osób, które dopiero planują repatriację. Wolontariusze tłumaczą, jak funkcjonuje polski system ochrony zdrowia, rynek pracy czy edukacja, pomagają wypełniać dokumenty i przygotować się do życia w Polsce.

Centrum organizuje również wspólne obchody świąt, warsztaty, wycieczki po Warszawie oraz rodzinne wyjazdy integracyjne. Jak podkreśla Janina Kuzmina, takie inicjatywy pomagają budować więzi między repatriantami i zapobiegają poczuciu osamotnienia.

Rozmówczyni uważa, że równie ważna jak pomoc samym repatriantom jest edukacja społeczeństwa. Z jej doświadczeń wynika, że wielu Polaków nie wie, kim są repatrianci i dlaczego wracają do kraju. Zdarza się, że pracownicy urzędów, banków czy szkół nie znają historii deportacji Polaków na Wschód ani zasad funkcjonowania programu repatriacyjnego.

„Bardzo proszę zwracać się do repatriantów z rozumieniem, otwartością. I oni tak mogą i przynoszą dużo w sensie kultury, jakiegoś doświadczenia swojego. I są bardzo chętni na to, żeby zintegrować się tutaj w polskim społeczeństwie” - podrkeśla Janina Kuzmina.

Jak podkreśla, repatrianci przywożą ze sobą nie tylko polską tradycję pielęgnowaną przez pokolenia poza granicami kraju, ale także doświadczenia zdobyte podczas życia w Azji Środkowej. Wnoszą do Polski elementy tamtejszej kultury, kuchni czy muzyki, stając się naturalnym pomostem między różnymi narodami.

Zdaniem Janiny Kuzminy niewielkie zmiany organizacyjne, takie jak lepsze wsparcie językowe, większa przejrzystość procedur czy rozwój programów integracyjnych, mogłyby znacząco ułatwić powrót kolejnym rodzinom polskiego pochodzenia. Jak zaznacza, dla wielu z nich Polska od pokoleń pozostaje nie tylko krajem przodków, ale przede wszystkim miejscem, które od zawsze uważali za swój dom.

„Mam kilka kropli polskiej krwi, ale uważam się za Polkę”. Historia Elmiry Pak z Taszkentu

22.05.2026 17:16
Elmira Pak urodziła się w Taszkencie w rodzinie tatarskiego pochodzenia. Dziś mówi o sobie: „jestem Polką”, choć – jak sama podkreśla – do odkrywania własnych korzeni dochodziła stopniowo, przez lata.

Pamięć zesłania i siła wspólnoty. Polacy w Kazachstanie

24.06.2026 15:30
Historia Polaków w Kazachstanie to opowieść o cierpieniu, przymusowych deportacjach, ale także o niezwykłej solidarności i zachowaniu narodowej tożsamości. Katarzyna Ostrowska, szefowa Związku Polaków w Kazachstanie, podkreśla, że pamięć o wydarzeniach z 1936 roku pozostaje żywa zarówno wśród Polaków, jak i Kazachów.

Powrót do ojczyzny. Dlaczego Polska wciąż nie jest gotowa na swoich rodaków ze Wschodu?

07.07.2026 09:15
Sergiusz Andruszkiewicz jest potomkiem polskiej szlachty zesłanej na Sybir. Cztery lata temu spełnił marzenie swoje oraz kilku pokoleń swojej rodziny i wrócił do Polski. Na własnej skórze przekonał się jednak, że system administracyjny wciąż nie jest przygotowany na przyjęcie takich jak on. Z Sergiuszem Andruszkiewiczem – sekretarzem Mazowieckiego Stowarzyszenia Pamięci Zesłańców Sybiru rozmawiamy o biurokratycznych przeszkodach, sankcjach i codziennych trudnościach, z jakimi mierzą się potomkowie Polaków, którzy zdecydowali się wrócić do ojczyzny.