„Zawsze czuję się Polką”
Stowarzyszenie Polonia-Uzbekistan-Polska powstało w 1992 roku. Jak mówi jego prezeska Wiktoria Żurakowska, organizacja zajmuje się przede wszystkim propagowaniem polskiej kultury i tradycji.
Choć Polonia w Uzbekistanie nie jest tak liczna jak w Kazachstanie, Stanach Zjednoczonych czy Kanadzie, jej członkowie starają się aktywnie działać na rzecz wspólnoty. Organizują obchody Bożego Narodzenia, Wielkanocy, Narodowego Święta Niepodległości, Dnia Polonii, Święta Konstytucji 3 Maja, a także Dnia Babci i Dziadka.
W Stowarzyszeniu spotykają się przedstawiciele różnych pokoleń i zawodów. Są wśród nich seniorzy, młodzież, artyści i osoby, których życie zawodowe związane jest z Uzbekistanem. Część młodych ludzi pochodzenia polskiego wyjechała do Polski na studia, a następnie zdecydowała się tam zostać.
Dla Wiktorii Żurakowskiej polskość przez lata była czymś naturalnym.
Jej babcia była Polką, a ojciec nosił nazwisko Żurakowski. W domu pojawiała się polska kuchnia, babcia czasami mówiła po polsku. Jak wspomina, długo nie zastanawiała się nad tym, co oznacza polskie pochodzenie. Było ono po prostu częścią rodzinnego życia. Dziś mówi o sobie jednoznacznie: zawsze czuje się Polką.
Wiktoria Żurakowska
Historia zapisana w archiwach
Jedną z osób działających w taszkenckiej Polonii jest malarka Elena Labecka. To właśnie sztuka stała się dla niej początkiem niezwykłej podróży w głąb własnej historii.
W 2022 roku wzięła udział w konkursie poświęconym Annie German. Jej obraz inspirowany twórczością artystki zdobył pierwsze miejsce. To wydarzenie sprawiło, że Elena zaczęła jeszcze intensywniej interesować się Polską, jej kulturą i tradycjami. W tym samym czasie rozpoczęła poważne poszukiwania genealogiczne.
Jak sama przyznaje, nie spodziewała się, dokąd ją one zaprowadzą. W archiwach zaczęła odnajdywać dokumenty dotyczące swoich przodków, a wraz z nimi kolejne rozdziały historii Polski i własnej rodziny.
W 2022 roku zorganizowała pierwszą indywidualną wystawę poświęconą Polsce. Nadała jej tytuł „Moja Polska”. Wystawa powstała w związku z 30. rocznicą nawiązania stosunków dyplomatycznych między Polską a Uzbekistanem.
Na obrazach Elena pokazała Polskę widzianą własnymi oczami – miasta, miejsca, które szczególnie ją zachwyciły, i symbole związane z historią kraju. Jednocześnie jej twórczość coraz mocniej zaczęła łączyć się z rodzinną przeszłością.
Przodkowie, którym historia odebrała wszystko
W trakcie badań Elena odkryła, że jej przodkowie byli wojskowymi i służyli w armii Zygmunta III Wazy. Po zdobyciu ziem smoleńskich jeden z jej przodków, Wojciech Labecki, miał otrzymać szlachectwo i ziemię w tym regionie.
Przez kolejne stulecia właśnie tam znajdowało się rodzinne gniazdo.
Historia rodziny została jednak brutalnie przerwana przez represje sowieckie. W latach 30. XX wieku ziemie zostały odebrane, a członkowie rodziny zginęli. Wśród ofiar byli pradziadek Eleny, Iwan Labecki, i jego brat Timofiej.
Poszukiwanie rodzinnej historii doprowadziło ją również do przodków ze strony matki. W tej gałęzi rodziny znalazła uczestników powstania styczniowego z 1863 roku. Po jego upadku zostali zesłani na Kaukaz.
To właśnie tam rozpoczął się kolejny rozdział rodzinnej historii.
Gdy powstała linia kolejowa łącząca Tiflis z Samarkandą, jeden z przodków Eleny, Piotr Cieszyński, prowadził pociągi do Uzbekistanu. Tam poznał swoją przyszłą żonę. W 1901 roku w Zerganie urodził się ich syn Paweł Cieszyński – dziadek Eleny.
I ta część historii również zakończyła się tragicznie. W czasie sowieckich represji członkowie rodziny zostali zesłani. Po wielu z nich pozostały jedynie archiwalne zapisy dotyczące ich śmierci.
Elena przez lata szukała informacji w archiwach Uzbekistanu, Rosji i Kazachstanu. Nie zawsze udawało się odnaleźć szczegóły. Czasami jedynym śladem były dokumenty potwierdzające, że dana osoba zginęła.
Elena Labecka
Nazwisko stało się drogą do Polski
Poszukiwania doprowadziły Elenę również do pytania o pochodzenie nazwiska Cieszyński.
Odpowiedzi zaczęła szukać w Polsce. Odkryła Cieszyn i jego historię. Zainteresowanie rodzinnymi korzeniami zaczęło więc prowadzić ją nie tylko do przeszłości własnej rodziny, ale także do konkretnych miejsc na mapie Polski.
Powstały kolejne obrazy poświęcone temu tematowi, między innymi przedstawiające Cieszyn i jego zabytki.
W ten sposób genealogiczne poszukiwania stały się dla artystki również formą poznawania Polski.
„Skowronki” z rodzinnej pamięci
Podobną historię opowiada Donata Dawronowa – prezenterka radiowa, dziennikarka i pisarka, związana również ze stacją radiową Temp FM w Taszkincie.
Jej prababcia ze strony mamy była Polką. W czasach sowieckich w rodzinie pamiętano o polskim pochodzeniu, ale nie mówiło się o nim szczególnie dużo. Zachowały się jednak drobne rodzinne ślady, które po latach nabrały znaczenia.
Jednym z nich była tradycja pieczenia przez prababcię ciasteczek w kształcie małych ptaków – skowronków, symbolizujących nadejście wiosny.
Takie pozornie niewielkie elementy rodzinnej codzienności mogą przetrwać dziesięciolecia, nawet jeśli część historii zostaje zapomniana lub przemilczana.
Donata wspomina również, że chciano nadać jej imię Danuta, jednak ostatecznie otrzymała imię Donata, które w języku rosyjskim brzmiało bardziej akceptowalnie.
Ślady polskich zesłańców
Także Donata zaczęła z czasem dokładniej badać historię swojej rodziny.
Odkryła, że jeden z jej przodków, polski szlachcic uczestniczący w powstaniu przeciwko Imperium Rosyjskiemu, został zesłany najpierw do Woroneża, a później na Syberię, w okolice Krasnojarska.
Dzięki poszukiwaniom udało jej się ustalić więcej szczegółów dotyczących jego życia i kolejnych pokoleń rodziny. Z rodzinnych przekazów zachowała się również informacja, że przodkowie byli duchownymi.
Historia Donaty pokazuje, że czasami właśnie rodzinny szczegół – imię, zwyczaj, opowieść babci czy prababci – może stać się początkiem znacznie większej podróży.
Donata Dawronowa
Polska daleko, ale wciąż blisko
Historie mieszkańców Taszkentu pokazują różne drogi dochodzenia do własnej tożsamości.
Dla jednych polskość była obecna w domu od zawsze – w kuchni, języku i rodzinnych zwyczajach. Dla innych zaczęła nabierać znaczenia dopiero wtedy, gdy sięgnęli do archiwów i odkryli losy swoich przodków.
Wspólnym elementem jest jednak potrzeba zachowania pamięci.
Stowarzyszenie Polonia-Uzbekistan-Polska tworzy przestrzeń, w której można tę pamięć pielęgnować razem. Święta, wydarzenia kulturalne, sztuka i spotkania członków organizacji pozwalają przekazywać polskie tradycje kolejnym pokoleniom.
A historie Eleny Labeckiej i Donaty Dawronowej pokazują, że czasem droga do Polski prowadzi przez bardzo odległe miejsca – przez Taszkent, syberyjskie zesłanie, rodzinne archiwa i wspomnienia prababć.
Polska może być oddalona o tysiące kilometrów, a jednak pozostawać blisko. Czasem wystarczy jedno nazwisko, stary dokument, rodzinny przepis albo opowieść przekazywana przez pokolenia, by rozpocząć poszukiwanie własnych korzeni.
Polaków w Uzbekistanie odwiedziły Halina Ostas i Irina Zawisza. Zapraszamy do wysłuchania załączonego nagrania.