Osiem osób zamordowanych przez Ukraińską Powstańczą Armię w lutym 1945 roku w Puźnikach w obwodzie tarnopolskim zostało zidentyfikowanych. Są wśród nich dorośli i dzieci. To pierwszy przypadek ustalenia tożsamości ofiar zbrodni wołyńskiej odnalezionych podczas prowadzonych obecnie prac ekshumacyjnych.
W Puźnikach zginęło około 80 Polaków. Podczas dotychczasowych prac udało się odnaleźć i ekshumować szczątki ponad 40 osób. Tożsamość ośmiu z nich ustalono dzięki badaniom genetycznym i porównaniu DNA ze szczątków z próbkami pobranymi od krewnych zamordowanych. Instytut Pamięci Narodowej zapowiada kontynuowanie poszukiwań. Rzecznik IPN doktor Rafał Kościański podkreślił, że każda ofiara zasługuje na odnalezienie, identyfikację i godny pochówek.
00:25 IPN- jesteśmy zdeterminowani do ekshumacji na Wołyniu.mp3 Rzecznik IPN doktor Rafał Kościański podkreślił, że każda z ofiar ludobójstwa zasługuje na godny pochówek. IAR/Informacyjna Agencja Radiowa/wcześniejsze/d Gabryś/w Wałecka
Warunek minimum pojednania
Profesor Walenty Baluk, dyrektor Centrum Europy Wschodniej Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, uważa, że ekshumacja, pochówek i upamiętnienie zamordowanych są warunkiem minimum pojednania Polski z Ukrainą. Dopiero po spełnieniu tego obowiązku możliwe będzie – jego zdaniem – pełne realizowanie wspólnych interesów strategicznych obu państw.
00:21 PR24 W. Baluk- ekshumacja i upamiętnienie ofiar Wołynia warunkiem pojednania.mp3 Gość Polskiego Radia 24 mówił, że pojednanie jest potrzebne, by można było realizować z Kijowem wspólne strategiczne interesy. IAR/PR24/wcześn/d Owsianko/w Mordań
Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej deklaruje, że pozwolenia na kolejne poszukiwania i ekshumacje będą nadal wydawane. Szef instytutu Ołeksandr Ałfiorow powiedział w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że postęp prac z ostatnich kilkunastu miesięcy jest dowodem na to, że Ukraina uznaje istnienie tragedii wołyńskiej.
Zaznaczył jednocześnie, że polska i ukraińska pamięć historyczna różnią się zarówno w ocenie wydarzeń, jak i w przyjętych ramach czasowych.
Polska opisuje zbrodnię wołyńską jako zaplanowane ludobójstwo ludności polskiej, przeprowadzone przez OUN-B i UPA. Strona ukraińska częściej umieszcza ją w szerszym okresie konfliktów z lat 1939–1947, obejmującym okupację niemiecką i sowiecką, działania różnych formacji zbrojnych oraz polskie akcje odwetowe.
Ałfiorow podkreślił jednak, że odnalezienie i pochowanie zabitych nie powinno być traktowane jedynie jako element politycznych negocjacji. Jak mówił, jest to kwestia honoru, obowiązek wobec rodzin oraz wymóg wynikający z chrześcijańskiej etyki.
Historia jako narzędzie politycznej walki
Ukraiński publicysta Antin Borkowski ostrzega, że napięcia wokół Wołynia mogą zostać wykorzystane przez Rosję.
Jego zdaniem możliwe są prowokacje zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie. Ich celem może być pogłębianie wzajemnej niechęci, wywoływanie sporów w mediach społecznościowych oraz osłabianie współpracy państw, które uznają Rosję za główne zagrożenie dla swojej niepodległości.
Borkowski zwraca uwagę, że historycy powinni badać dokumenty, ustalać przebieg wydarzeń i liczbę ofiar. Nie są jednak w stanie zastąpić polityków w prowadzeniu dialogu między państwami.
"Historycy nie są od rozwiązywania sporów o historię, oni zajmują się tylko jej badaniem. To na elitach politycznych ciąży odpowiedzialność za tonowanie emocji" – powiedział.
Publicysta ocenił, że napięcia polsko-ukraińskie nie wynikają wyłącznie ze sporów historycznych. Nakładają się na nie problemy społeczne, zmęczenie wojną i obecnością dużej liczby uchodźców, trudności związane z integracją oraz polityczna rywalizacja po obu stronach granicy. Historia staje się w tej sytuacji pretekstem do podgrzewania emocji, których źródło jest często znacznie szersze.
"Pamięć o ofiarach jest obszarem sakralnym"
Walenty Wakoluk, założyciel i redaktor naczelny polsko-ukraińskiej gazety „Monitor Wołyński”, jest Polakiem mieszkającym od urodzenia na Wołyniu. W 1943 roku ukraińscy nacjonaliści zamordowali jego pradziadka Teofila oraz dwie ciotki, Zosię i Halinę.
Wakoluk wspomina, że podczas rodzinnych Wigilii na stole pozostawiano dodatkowe nakrycie dla zamordowanych bliskich. Jako dziecko nie rozumiał, dlaczego osoby wymieniane przez jego babcię nigdy nie pojawiają się w domu.
"Kiedy ktoś pyta o moich pomordowanych, ja zawsze widzę ten talerzyk na wigilijnym stole" – mówił.
Jednocześnie część jego rodziny została uratowana przez ukraińskich sąsiadów. Ukrywali oni Polaków, przewozili ich pod sianem i pomagali w pochowaniu zamordowanych. Wakoluk uważa, że pamięć o ofiarach, poszukiwania, ekshumacje oraz pochówki powinny pozostawać wolne od bieżącej walki politycznej.
"To jest obszar sakralny. Bardzo delikatna materia. Nie wolno mieszać do tego polityków" – podkreślił.
Według wydanej przez IPN „Kresowej Księgi Sprawiedliwych” Ukraińcy uratowali podczas zbrodni co najmniej 2527 Polaków. Za udzieloną pomoc 384 z nich zapłaciło życiem.
Świadectwa, których nie można zastąpić statystyką
Za szacunkami dotyczącymi liczby ofiar stoją historie konkretnych osób i rodzin. W archiwach Polskiego Radia zachowały się relacje ocalałych oraz potomków zamordowanych. Stanisława Korodyńska wspominała pierwszy masowy mord na Polakach w Parośli. Jej mąż został wówczas ciężko ranny.
00:28 arch. (11.07) 83. rocznica tzw. krwawej niedzieli, apogeum zbrodni wołyńskiej-1.mp3 Stanisława Korodyńska, której mąż został ciężko ranny podczas pierwszego pogromu Polaków w Parośli, wspominała w 2018 roku. Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/E.Porycka/K.Koziełł/dok./ w krygier
00:24 arch. (11.07) 83. rocznica tzw. krwawej niedzieli, apogeum zbrodni wołyńskiej-2.mp3 Kompozytor i potomek zamordowanych w Kisielinie na Wołyniu dziadków - Krzesimir Dębski wspominał w ubiegłym (2025) roku, że dla jego rodziny rocznica krwawej niedzieli (11 lipca) to dzień smutku. Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/E.Porycka/K.Koziełł/dok./ w krygier
Edward Kloc, którego rodzice przeżyli masakrę w Woli Ostrowieckiej, podkreślał natomiast znaczenie miejsc pamięci dla potomków rodzin wołyńskich.
00:28 arch. (11.07) 83. rocznica tzw. krwawej niedzieli, apogeum zbrodni wołyńskiej-3.mp3 Edward Kloc, którego rodzice uratowali się z pogromu w Woli Ostrowieckiej. Wspominał tragiczne doświadczenia swojej rodziny i podkreślił znaczenie warszawskiego pomnika. Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/E.Porycka/K.Koziełł/dok./ w krygier
Długa droga od gestów pojednania do kolejnych kryzysów
Polsko-ukraiński dialog dotyczący zbrodni wołyńskiej rozpoczął się po upadku komunizmu i ogłoszeniu przez Ukrainę niepodległości. W 1997 roku prezydenci Aleksander Kwaśniewski i Leonid Kuczma podpisali wspólne oświadczenie dotyczące pojednania. W 2003 roku odsłonili w Porycku-Pawliwce pomnik z napisem „Pamięć. Żałoba. Jedność”.
Kolejnymi ważnymi gestami były wspólne otwarcie Cmentarza Orląt we Lwowie oraz upamiętnienie ukraińskich ofiar w Pawłokomie przez prezydentów Lecha Kaczyńskiego i Wiktora Juszczenkę.
Dialog był jednak wielokrotnie przerywany. W 2017 roku Ukraina wstrzymała pozwolenia na prace polskich organizacji po demontażu pomnika UPA w Hruszowicach. Powrót do szerszych poszukiwań i ekshumacji nastąpił dopiero po kilku latach.
W ostatnim czasie prace odbywały się między innymi w Puźnikach, Ugłach, Hucie Pieniackiej i we Lwowie. Nadal nieznane pozostają miejsca pochówku większości zamordowanych.
Antin Borkowski popiera pomysł stworzenia polsko-ukraińskiej grupy do spraw trudnych. W jej pracach, obok przedstawicieli obu państw, mogliby uczestniczyć międzynarodowi historycy o uznanym autorytecie. Były prezydent Aleksander Kwaśniewski zadeklarował, że mógłby stanąć na czele takiego zespołu. Borkowski wskazywał również na możliwość włączenia badaczy takich jak Norman Davies czy Timothy Snyder.
Pamięć nie może oznaczać zapomnienia o prawdzie
Szybkie rozwiązanie sporu o ocenę UPA, Stepana Bandery i polityki historycznej Ukrainy nie jest możliwe. Możliwe jest jednak prowadzenie poszukiwań, identyfikowanie zamordowanych i tworzenie cmentarzy. Pojednanie nie oznacza zrównania odpowiedzialności sprawców i ofiar ani rezygnacji z jednoznacznego opisania zbrodni. Powinno oznaczać przyjęcie faktów, godny pochówek pomordowanych oraz powstrzymanie wykorzystywania ich cierpienia w bieżącej walce politycznej.
Po ponad 80 latach rodziny ofiar nadal czekają na możliwość zapalenia znicza na grobach swoich bliskich. Pierwsze identyfikacje w Puźnikach pokazują, że przywracanie zamordowanym imion i nazwisk jest możliwe. Jest to proces wymagający czasu, współpracy instytucji obu państw i konsekwencji niezależnej od kolejnych kryzysów politycznych.
PAP/IAR/Polskie Radio/Polskie Radio 24/IPN/Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej, bs