Festiwal WarszeMuzik to wydarzenie nietypowe – trwa cały miesiąc i nie ma stałej sceny. Koncerty odbywają się w przedwojennych kamienicach przy Chmielnej 122, Chłodnej 20 i Złotej 62, a także w instytucjach takich jak Muzeum POLIN czy Muzeum Warszawskiej Pragi. W tym roku po raz pierwszy festiwal zagości na Pradze Północ.
Pomysł na projekt narodził się z lektury. "Pierwszą inspiracją dla mnie do tego, żeby w ogóle pomyśleć o jakimś projekcie muzycznym w przestrzeni publicznej Warszawy, była lektura Festung Warschau Elżbiety Janickiej, książki o zapominaniu i książki o "niedoreprezentowaniu" jednej trzeciej Warszawy, która była przed wojną żydowska, w naszej publicznej przestrzeni" – mówi Anna Karpowicz, współtwórczyni festiwalu.
Karpowicz zwraca uwagę, że historia ta jest dziś trudna do opowiedzenia, a muzyka klasyczna pozwala ją przybliżyć bez barier. "Muzyka klasyczna nie potrzebuje tłumaczenia, nie potrzebuje języka. Wystarczy wejść w takie podwórko, troszkę zapomniane, zaprosić mieszkańców, zagrać na przykład Mazurek Szpilmana, albo piękną Arię Weinberga. I ta muzyka mówi sama za siebie" – dodaje.
Program festiwalu obejmuje muzykę klasyczną i współczesną – od Bacha po zamówienia kompozytorskie. W tym roku usłyszymy m.in. utwory Schumana, Schuberta i Mahlera, a także polskich kompozytorów o żydowskich korzeniach: Mieczysława Weinberga, Aleksandra Tansmana, Józefa Koflera i Tadeusza Kasserna.
Co roku festiwalowi towarzyszy rezydencja kompozytorska i prawykonanie. W tej edycji będzie to utwór Ashleya Johna Longa, kompozytora z Wielkiej Brytanii – premiera zaplanowana jest na 22 sierpnia.
Karpowicz stanowczo odrzuca jednak etykietowanie repertuaru wyłącznie przez pryzmat tragedii wojennej. "Ja mam jakiś taki bunt przeciwko właśnie takiemu etykietowaniu tylko ze względu na pochodzenie" – mówi. Jak tłumaczy, wielu twórców o żydowskich korzeniach samo nie znało języka jidysz, a o swoim pochodzeniu "dowiadywali się od nazistów". Dlatego festiwal stara się pokazać pełne spektrum przedwojennej Warszawy – miasta, w którym na ulicach słychać było polski, jidysz, niemiecki i rosyjski.
Udział w koncertach jest bezpłatny i nie wymaga zapisów – wystarczy pojawić się w danym miejscu. Organizatorzy zastrzegają jednak, że część wydarzeń odbywa się w przestrzeniach pozbawionych podstawowej infrastruktury. "Podczas koncertów w pomniku Umschlagplatz nie ma krzeseł, nie ma ławek, w podwórkach nie ma możliwości (...) zakupienia kawy, albo skorzystania z łazienki" – tłumaczy kuratorka, zachęcając publiczność, by przygotowała się na słuchanie muzyki pod gołym niebem. Szczegółowy harmonogram i lokalizacje dostępne są na stronie warszemuzik.org.
Drugi weekend festiwalu, 15 i 16 sierpnia, wykroczy poza ściśle klasyczny repertuar – w kamienicy przy Chmielnej 122 zagra klarnecista i improwizator Paweł Szamburski, a na Placu Centralnym Dominik Strycharski zaprezentuje projekt "Syrena:Re".
Karpowicz marzy też o dwóch projektach związanych z Mieczysławem Weinbergiem, autorem muzyki filmowej. "Jedno to zagranie na naszym festiwalu muzyki do filmu 'Lecą żurawie'. To jest przewspaniałe dzieło." – zdradza.
pż