19 września 1940 roku Pilecki w okupowanej przez Niemców Warszawie świadomie wszedł w uliczną łapankę i pozwolił się aresztować, aby trafić do Auschwitz i zdobywać informacje o obozie od wewnątrz. W kwietniu 1943 roku uciekł z Auschwitz, a jego raporty stały się jednymi z pierwszych i najważniejszych świadectw niemieckiego systemu zagłady oraz Holokaustu.
W niemieckim nazistowskim obozie zagłady Auschwitz-Birkenau w latach 1940–1945 zginęło około 1,1 miliona osób, w większości Żydów, a także dziesiątki tysięcy Polaków. Mimo to w przestrzeni publicznej pojawiają się próby podważania tych faktów, w tym wiarygodności raportów Witolda Pileckiego dotyczących Auschwitz i Holokaustu.
W Instytucie Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego odbyła się debata zatytułowana „Czy Raport Pileckiego to falsyfikat?”.
Dr Bartłomiej Kapica przypomniał podstawowe fakty i odniósł się do pojawiających się prób kwestionowania autentyczności oraz znaczenia świadectwa Pileckiego.
Bartłomiej Kapica: Raportów Pileckiego jest kilka, jednak dwa z nich mają kluczowe znaczenie. Pierwszy to raport z 1943 roku, sporządzony bezpośrednio po ucieczce Witolda Pileckiego z niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz. Drugi powstał w 1945 roku we Włoszech, kiedy Pilecki był już żołnierzem 2. Korpusu Polskiego. Warto przy tym wyraźnie podkreślić, że wśród badaczy nigdy nie pojawiały się wątpliwości co do autentyczności tych raportów ani co do tego, że zostały one sporządzone przez Witolda Pileckiego.
Bartłomiej Kapica zwrócił uwagę na dwa poziomy znaczeniowe Raportów Pileckiego.
Bartłomiej Kapica: Na pierwszy plan niewątpliwie wysuwa się funkcja raportów jako źródła dokumentacyjnego, które w niezwykle skrupulatny sposób opisują działania niemieckiej machiny śmierci w Auschwitz-Birkenau, czyli w obu częściach kompleksu obozu koncentracyjnego i zagłady. To pierwsza warstwa tych relacji. Druga warstwa, być może mniej widoczna, ale równie istotna, to refleksje Witolda Pileckiego, które zawarł w swoich opisach sytuacji w obu obozach. Dotyczą one mechanizmów wprowadzonych przez Niemców oraz reakcji więźniów na te warunki. Obie te warstwy zachowują swoją aktualność i znaczenie także współcześnie.
Prof. Grzegorz Kucharczyk osadził Raporty Pileckiego w szerszym kontekście historycznym.
Grzegorz Kucharczyk: O czym raportuje Witold Pilecki? Oczywiście – jak przed chwilą podkreślił dr Kapica – obecna jest w nich warstwa stricte faktograficzna. Pilecki dokumentuje w niej w sposób niezwykle precyzyjny funkcjonowanie niemieckiej machiny śmierci w Auschwitz-Birkenau, czyli w całym kompleksie obozów koncentracyjnych i zagłady. Jednak jego relacja zawiera także drugą warstwę. Rotmistrz opisuje w niej kondycję intelektualną, a przede wszystkim duchową współczesnej mu cywilizacji i świata. Nie znajdziemy tam pogłębionych analiz przemian niemieckiego ruchu volkistowskiego, czyli skrajnego nacjonalizmu przełomu XIX i XX wieku, który przekształcił się w narodowy socjalizm. Pilecki traktuje to raczej jako tło swojej narracji – swoiste „perełki” refleksji pojawiające się w opisie Auschwitz-Birkenau. Są to krótkie, ale bardzo cenne uwagi, pozwalające dostrzec szerszy kontekst narodzin totalitaryzmu i warunki, które sprzyjały jego powstaniu w Niemczech. Pilecki używa przy tym trafnych, lapidarnych sformułowań – wskazując m.in., że „granice stały się rozciągliwe” albo że zatarciu uległo rozróżnienie między dobrem i złem, prawdą i fałszem. W ten sposób pokazuje on „trzęsawisko nihilizmu”, z którego wyrastał system, który swoją najbardziej dramatyczną i demoniczną postać ujawnił w Auschwitz-Birkenau. To również jedna z przyczyn, dla których raporty te warto czytać – a przynajmniej ich obszerne fragmenty powinny znaleźć się w kanonie lektur szkolnych. Jest to bowiem nie tylko świadectwo niemieckich zbrodni dokonanych przez aparat państwa niemieckiego i jego funkcjonariuszy w Auschwitz, lecz także materiał do uniwersalnej refleksji. Dotyczy on nie tylko realiów okupowanej Polski lat 40. XX wieku, ale niesie treści, które mogą i powinny być przemyślane także dziś – w latach 20. XXI wieku.
Prof. Grzegorz Kucharczyk podkreślił, że Raporty Pileckiego pozostają ważnym punktem odniesienia także dla współczesnego społeczeństwa.
Grzegorz Kucharczyk: Dla mnie szczególnie wstrząsające są fragmenty, w których Pilecki opisuje opór polskich więźniów niemieckiego obozu, często o niemieckobrzmiących nazwiskach, wobec podpisania volkslisty. Co istotne, presja nie pochodziła wyłącznie od Niemców – do podpisania listy niemieckiej narodowości namawiali ich także bliscy, w korespondencji wysyłanej do obozu. Wyobraźmy sobie człowieka w ekstremalnej sytuacji, kiedy łaknie kontaktu z najbliższymi, a najbliżsi – matka, żona i inni z bliskiego kręgu rodzinnego – mówią: „Podpisz, będziesz żył, cóż ci szkodzi”. A oni nie podpisywali, jak pisze rotmistrz, i to była reduta obrony polskiego sumienia. Raport rotmistrza to jest właśnie to, jak zachować się tak, jak trzeba, w ekstremalnie trudnych sytuacjach: jak nie okradać, jak nie zabierać kosztowności pozostawionych przez ofiary, które poszły do komór gazowych. Jak on pisze: „Ja też mógłbym wziąć te brylanty, te kosztowności, ale wtedy bym spadł z tej strony i ciężkiej drogi, na którą wspinam się tyle lat”.
Viktar Korbut
Autor składa podziękowania Lukrecji Jaszewskiej, rzeczniczce Instytutu Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego, za pomoc w przygotowaniu materiału.