Redakcja Polska
Dodaj w Google

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google, aby nasze wiadomości wyświetlały Ci się na górze wyników wyszukiwania

Politolog: Ukraińcy broniący Polski w 1939 roku są poza historycznym kanonem

04.09.2026 16:39
O historii Ukraińców w szeregach polskiej armii i ich walce we wrześniu 1939 roku z ukraińskim politologiem dr. Tarasem Mysliajewem, którego pradziadek zginął podczas obrony Warszawy przed niemieckim Wehrmachtem, rozmawiał Nazar Oliynyk.
Audio
Hełm Polski wz. 31
Hełm Polski wz. 31fot. fb.com/Hełm Polski

Atak hitlerowskich Niemiec na Polskę 1 września 1939 roku, który rozpoczął II wojnę światową i został przeprowadzony w porozumieniu i na mocy paktu ze Związkiem Sowieckim, jeszcze przed sowiecką agresją 17 września był nierówną walką.

Polska pozostała bez wsparcia swoich sojuszników - Francji i Anglii, które mimo wypowiedzenia wojny III Rzeszy 3 września nie rozpoczęły jednak ofensywy na Zachodzie, ograniczając się do bezczynności, która w historiografii utrwaliła się jako „Dziwna wojna”.

Mimo ogromnej przewagi liczebnej i militarno-technicznej Wehrmachtu Wojsko Polskie dzielnie stawiło agresorowi opór i bohatersko z nim walczyło. Ostatnie oddziały polskiej armii skapitulowały 6 października 1939 roku.

Szacuje się, że spośród 950 tysięcy żołnierzy Wojska Polskiego, którzy stawili czoła agresji 1,5-milionowego Wehrmachtu, a potem około 800-tysięcznej Armii Czerwonej, około 100–120 tysięcy stanowili Ukraińcy, z których około 6 tysięcy poległo.

O tej mało znanej karcie przeszłości i jej znaczeniu dla polsko-ukraińskiego dialogu historycznego Nazar Oliynyk rozmawiał z dr. Tarasem Myszlajewem - politologiem, dyrektorem ds. badań naukowych w organizacji pozarządowej „Międzynarodowy Alians Dyplomatyczny”, który od 14 lat mieszka w Polsce. Interesuje się on tym tematem i zajmuje się nim nie tylko z publicystycznego zainteresowania, lecz także ze względu na historię jednego ze swoich pradziadków, który walczył i jako polski żołnierz podczas niemieckiej inwazji we wrześniu 1939 roku.

Nazar Oliynyk: Dziękuję bardzo, że Pan znalazł czas i możliwość tej rozmowy.

I właśnie chciałbym tę rozmowę zacząć właśnie od historii Pana pradziadka, który był żołnierzem Wojska Polskiego. Walczył on w obronie Warszawy we wrześniu 1939 roku i zginął, broniąc stolicy Polski. Czy mógłby Pan właśnie podzielić się refleksjami na temat tej historii?

Taras Myszlajew: Dzień dobry, dziękuję za zaproszenie. Oczywiście ta historia może nie jest jakąś taką legendą rodzinną, że mamy przodka, który tu walczył i bronił Warszawy i jest takim bohaterem. Tylko od czasu do czasu moja prababcia pokazywała nam zdjęcie, opowiadała i już jak byłem dorosły, jak już przyjechałem do Warszawy, zainteresowałem się tym pytaniem. Ciężko było znaleźć informacje, bo jeszcze tak 10 lat temu szukałem ją w Centralnym Archiwum Wojskowym.

Nie udało się znaleźć, bo może nie miałem takiej konkretnej wiedzy. Po tych 10 latach troszkę więcej się uzbierało. No i na razie badam, w której jednostce wojskowej służył, okoliczności tych walk, w których walczył.

Przypuszczamy, że zginął  na zachodnich obrzeżach Warszawy, na Grotach, i przypuszczamy, że jego mogiła znajduje się w Starych Babicach na Cmentarzu wojennym.

Dla mnie to jest historia rodzinna i dla mnie to też jest taki mostek tej wspólnej polsko-ukraińskiej historii. Może uda się jakoś rozwinąć ten temat i  będzie może jakieś szersze zainteresowanie, bo jak umieszczałem informacje o tym w sieciach społecznościowych, to też dostałem dużo reakcji.

Dużo ludzi pisało, że mój dziadek też służył, mój pradziadek i tak dalej. I widać, że ta pamięć jest w społeczeństwie ukraińskim. Na pewno jest to też w społeczeństwie polskim.

I jeśli można zgłębić ten temat, to może być takim kolejnym mostkiem, który będzie łączył społeczeństwo ukraińskie i polskie w kwestiach historycznych.

N.O.: Ale nie jest to właśnie częścią oficjalnego dyskursu ani w Polsce, ani w Ukrainie. Dlaczego? Z czego to wynika? No bo taka pozytywna historia, że Ukraińcy w mundurach polskich, na tle tej trudnej historii okresu II RP, walczą i walczą dzielnie z Wehrmachtem. I nie ma przypadków dezercji, nie ma tego „noża w plecy”, o czym się tak mówi.

T.M.: Dlatego, że to się nie wpisuje w takie mainstreamowe poglądy ideologiczne, może tak to określę.

To nie było popularne w Związku Radzieckim. W ogóle było tłumione, no bo ci żołnierze nie pasowali do tej historii, że Armia Czerwona przyszła „wyzwolić” Ukraińców spod „jarzma polskiego”. To nie pasowało do polskiej historii, bo żołnierz Września to przede wszystkim Polak. Nie było mniejszości narodowych: Żydów, Białorusinów, Ukraińców. No i też to nie pasowało do, może tak, mainstreamowego traktowania historii Ukrainy w Ukrainie, bo żołnierz ukraiński walczył pod barwami niebiesko-żółtymi.

Jeśli walczył w innym mundurze, innego kraju, no to raczej nie pasował do tego panteonu bohaterów. Więc skoro nie wpisują się, są niewygodni, tak jak tę historię piszą, jak tę historię podają, tak jak traktują, no to po co? Nie są potrzebni. I dlatego historia o nich jest taka na marginesie, powiedzmy.

N.O.: Można też wspomnieć kilka przykładów bohaterów, właśnie Ukraińców, którzy walczyli w trakcie wojny obronnej we wrześniu 1939 roku, wymienić z imienia i nazwiska. Mam tutaj na myśli przede wszystkim właśnie podpułkownika Wojska Polskiego, podpułkownika kontraktowego Pawła Szandruka, który walczył w różnych mundurach. Walczył w rosyjskim mundurze armii carskiej, walczył w mundurze właśnie Ukraińskiej Republiki Ludowej, później w Wojsku Polskim.

W 1939 roku dzielnie wyprowadził właśnie z okrążenia brygadę pod Tomaszowem Lubelskim, też chyba mówi się o Zamościu właśnie. Zamość, 1920 rok słynny wyczyn Marka Bezruczki. No a później walczył już w mundurze niemieckim, no jednak otrzymał Virtuti Militari w 1961 roku, w V stopniu, i to wywołało niesamowitą burzę. No jak esesmanu  daje się Virtuti Militari?

T.M.: To jeszcze po raz kolejny pokazuje, na ile dużo takich walorów ma ta nasza historia, dużo stron. Z każdej strony można co innego zobaczyć. Są te trudne strony, gdzie Polacy i Ukraińcy zabijali się nawzajem, a są te trudne strony, gdzie Ukraińcy i Polacy współpracowali. Nie da się powiedzieć, że nasza historia jest czarno-biała, jest bardziej kolorowa. Są strony oczywiście czarne, są strony białe i też są strony, które są nienapisane albo starte przez tych okupantów, którzy byli na naszych ziemiach. Więc te przykłady pokazują, że tę historię trzeba badać i tę historię trzeba badać dlatego, żeby była pamięć i wspólny fundament dla wspólnej przeszłości.

N.O.: Właśnie nie mamy zbyt dużo czasu, żeby wszystkie tematy omówić, ale generalnie rzecz ujmując, po właśnie klęsce II RP we wrześniu 1939 roku, po najeździe niemieckim i też sowieckim, te drogi narodów trochę rozchodzą się. Później mamy krwawy konflikt, tutaj nie będziemy z braku czasu się dotykać tego konfliktu, ale też mamy przykład Ukraińców, nielicznych, ale też temat potrzebuje właśnie badań, poważnych badań, którzy zostają w Wojsku Polskim na Zachodzie, walczą w II Korpusie generała Andersa pod Monte Cassino. Oficerowie, lotnicy ukraińscy walczą w bitwie o Anglię, na przykład też w niebie Francji, kiedy właśnie odbyła się agresja w 1940 roku.

Tutaj też trzeba przytoczyć w kontekście tego polsko-ukraińskiego braterstwa broni z 1920 roku syna właśnie generała Wołodymyra Salskiego, Jurija Salskiego, który właśnie do końca był w armii polskiej, w lotnictwie polskim, skończył szkołę lotniczą w Dęblinie. I tutaj właśnie też jest pewien symbolizm: brał jako lotnik udział w kampanii w 1939 roku właśnie w Polsce, później Francji, Anglia i pozostał lojalnym żołnierzem Wojska Polskiego.

T.M. Tak jak Pan wspomniał o tym Zamościu, że wyczyn Bezruczki, wspólna walka przeciwko bolszewikom, no i mamy ten przykład wspólnej walki, to jakby takim ciągiem poszło dalej w lata trzydzieste, 39 rok i potem II wojna światowa.

To jeszcze raz pokazuje, jak dużo nie wiemy o historii Ukraińców, ukraińskich żołnierzy, o ich udziale w Drugiej wojnie światowej. Nie mogę mówić w imieniu Polaków, ale w imieniu Ukraińców mogę, jestem częścią ukraińskiego społeczeństwa. Mogę powiedzieć tak, że dużo nie wiemy i w szkole tego nie uczą, więc to jest kwestia do historyków, do miłośników historii, do osób z inicjatywą, którzy mogą jakby zainicjować taki projekt czy kilka projektów, żeby pokazać Ukraińcom inną stronę, a nie tę, która jest przedstawiana, że mamy tak tylko OUN, UPA i tak dalej, a mamy jeszcze też Ukraińców, którzy walczyli na różnych frontach w Europie Zachodniej, i to tylko wzbogaci ukraińską historię i ukraińską pamięć. No i da więcej świadomości na pewno.

N.O.: Czego właśnie uczy ta historia żołnierzy Ukraińców w szeregach Wojska Polskiego w 1939 roku i w dalszych latach na tle tej trudnej przeszłości, takiej krwawej przeszłości właśnie z lat II wojny światowej i właśnie lat po wojnie, tego krwawego konfliktu, Wołynia, ale też innych historii? Żeby to też ocenić racjonalnie, nie wpadając jakoś w gloryfikację i nie wyolbrzymiając właśnie tego pozytywu, o którym właśnie przed chwilą mówiliśmy.

T.M.: Wspominając o tym, nie próbujemy jakoś przykryć historii lat czterdziestych i tych walk, i tych zabójstw, tragedii Wołynia na przykład, i też nie budujemy jakiegoś mitu nowego, tylko przytaczamy fakty. No i na pewno czego to może nauczyć? Uczy tego, że lojalność nie mierzy się miłością. Lojalność to jest obowiązek. Ślubujesz i masz ten mundur na sobie, więc zachowujesz ten honor i robisz to, co powinieneś. I też raczej, tak jak sobie myślę, nie mogę wiedzieć, co myśleli sobie ci żołnierze ukraińscy, ale na pewno bronili Polski nie po to, żeby obronić Warszawę, Kraków czy inne miasta, tylko bronili społeczeństwa, ludzi, z którymi mieszkali obok, swoje rodziny, no i też tych znajomych, przyjaciół itd. I też jak walczyli w tych różnych jednostkach wojskowych, to mieli też swoich przyjaciół, więc każdy walczył za każdego.

Nie patrzyli, jaką mają krew, jakiego są pochodzenia, tylko walczyli po to, że są ludźmi i dobro musi zwyciężyć zło. Czyli tutaj bardziej taka podstawowa ludzka jakaś cecha wyszła na jaw. Nie jakiś patriotyzm taki udany, tylko bardziej taki ludzki, czyli my walczymy, bo ja staram się obronić siebie, swoich bliskich, znajomych i swoją rodzinę, tak, i swoją ziemię.

N.O.: Właśnie, to jest bardzo ważna konkluzja. Jeszcze raz dziękuję, że znalazł Pan możliwość i czas dla tej rozmowy i będziemy kontynuować właśnie te tematy, już pogłębiając jakieś wątki, które tutaj zostały już poniekąd poruszone.

T.M. Dziękuję bardzo.

Rozmowy można posłuchać w załączonym pliku dźwiękowym.

Materiał przygotował Nazar Oliynyk

 

17 września 1939. Sowiecki atak rozpoczął IV rozbiór Polski

17.09.2025 07:55
Tego dnia 86 lat temu na rozkaz Stalina na pozbawione obrony tereny wschodniej Rzeczpospolitej ruszyło, według różnych szacunków, ponad pół miliona żołnierzy Armii Czerwonej. 

87. rocznica wybuchu II wojny światowej. Westerplatte i Wieluń przypominają o pierwszych ofiarach niemieckiej agresji

01.09.2026 06:10
We wtorek rano rozpoczęły się obchody 87. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Główne uroczystości odbywają się na Westerplatte, gdzie 1 września 1939 r. niemiecki pancernik „Schleswig-Holstein” rozpoczął ostrzał polskiej Wojskowej Składnicy Tranzytowej. Kilka minut wcześniej Luftwaffe zbombardowała bezbronny Wieluń, czyniąc jego mieszkańców jednymi z pierwszych cywilnych ofiar wojny.

Agresja Niemiec na Polskę rozpoczęła II wojnę światową. Hitler liczył na osamotnienie Polski

01.09.2026 13:40
1 września 1939 r. Polska została napadnięta przez Niemcy. Rozpoczęła się w ten sposób II wojna światowa, choć Hitler liczył na polityczne i militarne osamotnienie Polski.