Posłuchaj podsumowania przesłuchań półfinałowych 17. Konkursu Wieniawskiego >>>
W czwartym, półfinałowym etapie rywalizacji (20-21 października) uczestnicy mieli do wyboru sześć koncertów skrzypcowych skomponowanych przez Johannesa Brahmsa, Ludwiga van Beethovena, Antonina Dworzaka, Mieczysława Karłowicza, Felixa Mendelssohna i Jeana Sibeliusa. Młodzi artyści byli jednak wyjątkowo zgodni. W środę z poznańskiej estrady popłynęły wyłącznie dźwięki utworów Sibeliusa i Dworzaka.
Wieczór pod znakiem Sibeliusa
Jednomyślność skrzypaczek SooBeen Lee i Jinzhu Li, które zaprezentowały dwie interpretacje Koncertu skrzypcowego d-moll Jeana Sibeliusa, nie uszła uwadze dziennikarzy Dwójki podsumowujących konkurs w Poznaniu.
– Powiało trochę starymi czasami, gigantami skrzypiec, którzy ten koncert uwielbiali, podchodzili do niego niemal wszyscy. Mam wrażenie, że dziś w Sibeliusie jest mniej do zrobienia niż w Brahmsie, który wciąż jest formą otwartą i – jak rozmawialiśmy o tym wczoraj - cały czas można znaleźć swojego Brahmsa. W Sibeliusie już tyle rzeczy zostało powiedzianych tak niesamowicie konkretnie, dosadnie i pięknie, że dziś trudniej jest znaleźć tutaj swoje miejsce – stwierdził Przemysław Psikuta.
Czytaj również:
Komentatorzy podkreślali też, że koncert fińskiego geniusza ma swoją specyfikę. – To nie jest łatwe dzieło do interpretacji, bo tutaj trzeba być bohaterem albo bohaterką. To nie jest taki utwór, w którym mamy wirtuoza i akompaniującą mu orkiestrę, jak na przykład w koncercie Chopina albo u Wieniawskiego też. To też nie jest taki koncert, w którym skrzypce jakoś dialogują z orkiestrą. One są cały czas głównym protagonistą tego dramatu – wyjaśniał Adam Suprynowicz.
Jak zaprezentowały się SooBeen Lee i Jinzhu Li?
Zdaniem ekspertów Dwójki obydwie artystki podołały wyzwaniu. Wykonanie rozpoczynającej SooBeen Lee Magdalena Łoś określiła mianem "pierwszego dobrego Sibeliusa w półfinałach".
– Ona była bardzo precyzyjna jak na nagranie na żywo i nie było niedostatków, które by rozpraszały naszą uwagę. Narracja była jednak pierwszoplanowa, wiele rozmaitych pomysłów interpretacyjnych. Ona ten koncert zna doskonale, jest świetnie przygotowana i to też należy docenić, podkreślić – dzieliła się wrażeniami komentatorka.
– Tam jest jakaś wielka samotność, która nagle potem zamienia się w jakąś wielką pasję. Ja miałem wrażenie, że ona na początku jeszcze szuka, jeszcze sprawdza, na ile może sobie pozwolić. Czasami miałem wrażenie już jakiegoś przesadnego patosu. Czasami mi brakowało właśnie realizacji piana – oceniał w kontrze Suprynowicz.
Po Koreance na scenę weszła dziewiętnastoletnia Chinka Jinzhu Li, która zaproponowała odmienną interpretację koncertu Sibeliusa. – Przyznam, że traktowałem ją przez wszystkie etapy jak taką grzeczną uczennicę, która wszystko wykonuje bardzo ładnie, ale kompletnie pozostaje obok tego. Natomiast tutaj od razu uderzyła mnie jednak dużo lepsza jakość dźwięku niż u SooBeen Lee. Dużo bardziej zniuansowana, mniej wyciskana smyczkiem – dodawał dziennikarz Dwójki.
– Bardzo wrażliwa, młoda skrzypaczka zagrała Sibeliusa w zupełnie inny sposób. Powiedziałbym: taki bardzo nowoczesny, jednocześnie spontaniczny. Wiele dokładności, wiele jakichś niuansów, detali, na które nie zwracam uwagi, tutaj uwypukliła, one wypłynęły. Tak wymagający, trudny, dojrzały koncert, a widzimy, słyszymy w jej grze tę finezję, radość, to fajne – stwierdził Przemysław Psikuta.
Autorski Dworzak Bohdana Lutsa
Ukraiński skrzypek Bohdan Luts, który w poprzednich etapach zdobył sobie grono wielbicieli m.in. doskonałym wykonaniem I Sonaty f-moll Siergieja Prokofiewa, również w półfinale zachwycił Magdalenę Łoś swoją wrażliwością.
– Muszę powiedzieć, że te słowiańskie motywy, które były tam w różnych śpiewnych tematach utkanych w opowieści skrzypiec, bardzo mnie poruszyły. Słowiańska natura ukraińskiego skrzypka Bogdana Lutza w koncercie Dworzaka wydobyła bardzo wiele tych śpiewnych melodii czeskich, które do mnie przemówiły. O to chodzi w tym koncercie – komplementowała ekspertka na antenie Programu 2 Polskiego Radia.
Pozostali komentatorzy byli jednak mniej entuzjastyczni. – Czekałem od razu na ten radosny charakter Dworzaka, który przecież jest jednym z najbardziej radosnych utworów symfonicznych w ogóle w twórczości Czecha. A tutaj musieliśmy czekać tak naprawdę do tej części trzeciej, gdzie już się nie da nie uśmiechać – nie zgadzał się Psikuta.
– Napisałem sobie przy jego koncercie skrzypcowym Panufnika w trzecim etapie: "dojrzałe granie" (z trzema wykrzyknikami), a dziś napisałem: "zbyt dojrzałe granie" przy tym utworze Dworzaka. Nie oczekiwałem aż takiego kombinowania od samego początku – dodawał ekspert.
– Ja nie słyszałem w ogóle tych melodii czeskich. To jest koncert z okresu tańców słowiańskich, suity czeskiej, rapsodii słowiańskich. Tutaj skrzypce cały czas powinny śpiewać, a to się rozlazło w tych ciągłych zwolnieniach – ocenił Adam Suprynowicz.
48 skrzypków z całego świata:
- Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy im. Henryka Wieniawskiego należy do najstarszych i najbardziej prestiżowych wydarzeń tego rodzaju na świecie.
- O najwyższe laury rywalizuje 48 skrzypków reprezentujących różne kraje, zakwalifikowanych do konkursu w drodze preselekcji. W tym gronie znalazło się ośmioro Polaków.
- Interpretacje uczestników ocenia międzynarodowe jury, któremu przewodniczy Bartłomiej Nizioł.
- Przesłuchania IV etapu odbędą się 20 i 21 października. Do kolejnej rundy przejdzie 3 uczestników.
- Nazwisko zwycięzcy i pozostałych laureatów poznamy 22 października. Pula nagród w konkursie wynosi 120 tysięcy euro, z czego połowa przewidziana jest za pierwsze miejsce.
Partnerem wydarzenia, organizowanego przez Towarzystwo Muzyczne im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu, jest Program 2 PR. Współorganizatorem jest Narodowy Instytut Muzyki i Tańca. Patronat medialny nad całością sprawuje Polskie Radio.
***
Kamila Snopek