Spektakl, który z Radomia zrobił stolicę polskiego musicalu. 30 lat "Józefomanii"

Ostatnia aktualizacja: 17.02.2026 14:58
Trzydzieści lat temu w Teatrze Powszechnym w Radomiu odbyła się polska prapremiera musicalu Andrew Lloyda Webbera i Tima Rice’a "Józef i cudowny płaszcz snów w technikolorze". Zrealizowana z dużym rozmachem produkcja Wojciecha Kępczyńskiego przyniosła ogromny sukces frekwencyjny i rozgłos na cały kraj.
Zdjęcie z musicalu Józef i cudowny płaszcz snów w technikolorze w reżyserii Wojciecha Kępczyńskiego.
Zdjęcie z musicalu "Józef i cudowny płaszcz snów w technikolorze" w reżyserii Wojciecha Kępczyńskiego.Foto: PAP

Na musical "Józef i cudowny płaszcz snów w technikolorze" w reżyserii Wojciecha Kępczyńskiego czekano w Radomiu z ciekawością, ale i z pewnym niedowierzaniem. Dyrektor Teatru Powszechnego im. Jana Kochanowskiego – zamiast kilku mniejszych premier – postawił wszystko na jedną kartę.

Sam podjął się reżyserii i choreografii, zdobył sponsorów, zlecił opracowanie muzyczne łódzkiemu kompozytorowi Maciejowi Pawłowskiemu. Jak się okazało, ryzyko się opłaciło.

"Józef i cudowny płaszcz snów w technikolorze"

17 lutego 1996 roku, na premierowy spektakl przyjechała m.in. premier Hanna Suchocka. "Miałam wiele propozycji spędzenia ostatniego dnia karnawału, ale wybrałam wyjazd do Radomia i sądzę, że nigdzie bym się lepiej nie bawiła" – mówiła dziennikarzom, chwaląc aktorskie popisy i dynamikę widowiska.

"Józef…" był najdroższą polską produkcją teatralną roku. Media pisały o "deszczu pieniędzy na płaszcz snu" i ogromnych nakładach na oświetlenie, nagłośnienie oraz scenografię.

Radom ma swój Broadway

Premiera zakończyła się dziesięciominutowymi owacjami na stojąco. Wkrótce po kraju rozlała się fala "Józefomanii". Do Radomia przyjeżdżały autokary widzów z całej Polski, a bilety sprzedawano z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.

Dla radomskiej i nie tylko radomskiej młodzieży "Józef…" jest spektaklem kultowym – pisano w "Życiu Warszawy". Młodzi aktorzy zyskali status idoli. Po przedstawieniach czekały na nich tłumy, a najwytrwalsze fanki – te, które widziały musical po kilkadziesiąt razy – wpuszczano do teatru za darmo.

Obsada, energia, kolor. Musical!

Jak wspominali twórcy, casting przyciągnął ponad czterysta osób z całego kraju. Ostatecznie w spektaklu zagrało ponad 30 aktorów, chór dziecięcy, tancerze, orkiestra i jazzowy zespół "Five Lines". Widzowie zachwycali się Janem Bzdawką w roli tytułowego Józefa oraz Dariuszem Kordkiem, rockandrollowym Faraonem stylizowanym na Elvisa Presleya.

Piszczały dziewczyny, gdy występował Dariusz Kordek. Gorącymi oklaskami nagrodzono Katarzynę Krzyszkowską-Sut jako Narratora, świetny był też Tadeusz Woszczyński jako Juda – zrobił z tej roli prawdziwy minishow – relacjonował "Dziennik Radomski".

Scenografia, która grała

Autorką scenografii była Małgorzata Treutler, która stworzyła świat migoczący kolorami i światłem. Dwie obrotowe sceny, wielofunkcyjne pomosty i 150 kostiumów scenicznych, w tym legendarny "płaszcz snów", sprawiły, że wizualna strona widowiska zapadała w pamięć.

Krytycy podkreślali, że Kępczyński zachował dystans wobec musicalowych wzorców. Dobrze się dzieje, że reżyser traktuje sceny z łagodną ironią, wprowadzając elementy pastiszu i żartu – pisano w "Teatrze".

Początek pewnej legendy

"Józefa…" zagrano ponad 120 razy. Wymienna obsada pozwalała grać dwa spektakle dziennie. Musical zdjęto z afisza po niespełna dwóch latach – po wygaśnięciu licencji.

W 1996 roku polskie sceny dopiero uczyły się formatu musicalowego. Radomski sukces był jak zapowiedź nowego rozdziału. Sam spektakl otworzył Wojciechowi Kępczyńskiemu drogę do Teatru Muzycznego Roma, który objął dwa lata później i którym kieruje do dziś.

*** 

PAP/zch

Czytaj także

Polski musical "Irena" w Berlinie. Historia Ireny Sendlerowej

Ostatnia aktualizacja: 15.05.2024 16:00
Występy polskich artystów na zagranicznych scenach powoli stają się normą. Niemniej zdarzają się takie premiery, które obok wartości artystycznej niosą jeszcze ogromny ładunek emocjonalny.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Roma wystawia "Wicked". "Dla ludzi kochających musical to wielki tytuł"

Ostatnia aktualizacja: 15.01.2025 10:00
Teatr Roma sięga po kolejny musicalowy tytuł - tym razem Wojciech Kępczyński zdecydował się na "Wicked", historię opowiedzianą z perspektywy wiedźm z krainy Oz. Maria Tyszkiewicz, Agnieszka Przekupień i Marcin Franc w Czwórce zdradzają, że próby są na etapie rozczytywania zaklęć. A premiera już wiosną 2025!
rozwiń zwiń