Galicyjski chłop podbija Brazylię

Ostatnia aktualizacja: 20.12.2011 14:50
Nawet nie wiedzieli dokąd płyną. Nie mieli jednak nic do stracenia. Szczerze wierzyli w zapewnienia, że w Brazylii drogi są ze złota i każdy ma swoją małpkę-służącego.
Audio

"Po całym Spiszu kursowali wówczas obcy, którzy dziwującym się chłopom opowiadali najrozmaitsze cudowne historie z bogatego kontynentu, gdzie złoto leży na ulicy – wystarczy się tylko schylić i zbierać. Agenci wiedzieli również, jak się tam dostać – statkiem, większym niż kościół w Brutovcach – a ponieważ są dobrymi ludźmi, pobiorą teraz zaliczkę na bilet i zarezerwują miejsce na parowcu płynącym do Ameryki."

Z Martinem Pollackiem, autorem "Cesarza Ameryki. Wielkiej ucieczki z Galicji" rozmawialiśmy w Dwójce. Łatwowierni bohaterowie jego książki wierzyli, że po drugiej stronie oceanu czeka ich raj. Agenci opowiadali im, że w Brazylii czekają na nich mleczne drzewa, małpy, które będą im usługiwać. - Ludzie w to wierzyli, bo chcieli wierzyć, że gdzie indziej jest lepiej. Człowiek już taki jest - mówi pisarz.

Niewykształceni powoli gubili się w ogromnym przemyśle emigracyjnym. Okręty płynęły z Hamburga do Nowego Jorku. Emigranci byli traktowani jako towar. Płynęli pod pokładem, w strasznych warunkach.

Na miejscu rzeczywistość okazywała się cięższa, niż zakładali. Organizatorzy tych podróży pisali do siebie szyfrem, na kobiety z Galicji mówili w listach "delikatne mięso".  Galicja była wtedy największym dostarczycielem kobiet do lupanarów na całym świecie. Do Ameryk wyjechało 10 tysięcy z nich.

Fala emigracji ruszyła z Galicji pod koniec XIX wieku, pchając w nieznane setki tysięcy Żydów, Rusinów, Słowaków i Polaków spragnionych lepszego życia. Trwające do 1918 roku masowe wyjazdy do USA i Brazylii były rozpaczliwą ucieczką przed nędzą, głodem i powołaniem do wojska. Wielu liczyło, że za kilka lat wrócą do kraju i co ciekawe, wielu się to udawało.

Polonia, która do dziś mieszka na przykład nad Amazonką, mocno kultywuje zwyczaje przekazane przez emigrantów. O tym jak radzą sobie w Brazylii opowiadaliśmy Państwu w audycjach Dwójki. Znajdują się TU i TU.


* * *

Gościem Katarzyny Nowak był w audycji także dziennikarz, podróżnik Jacek Hugo-Bader. Opowiadał o książce "Dzienniki kołymskie" – przejmującej relacji z podróży po rosyjskich terenach naznaczonych dramatyczną przeszłością. Zobacz także galerię zdjęć z Kołymy.


usc

Czytaj także

Budzik do kontaktów z Cesarzem...

Ostatnia aktualizacja: 02.09.2011 00:12
- Martin Pollack powraca książką niesamowitą - pisze Michał Nogaś - To opowieść o wielkiej ucieczce z Galicji, o żyjących w nędzy chłopach, którzy padli ofiarą wyrafinowanych stręczycieli.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Jacek Hugo-Bader na biegunie okrucieństwa

Ostatnia aktualizacja: 02.12.2011 10:00
To, jak "Dzienniki kołymskie" będą wyglądać, że będą miały zieloną okładkę, że zostaną podzielone na trzy części, a także to, że ukażą się w grudniu 2011 roku, przepowiedziała autorowi szamanka.
rozwiń zwiń