Aleksijewicz: nie pytaj skąd czerpię siłę, spytaj...

Ostatnia aktualizacja: 21.10.2015 22:00
- Ważne jest, żeby wysłuchać każdego: i kata, i ofiarę, i tego, który się miota między nimi. Stąd wybór tej formy literackiej - mówił w Dwójce o polifoniczności swoich reportaży tegoroczna noblistka Swietłana Aleksijewicz.
Audio
  • Swietłana Aleksijewicz o swoich reportażach i wrażaniach po odebraniu literackiej nagrody Nobla (O wszystkim z kulturą/Dwójka)
  • Wacław Radziwonowicz o Swietłanie Aleksijewicz (O wszystkim z kulturą/Dwójka)
Swietłana Aleksijewicz podczas berlińskiej konferencji prasowej po przyznaniu jej literackiej nagrody Nobla
Swietłana Aleksijewicz podczas berlińskiej konferencji prasowej po przyznaniu jej literackiej nagrody NoblaFoto: PAP/DPA/KAY NIETFELD

W swoich książkach białoruska pisarka opisuje traumę czasów sowieckich i postsowieckich. Wielu czytelników przyznaje, że lektura jej reportaży jest dużym szokiem emocjonalnym. Sama Aleksijewicz nie lubi pytania o to, skąd czerpie siłę, by wysłuchiwać bolesnych historii: - Lepiej spytaj onkologa dziecięcego, skąd on czerpie siłę, żeby wykonywać swój zawód. Ja po prostu uczciwie opowiadam o świecie - mówiła w rozmowie z Aldoną Łaniewską-Wołłk.

Pisarka zwracała uwagę, że jej bohaterowie oddali duszę państwu i nie zadają sobie sobie moralnych pytań. - To społeczeństwo jest, jak mało które, powiązane łańcuchem zgody na pewne rzeczy. Zatraciło rozróżnienia pomiędzy dobrem i złem - wyjaśniała. Jednocześnie zdaniem Aleksijewicz rewolucja jako droga do wolności w byłych krajach Związku Radzieckiego jest niebezpieczna i może obudzić straszne siły. Jej zdaniem lepiej skorzystać z doświadczeń indyjskich przemian.

Relacje, spotkania, podsumowania
Swietłana Aleksijewicz_credit Margarita Kabakova 1200.jpg
Festiwal Conrada w Dwójce

***

Działalność literacką Swietłana Aleksijewicz rozpoczęła w latach 70. jako prozaiczka i dokumentalistka. Pierwszą książkę "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety", ostro krytykowaną przez środowiska komunistyczne, napisała w 1983 r. Kolejne utwory to m.in. "Ostatni świadkowie", przedstawiający spojrzenie dzieci na II wojnę światową i okupację niemiecką, "Ołowiane żołnierzyki", książka poświęcona radzieckiej interwencji w Afganistanie, oraz "Krzyk Czarnobyla".

Jest również autorką ponad 20 filmów dokumentalnych i 3 dramatów. Jej utwory ukazywały się w 20 krajach świata, m.in. w Bułgarii, Indiach, Japonii, Francji, USA, Szwecji, Wietniamie i Polsce.

W 2015 r. pisarka została ponadto laureatką Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za "Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka", zbiór reportaży o homo sovieticus. Natomiast w 2011 r. jej "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" dostała m.in. Literacką Nagrodę Europy Środkowej "Angelus".

***

Tytuł audycji: O wszystkim z kulturą 

Prowadzi: Aldona Łaniewska-Wołłk

Goście: Swietłana Aleksijewicz (pisarka) Wacław Radziwinowicz (korespondent z Rosji)

Data emisji: 21.10.2015

Godzina emisji: 18.00

bch/mc

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Ofiary transformacji. Czy bać się Rosjan?

Ostatnia aktualizacja: 09.03.2015 18:00
- Zostali skrzywdzeni przez ZSRR, za którym jednak tęsknią, bo odebrano im dumę z mocarstwa - komentowała Iwona Smolka książkę "Czasy secondhand", która trafiła do finałowej dziesiątki Nagrody Kapuścińskiego.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Aleksijewicz refleksje o czerwonym człowieku

Ostatnia aktualizacja: 14.05.2015 21:00
Relacja ze spotkania ze Swietłaną Aleksijewicz, białoruską pisarką, autorką książki "Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Rozpad ZSRR w reportażach Swietłany Aleksijewicz

Ostatnia aktualizacja: 08.10.2015 13:00
– Zwykli ludzie doznali wstrząsu po upadku Związku Radzieckiego – mówiła Swietłana Aleksijewicz, autorka książki "Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Nobel. Szansa na jedność białoruskiej literatury

Ostatnia aktualizacja: 08.10.2015 19:00
- Wciąż zdarzają się pytania, czy Swietłanę Aleksijewicz można zaliczyć do literatury białoruskiej, skoro pisze po rosyjsku - powiedział Andrej Chadanowicz, prezes tamtejszego PEN Clubu.
rozwiń zwiń