Między Chopinem a jazzem. Marcin Masecki o swoim nowym projekcie

Ostatnia aktualizacja: 15.06.2026 17:39
- Kiedy zagraliśmy premierowy koncert projektu "Do You Love Chopin?", było to dla mnie emocjonalnie ważne doświadczenie. Trochę tak, jakby zaprosić rozwiedzionych rodziców na wspólną kolację. To dwa bardzo bliskie mi światy, ale oparte na różnych wartościach i różnych sposobach myślenia o muzyce. Jest między nimi napięcie, ale właśnie ono mnie napędza - mówił o najnowszym projekcie pianista Marcin Masecki.
Pianista Marcin Masecki
Pianista Marcin MaseckiFoto: Aliaksandr Valodzin/East News

Wysłuchaj rozmowy w audycji "Wybieram Dwójkę"<<<

Marcin Masecki po raz kolejny mierzy się z muzyką Fryderyka Chopina. Tym razem wraz z kontrabasistą Haggainem Cohenem Milo i perkusistą Zivem Ravitzem traktuje dzieła kompozytora jak jazzowe standardy. Pozostaje blisko oryginału, ale daje sobie przestrzeń do improwizacji. 

Czytaj także:

Z Chopinem w sercu

Marcin Masecki wraca do Chopina dziesięć lat po sesji nagraniowej z nokturnami, zarejestrowanymi na rozstrojonym pianinie kupionym za 400 euro. - To rzeczywiście kolejne podejście do Chopina, choć nie jest tak, że przez ostatnie dziesięć lat w ogóle o nim nie myślałem. Chopin jest w sercu każdego Polaka, a w moim – jeszcze bardziej, jako pianisty, również klasycznego. Nawet w projektach, które pozornie nie mają z nim wiele wspólnego, jak Młynarski-Masecki Jazz Band, w moich opracowaniach przedwojennych polskich piosenek pojawiają się cytaty z Chopina. On cały czas gdzieś jest obecny. Teraz jednak wróciłem do niego bardziej pierwszoplanowo - zaznaczył pianista.

Od festiwalu Marthy Argerich do jazzowego Chopina

W nowym projekcie Marcinowi Maseckiemu towarzyszą kontrabasista Haggain Cohen Milo i perkusista Ziv Ravitz. - Haggain Cohen Milo jest moim kolegą z Berlina. Tam się poznaliśmy. Od kilku lat regularnie występuje na festiwalu Marthy Argerich w Hamburgu i zaprosił mnie do swojego projektu. Rozpisał sonety Szekspira na kwartet jazzowy i wziąłem w tym udział. Na tyle dobrze nam się współpracowało, że zaczęliśmy zastanawiać się, co dalej - zaznaczył pianista w rozmowie z Jakubem Kuklą.

- Martha Argerich jest dla mnie prawdziwą cesarzową współczesnej pianistyki klasycznej, a Chopin zajmuje w jej świecie miejsce szczególne. W pewnym sensie właśnie stamtąd wyszła inspiracja do tego projektu. Mówię o tym także dlatego, że przez wiele lat miałem opory przed łączeniem Chopina z idiomem jazzowym. Chłopaki są z Izraela, co też jest dla mnie ważne. Nie są obciążeni Chopinem tak jak my w Polsce. Znają tę muzykę, ale nie mają jej w sobie aż tak głęboko zakorzenionej. Traktujemy te utwory jak standardy jazzowe. Jest dużo improwizacji, cały czas odnosimy się do oryginału, ale gramy go bardzo swobodnie - dodał.

Od ucieczki od Chopina do powrotu po latach

Pianista zaznaczył, że dobrze pamiętam rok 2010 i obchody dwusetnej rocznicy urodzin kompozytora. Chopin był wtedy wszędzie, w każdej możliwej postaci. - Dla mnie było tego za dużo i postanowiłem skręcić w przeciwną stronę. Obiecałem sobie wręcz, że nie będę wykorzystywał tej muzyki do własnych eksperymentów. Z drugiej jednak strony jestem muzykiem, który od lat bada granice między światami. Prędzej czy później musiało dojść do spotkania mojej miłości do muzyki klasycznej z moim drugim muzycznym powołaniem - powiedział Marcin Masecki.


Spotkanie z griotem i nowy sposób myślenia o Chopinie

Bardzo ważne dla Marcina Maseckiego było spotkanie z Bubą Badjie Kuyatehem, gambijskim wirtuozem kory. Afrykański muzyk zobaczył na fortepianie nuty Chopina i zapytał, czym są, polski pianista próbował wyjaśnić, że to sposób przekazywania pamięci w kulturze zachodniej.

- Najważniejsze było to, co powiedział później. Wyjaśniłem mu, że dzięki nutom wiemy, co ktoś miał na myśli dwieście czy trzysta lat temu. Zapytałem go wtedy: "Przecież ty też grasz muzykę historyczną". Buba pochodzi z tradycji griotów. Odpowiedział: "Tak, gram pieśni, które mają dwa tysiące lat, ale nikt u nas nie myśli o tym, żeby grać dokładnie tak jak dawniej" - wspominał pianista.
- Wtedy zapaliła mi się lampka. W naszej kulturze istnieje pewna obsesja historycznej poprawności, ciągłego zaglądania do przeszłości i prowadzenia z nią dialogu. Jego podejście było zupełnie inne. To zainspirowało mnie do swobodniejszego spojrzenia na Chopina i do nauczenia się nokturnów bez nut – tak jak on uczy się swoich pieśni i jak funkcjonuje wiele tradycji ludowych - zaznaczył.


Masecki: Argerich nie może się doczekać naszego występu

Pianista cały czas zaznacza, że to bardzo świeży projekt. - Tydzień temu zagraliśmy prapremierę w warszawskim Jassmine, a 20 czerwca wystąpimy na festiwalu Marthy Argerich w Hamburgu. Mamy za sobą jedną próbę i jeden koncert. Myślimy o rejestracji, ale podchodzę do tego ostrożnie. Zobaczymy. Wiemy tylko, że Argerich nie może się doczekać naszego występu - wyznał Marcin Masecki w Dwójce.


***

Tytuł audycji: Wybieram Dwójkę

Prowadzenie: Jakub Kukla

Gość: Marcin Masecki (pianista)

Data emisji: 15.06.2026

Godz. emisji: 16.30


Czytaj także

Young Arts Festival 2026. Do Krosna zjadą cenieni i młodzi duchem artyści

Ostatnia aktualizacja: 02.06.2026 17:05
- Na tegorocznej edycji festiwalu pojawiają się artyści, którzy są młodzi ciałem i młodzi duchem, ale też tacy, którzy mają wiele doświadczenia na scenie, ale mogą podzielić się swoją niesamowitą energią - mówił w Dwójce Bartłomiej Telewiak, dyrektor artystyczny Young Arts Festival w Krośnie.
rozwiń zwiń