Wysłuchaj rozmowy w audycji "Wybieram Dwójkę"<<<
Marcin Masecki po raz kolejny mierzy się z muzyką Fryderyka Chopina. Tym razem wraz z kontrabasistą Haggainem Cohenem Milo i perkusistą Zivem Ravitzem traktuje dzieła kompozytora jak jazzowe standardy. Pozostaje blisko oryginału, ale daje sobie przestrzeń do improwizacji.
Czytaj także:
Z Chopinem w sercu
Marcin Masecki wraca do Chopina dziesięć lat po sesji nagraniowej z nokturnami, zarejestrowanymi na rozstrojonym pianinie kupionym za 400 euro. - To rzeczywiście kolejne podejście do Chopina, choć nie jest tak, że przez ostatnie dziesięć lat w ogóle o nim nie myślałem. Chopin jest w sercu każdego Polaka, a w moim – jeszcze bardziej, jako pianisty, również klasycznego. Nawet w projektach, które pozornie nie mają z nim wiele wspólnego, jak Młynarski-Masecki Jazz Band, w moich opracowaniach przedwojennych polskich piosenek pojawiają się cytaty z Chopina. On cały czas gdzieś jest obecny. Teraz jednak wróciłem do niego bardziej pierwszoplanowo - zaznaczył pianista.
Od festiwalu Marthy Argerich do jazzowego Chopina
W nowym projekcie Marcinowi Maseckiemu towarzyszą kontrabasista Haggain Cohen Milo i perkusista Ziv Ravitz. - Haggain Cohen Milo jest moim kolegą z Berlina. Tam się poznaliśmy. Od kilku lat regularnie występuje na festiwalu Marthy Argerich w Hamburgu i zaprosił mnie do swojego projektu. Rozpisał sonety Szekspira na kwartet jazzowy i wziąłem w tym udział. Na tyle dobrze nam się współpracowało, że zaczęliśmy zastanawiać się, co dalej - zaznaczył pianista w rozmowie z Jakubem Kuklą.
- Martha Argerich jest dla mnie prawdziwą cesarzową współczesnej pianistyki klasycznej, a Chopin zajmuje w jej świecie miejsce szczególne. W pewnym sensie właśnie stamtąd wyszła inspiracja do tego projektu. Mówię o tym także dlatego, że przez wiele lat miałem opory przed łączeniem Chopina z idiomem jazzowym. Chłopaki są z Izraela, co też jest dla mnie ważne. Nie są obciążeni Chopinem tak jak my w Polsce. Znają tę muzykę, ale nie mają jej w sobie aż tak głęboko zakorzenionej. Traktujemy te utwory jak standardy jazzowe. Jest dużo improwizacji, cały czas odnosimy się do oryginału, ale gramy go bardzo swobodnie - dodał.
Od ucieczki od Chopina do powrotu po latach
Pianista zaznaczył, że dobrze pamiętam rok 2010 i obchody dwusetnej rocznicy urodzin kompozytora. Chopin był wtedy wszędzie, w każdej możliwej postaci. - Dla mnie było tego za dużo i postanowiłem skręcić w przeciwną stronę. Obiecałem sobie wręcz, że nie będę wykorzystywał tej muzyki do własnych eksperymentów. Z drugiej jednak strony jestem muzykiem, który od lat bada granice między światami. Prędzej czy później musiało dojść do spotkania mojej miłości do muzyki klasycznej z moim drugim muzycznym powołaniem - powiedział Marcin Masecki.
Spotkanie z griotem i nowy sposób myślenia o Chopinie
Bardzo ważne dla Marcina Maseckiego było spotkanie z Bubą Badjie Kuyatehem, gambijskim wirtuozem kory. Afrykański muzyk zobaczył na fortepianie nuty Chopina i zapytał, czym są, polski pianista próbował wyjaśnić, że to sposób przekazywania pamięci w kulturze zachodniej.
- Najważniejsze było to, co powiedział później. Wyjaśniłem mu, że dzięki nutom wiemy, co ktoś miał na myśli dwieście czy trzysta lat temu. Zapytałem go wtedy: "Przecież ty też grasz muzykę historyczną". Buba pochodzi z tradycji griotów. Odpowiedział: "Tak, gram pieśni, które mają dwa tysiące lat, ale nikt u nas nie myśli o tym, żeby grać dokładnie tak jak dawniej" - wspominał pianista.
- Wtedy zapaliła mi się lampka. W naszej kulturze istnieje pewna obsesja historycznej poprawności, ciągłego zaglądania do przeszłości i prowadzenia z nią dialogu. Jego podejście było zupełnie inne. To zainspirowało mnie do swobodniejszego spojrzenia na Chopina i do nauczenia się nokturnów bez nut – tak jak on uczy się swoich pieśni i jak funkcjonuje wiele tradycji ludowych - zaznaczył.
Masecki: Argerich nie może się doczekać naszego występu
Pianista cały czas zaznacza, że to bardzo świeży projekt. - Tydzień temu zagraliśmy prapremierę w warszawskim Jassmine, a 20 czerwca wystąpimy na festiwalu Marthy Argerich w Hamburgu. Mamy za sobą jedną próbę i jeden koncert. Myślimy o rejestracji, ale podchodzę do tego ostrożnie. Zobaczymy. Wiemy tylko, że Argerich nie może się doczekać naszego występu - wyznał Marcin Masecki w Dwójce.
***
Tytuł audycji: Wybieram Dwójkę
Prowadzenie: Jakub Kukla
Gość: Marcin Masecki (pianista)
Data emisji: 15.06.2026
Godz. emisji: 16.30
oł