Joanna Bojańczyk o modzie: ciągle mówimy o pieniądzach

Ostatnia aktualizacja: 16.01.2021 13:00
- Uważam za ciekawe to, co moda robi z ludźmi i to, co ludzie z nią robią. Moda pokazuje stosunek do rzeczywistości, jest lustrem - stwierdziła w rozmowie z Robertem Mazurkiem Joanna Bojańczyk, dziennikarka, publicystka, specjalistka od mody i stylu życia.
Zdj. ilustracyjne
Zdj. ilustracyjneFoto: Shutterstock/CatwalkPhotos

Posłuchaj
57:57 2020_01_16_12_00_00_PR2_Mazurek_słucha.mp3 Joanna Bojańczyk o przemyśle mody (Mazurek słucha/Dwójka)

Zobacz wideo:

Jej babka była Francuzką skoligaconą z rodziną Citroёnów, wyszła za Polaka, a w czasie wojny zginęła na Pawiaku. Z kolei rodzice zginęli w nieszczęśliwym wypadku w Tatrach, gdy miała rok. Wychowywali ją dziadkowie na warszawskim Żoliborzu. W 1968 roku jako świeżo upieczona studentka romanistyki wyjechała do rodziny w Paryżu. 

"La vie en rose" 

- Byłam wrzucona w środowisko tej mojej francuskiej rodziny, wielkiej burżuazji. To były mieszkania w okolicach avenue Foch, najdroższej dzielnicy. Ja się właściwie z XVI dzielnicy Paryża nie ruszałam - opowiadała Joanna Bojańczyk. - Chyba to trochę wypaczyło moje pojęcie o tym, jak wygląda życie. Trochę mi się wydawało, że może cały świat tak wygląda przyznała. - Potem przyjeżdżałam do Warszawy, do 48 metrowego mieszkania na warszawskim Żoliborzu, z moim dziadkiem-emerytem, który w fotelu czytywał "Słowo Powszechne". To były dwie różne galaktyki.

Obracając się w kręgu paryskiej śmietanki Joanna Bojańczyk miała okazję zetknąć z takimi się postaciami, jak Coco Chanel. Nie wiedziała jeszcze, że jej zawodowe życie podąży tym tropem. - Modą zajęłam się dużo później i to też był przypadek - zaznaczyła. - Pojechałam do Francji i wrzucili mnie w świat wielkiej burżuazji z lokajami, pokojówkami, które przychodziły pościelić mi łóżko, kiedy się budziłam rano, co bardzo mnie zawstydzało. Wtedy jeszcze moda nie bardzo mnie interesowała. 

Moda nad PRL-owską Wisłą

Stylem na poważnie zajęła się dopiero w latach 90., kiedy wolny rynek i dostęp do światowych trendów zawitał także nad Wisłę. Wcześniej obserwowała stołeczne ulice i zmagania Polek w walce o elegancję. - Panuje przekonanie, że Polki były najelegantszymi kobietami w naszym "baraku". Niekoniecznie się z tym zgadzam, chociaż rzeczywiście kobiety robiły co mogły, żeby dostosować się do tej mody, której strzępy docierały jakoś przez "Przekrój", przez pismo "Ty i ja". System krawcowych, który obszywał cały naród, bardzo sprawnie działał - oceniła dziennikarka.

Zobacz także:

Dziś rynek mody ma charakter globalny, jest też zewnętrznie sterowany. - Co jest ładne, a co brzydkie, chyba trudno zdecydować - podkreśliła Joanna Bojańczyk. - Natomiast o tym, co jest modne, decyduje cały skomplikowany aparat manipulacji, można powiedzieć. Na szczycie tego wszystkiego stoją biura trendów, które ustalają: kolory, długości. To jest wszystko napisane w zeszytach, które biura trendów wydają co pewien czas i otrzymuje je cały przemysł - tłumaczyła. - I to nie tylko ubrania, to jest sprzęt turystyczny, obuwie, nawet kolor sprzętu gospodarstwa domowego.

- Najważniejszą rzeczą jest ten masowy przemysł, którego wszyscy jesteśmy klientami. Te zeszyty, które mają opiniotwórcze znaczenie w kreowaniu tego całego systemu  nie każdy może je kupić i się dowiedzieć, co będzie modne - zaznaczyła dziennikarka. - Takie zeszyty kosztują od 10 do 15 tys. dolarów i normalny człowiek nie ma do nich wstępu.

***

Tytuł audycji: Mazurek słucha

Prowadził: Robert Mazurek

Goście: Joanna Bojańczyk (dziennikarka, publicystka, specjalistka od mody i stylu życia)

Data emisji: 16.01.2021

Godzina emisji: 12.00

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Prof. Zbigniew Lewicki: Amerykanie bardzo głęboko wierzą w wybory

Ostatnia aktualizacja: 07.11.2020 15:40
- Amerykanie wybierają właściwie po kolei wszystkich możliwych urzędników, od burmistrza po dyrektorów poszczególnych departamentów. Wybory są istotą amerykańskiej demokracji. Nie trójpodział władzy, tylko fakt, że obywatele wybierają, a w związku z tym czują się współodpowiedzialni za to, czy ten człowiek dobrze sprawuje się na urzędzie czy nie - mówił w audycji "Mazurek słucha" znakomity amerykanista.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Stefan Szczepłek: piłka nożna się zmienia, ale nie emocje

Ostatnia aktualizacja: 05.12.2020 13:00
- Co kilka lat pojawiają się jakieś gwiazdy futbolu i ciągle porównujemy ich z tymi z przeszłości. Porównujemy Messiego do Maradony, zadajemy sobie pytanie, czy np. Pele albo Deyna daliby sobie radę we współczesnej piłce. Bo sens życia każdego kibica sprowadza się do jednego pytania: "co by było, gdyby". Ale to nie ma sensu, bo piłka nożna się zmienia - mówił w Dwójce dziennikarz sportowy i komentator.
rozwiń zwiń