"Remontownia ciał i dusz", czyli o wczasach w PRL-u. "Te sanatoria wciąż istnieją"

Ostatnia aktualizacja: 29.07.2026 13:34
- Zwykło się mówić, że czasy PRL-u były szare i smutne, jednak doszedłem do wniosku, że jest zaskakująco dużo podobieństw do współczesności. Na plażach też było głośno, gwarno, parawan stawiano przy parawanie. Było podobnie, choć oczywiście wczasowicze mieli mniej zasobów - mówił Błażej Ciarkowski, autor książki "Remontownia ciał i dusz. Domy wczasowe i sanatoria w PRL-u".
Błażej Ciarkowski i Michał Witak w Czwórce
Błażej Ciarkowski i Michał Witak w CzwórceFoto: Piotr Podlewski/Polskie Radio

Jego książka "Remontownia ciał i dusz. Domy wczasowe i sanatoria w PRL-u" to reportaż o systemie, który miał uszczęśliwiać Polaków. To opowieść o wczasach w PRL-u, gdy państwo organizowało wypoczynek odgórnie: w sanatoriach, ośrodkach zakładowych, na koloniach, od uzdrowisk i górskich kurortów po nadmorskie ośrodki. Na liście były m.in. Krynica, Ustka, Kudowa, czy Szczawnica i wiele innych miejsc. - Na takie miejsce w sanatorium trzeba było sobie zasłużyć - mówił Błażej Ciarkowski. 

Błażej Ciarkowski w Czwórce - posłuchaj nagrania całej rozmowy

- Pacjent, obywatel musiał być szczęśliwy, bo przecież dostał coś od państwa. Pobyt w sanatorium mógł trwać nawet trzy tygodnie. Ludzie z małych miejscowości w czasach powojennych często nie mieli prądu we własnych chatach, jechali i dostawali od ręki czystą pościel, trzy posiłki dziennie. Więc potem pisali listy z podziękowaniami do władzy - opowiadał gość Czwórki. "Remontownia" początkowo miała dotyczyć wyłącznie PRL-owskiej architektury, bo Błażej Ciarkowski z wykształcenia jest architektem. - Potem trafiłem w jakimś archiwum na listy ze wspomnieniami kuracjuszy z 1948 roku. Zrozumiałem, że architektura jest tu tylko tłem, a moja książka będzie o ludziach - tłumaczył. - Była m.in. historia robotnika w średnim wieku, który całe ranki siedział pod kołdrą i czekał aż współlokatorzy - nadawani zresztą odgórnie - wyjdą na śniadanie, bo nie miał piżamy i wstydził się, że śpi w kalesonach. Inne historie były jednak także opowieściami o zawieraniu przyjaźni. 

Zobacz także:

Sanatoria dla włodarzy były nieco inne niż placówki dla "zwykłego Kowalskiego", były pełne udogodnień, ale jak zaznaczał gość Czwórki, nie luksusowe. - Tam nie było marmurów ani złotych klamek, ale faktem jest, że pokoje były większe. Te ośrodki były też lepiej zaopatrzone - tłumaczył Błażej Ciarkowski. - Chodziło też o to, że były to miejsca niedostępne dla przeciętnych obywateli, by tam wypoczywać trzeba było mieć odpowiednie koneksje - opowiadał. Tuż po wojnie niektóre turnusy były jednak "obowiązkowe" dla wszystkich. - Ludzie nie chcieli wyjeżdżać, wiec dawano im odpowiednie "zachęty", czyli na przykład grożono odbieraniem urlopów, jeśli nie wykupią wczasów w sanatorium - opowiadał Błażej Ciarkowski.

***

Tytuł audycji: Popołudniówa

Prowadzi: Numer Raz

Gość: Błażej Ciarkowski (autor książki "Remontownia ciał i dusz. Domy wczasowe i sanatoria w PRL-u")

Data emisji: 28.07.2026

Godzina: 15.10

kd

Czytaj także

Podróżniczka: najważniejsze są podróże w głąb siebie

Ostatnia aktualizacja: 04.04.2020 12:45
Zofia Lenczewska-Samotyj to miłośniczka podróży i fotografii. Mimo że przeprowadzała się dwadzieścia razy, wciąż szuka swojego miejsca na Ziemi. Mieszkała już w Anglii, na Gran Canarii i wyspie Reunion na Oceanie Indyjskim. Teraz wylądowała na Podlasiu.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Zakochaj się w Hanoi. "To miasto jak wielowarstwowy tort"

Ostatnia aktualizacja: 13.07.2026 13:19
- Hanoi jest miastem niezwykle ciekawym, to taki "wielowarstwowy tort", bywa też nawet nazywane Azjatyckim Paryżem. Na pierwszy rzut oka panuje tam chaos, ale w praktyce świetnie się tam żyje - opowiadał Andrzej Josyn Nowak, iluzjonista mieszkający od siedmiu lat w Hanoi, autor książki i bloga o tym kraju. 
rozwiń zwiń