Dla rodziców to niewinny kadr z wakacji, urocza mina przy obiedzie albo duma z pierwszych sukcesów w szkole. Dla dorastającego człowieka bywa powodem do wstydu, a nierzadko także źródłem kpin ze strony rówieśników. Choć zjawisko sharentingu, czyli regularnego dzielenia się wizerunkiem najmłodszych w mediach społecznościowych, stało się codziennością, niesie za sobą konsekwencje, których dorośli często nie dostrzegają. O prawie dziecka do intymności i wnioskach z kampanii "Status: Udostępnione" w studiu Czwórki opowiedziała Joanna Sokołowska z UNICEF Polska.
Posłuchaj audycji "Po robocie" z Joanną Sokołowską
Z badań przeprowadzonych przez organizację wyłania się wyraźny rozdźwięk między wiedzą a praktyką. Choć ponad siedemdziesiąt procent rodziców doskonale zdaje sobie sprawę, że publikację wizerunku wypada skonsultować z maluchem, w rzeczywistości o zgodę pyta zaledwie co trzeci opiekun. Skutki tej beztroski szybko dają o sobie znać w starszych grupach wiekowych. Co piąty polski nastolatek, a wśród pełnoletniej młodzieży już co czwarty, przyznaje, że czuje zażenowanie z powodu rodzinnych postów w sieci. Co gorsza, aż dwanaście procent badanych doświadczyło z tego powodu drwin lub bezpośredniej przemocy rówieśniczej.
Jak podkreślała na antenie Joanna Sokołowska, celem kampanii nie jest potępianie rodziców ani odbieranie im radości z dzielenia się rodzinnymi chwilami, lecz uświadomienie, że w cyfrowym świecie granica między miłym wspomnieniem a naruszeniem granic dziecka zaciera się niezwykle szybko.
- Rodzice zazwyczaj kierują się czystymi intencjami i chcą po prostu pokazać dumę ze swoich pociech. Warto jednak spojrzeć na publikowaną fotografię oczami dziecka i zadać sobie pytanie, czy to jest jeszcze nasza historia, czy już intymna opowieść młodego człowieka. Jeśli sami nie wrzucilibyśmy do Internetu swojego zdjęcia bez ubrania albo w krępującej sytuacji, nie róbmy tego własnym dzieciom - zaznaczała ekspertka.
Emotikona na twarzy to zdecydowanie za mało w dobie sztucznej inteligencji
Wielu rodziców próbuje chronić prywatność najmłodszych, zasłaniając ich twarze naklejkami lub ograniczając widoczność postów do grona znajomych. W dobie powszechnie dostępnych technologii i sztucznej inteligencji to jednak złudne poczucie bezpieczeństwa. Dzieci i nastolatki potrafią błyskawicznie powiązać fakty, a zidentyfikowanie rówieśnika na profilu jego rodzica nie stanowi żadnego problemu. Dodatkowo rozwój narzędzi typu deepfake sprawia, że raz pobrany materiał może posłużyć do stworzenia manipulacji, nad którymi nikt nie ma już kontroli.
Joanna Sokołowska zwróciła uwagę na prosty eksperyment myślowy: nikt z nas nie odpowiedziałby obcemu przechodniowi na ulicy na szczegółowe pytania o to, jak dziecko ma na imię, do której klasy chodzi i gdzie spędza popołudnia. W mediach społecznościowych taki pakiet danych udostępniamy bez zastanowienia.
Kluczem do zdrowych relacji okazuje się bezwzględne poszanowanie podmiotowości młodego człowieka. Jeśli kilkulatek lub nastolatek mówi twarde "nie" i odmawia udziału w zdjęciu, dorośli mają bezwzględny obowiązek to uszanować. W przypadku maluchów, które nie potrafią jeszcze wyrazić zdania, odpowiedzialność za ich cyfrowy ślad w stu procentach spoczywa na rozsądku opiekunów.
***
Tytuł audycji: Po robocie
Prowadzi: Jakub Jamrozek
Gościni: Joanna Sokołowska z fundacji UNICEF
Data emisji: 06.10.2026
Godzina: 17.15
ak