Srebrne Lwy dla filmu "Żeby nie było śladów" - rozmowa z twórcami

Ostatnia aktualizacja: 26.09.2021 17:40
Film Jana P. Matuszyńskiego "Żeby nie było śladów", o tuszowanej przez władze PRL sprawie Grzegorza Przemyka, zdobył Srebrne Lwy podczas zakończonego 46. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. O pracy nad filmem rozmawiamy z jego twórcami. 
Tomasz Ziętek w filmie Żeby nie było śladów, 2021
Tomasz Ziętek w filmie "Żeby nie było śladów", 2021Foto: Materiały prasowe

Za nami święto polskiego kina. Zakończył się 46. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Do konkursu głównego startowało 16 tytułów, w tym nagrodzony Srebrnymi Lwami obraz Jana P. Matuszyńskiego "Żeby nie było śladów". Złote Lwy otrzymał film "Wszystkie nasze strachy" Łukasza Rondudy i Łukasza Gutta. 

 

Posłuchaj
15:08 Czwórka/Hrapkowidz - Żeby nie było śladów" - scenariusz 26.09.2021.mp3 Kaja Krawczyk-Wnuk opowiada o pracy nad scenariuszem do filmu "Żeby nie było śladów" (Hrapokowidz/Czwórka)

 

Film "Żeby nie było śladów" wyreżyserował Jan P. Matuszyński, a adaptacji reportażu Cezarego Łazarewicza dokonała scenarzystka Kaja Krawczyk-Wnuk. - Zawsze chciałam napisać scenariusz o historii Grzegorza Przemyka, dlatego reportaż Cezarego Łazarewicza przeczytałam, jak tylko pojawił się w księgarniach - opowiada scenarzystka. - Spotkałam się z Janem Matuszyńskim przy okazji innego projektu z czasu PRL, który nie doszedł do skutku i Janek przez to skojarzenie umówił mnie z producentem filmu. Okazało się, że będę adaptować tę historię. 

Jak mówi gość audycji, sprawa Grzegorza Przemyka interesowała ją od momentu przeprowadzki do Warszawy. - Nie potrafię tego wyjaśnić pragmatycznie, jednak od momentu kiedy zamieszkałam niedaleko bloku, w którym Grzegorz mieszkał z matką, zaczęłam grzebać w tej sprawie - opowiada. - Myślę, że są historie, które przychodzą do nas z jakiegoś nie do końca racjonalnego powodu. Bo jest coś w nas, jakieś magiczne z nimi połączenie i tak lubię o tym myśleć. W taki metafizyczny sposób.

Żeby nie było śladów kadr 1200.jpg
Grzegorz Przemyk - historia- dochodzenia do prawdy

Żr. Youtube/ ŻEBY NIE BYŁO ŚLADÓW - główny zwiastun filmu

"Żeby nie było śladów" to dotychczas największe wyzwanie i najbardziej rozbudowany projekt, przy którym pracowała scenarzystka. Sama dokumentacja trwała rok. - Od razu miałam w sobie przekonanie, kto ma być bohaterem tego filmu i bardzo szybko z reżyserem i producentami w tej kwestii się porozumieliśmy - mówi Kaja Krawczyk-Wnuk.

Głównym bohaterem historii jest Jurek Popiel, przyjaciel Grzegorza Przemyka, świadek jego śmiertelnego pobicia. - Można na jego postać spojrzeć czysto technicznie, jest to bohater, który przechodzi najbardziej wyraźną drogę. Jego stawka jest największa. Dlatego staje się naturalnie bohaterem i wehikułem opowiedzenia tej historii - tłumaczy gość Czwórki. - Jest też przyczyna bardziej emocjonalna, że do mnie jako człowieka ta historia trafiła, bo jest najbardziej dramatyczna. Dotknęła mnie najbardziej, gdy czytałam reportaż i to był impuls, żeby pójść za tym.


BlazejHrapkowicz 1200.jpg
Błażej Hrapkowicz nagrodzony na Festiwalu Filmowym w Gdyni

Czytaj także:

Jak podkreśla prowadzący audycję Błażej Hrapkowicz, jest to polifoniczna opowieść, zawierająca bardzo dużo wątków, przez co ukazany dramat głównego bohatera jest tak intensywny i dotkliwy. - Zależało nam na tym, żeby ta historia rozwijała się i żeby pokazać ją w całej jej złożoności, a nie tylko skupiać się na jednym wycinku - mówi scenarzystka. - Drugą ważną postacią jest Barbara Sadowska grana przez Sandrę Korzeniak, która w dramatyczny sposób musi mierzyć się ze stratą syna i niesprawiedliwością.

Wątków i postaci jest wiele, a przedstawienie osób sprawców i tych, którzy stali za tuszowaniem sprawy, jak przyznaje gość audycji, było dużym wyzwaniem. - To było trudne, bo musimy wykonać na sobie, jako scenarzyści, moralne ćwiczenie. Że ta osoba, która jest po drugiej stronie stołu, którą uważamy za potwora i mordercę, też kieruje się jakimś systemem wartości, który jest kompletnie sprzeczny z naszym. Jednak dla tej osoby jest najważniejszy i słuszny - opowiada Kaja Krawczyk-Wnuk. - Starałam się o tym pamiętać i mam nadzieję, że widać tego efekt na ekranie.


Posłuchaj
06:00 Czwórka/Hrapkowidz-Żeby nie było śladów" - aktorzy 26.09..2021.mp3 Tomasz Ziętek i Mateusz Górski opowiadają o rolach w "Żeby nie było śladów" (Hrapkowidz/Czwórka)

 

W rolę głównego bohatera Jurka Popiela wcielił się Tomasz Ziętek, w rolę Grzegorza Przemyka Mateusz Górski.
- Bardzo chcieliśmy zachować pewną delikatność, żeby nie zgubić tego poziomu humanistycznego, ludzkiego, a na tym poziomie emocje mają jednak wiele niuansów - mówi Tomasz Ziętek. - Ten film jest bardzo czuły w stosunku do rzeczywistości i bohaterów. Jest wyczulony na ich złożoność. Film nie boi się dużych słów, nie boi się patosu i nie unika ironii.

Jak podkreślają aktorzy, wszyscy dokładnie wiemy, co się wydarzyło, znamy tę historię, jednak film daje zupełnie nowe i świeże spojrzenie. Pokazuje, że za sprawą Przemyka kryje się o wiele więcej ofiar.

W podejściu do roli Grzegorza Przemyka dla jej odtwórcy i reżysera ważne było, żeby wyrzucić z głowy myślenie o kreowaniu ikony. - Było dla nas istotne, żeby skupić się na tym, że był to dla niego wspaniały okres dorastania, Grzegorz jest przed 18. urodzinami - mówi Mateusz Górski. - Dla mnie było ważne, żeby skoncentrować się na młodzieńczej emocji radości okresu dorastania.


***

Tytuł audycji: Hrapkowidz

Prowadzi: Błażej Hrapkowicz

Gość: Kaja Krawczyk-Wnuk (scenarzystka)

Materiał przygotowała: Beata Kwiatkowska 

Data emisji: 26.09.2021

Godzina emisji: 14.15

aw


Czytaj także

Sandra Drzymalska: rola to "skóra", którą wypełniam swoją duszą

Ostatnia aktualizacja: 16.03.2021 11:00
O jej roli w "Powrocie" Magdaleny Łazarkiewicz krytycy pisali, że to jeden z najlepszych debiutów w polskim kinie ostatnich lat. I do dziś zdania nie zmienili. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Radiowy 1946 rok. Przesiedlenia, kino, UNRRA i lwowskie piosenki

Ostatnia aktualizacja: 11.07.2021 13:15
Zniszczona wojną Polska odbudowywała się wiele lat. Już pierwsze powojenne lata pokazują, że obywatele nie rezygnowali ze sztuki, korzystali z kina, śpiewali - szczególnie pamiętali o Lwowie. 
rozwiń zwiń