Kultura

Potwory są bardzo kulturalne

Ostatnia aktualizacja: 04.09.2010 11:07
Robi się coraz chłodniej i ciemniej - to ulubiona pora książkowych i filmowych straszydeł. Kogo najbardziej się boimy i skąd te potwory w kulturze?
Audio

Potwory są tak stare jak świat. Niechęć do stworzeń nocy odziedziczyliśmy po starożytnych Persach, którzy uważali je za wysłanników złych bogów.  

Antycznym Grekom potwory był wręcz niezbędne do wytłumaczenia działania sił natury. Grecy tak naprawdę nie bali się minotaurów i cyklopów, traktowali je jedynie jako stworzenia realne, dziwaczne i tajemnicze. Znawcy antyku mit o Tezeuszu, który wchodzi do labiryntu by pokonać Minotaura, interpretują jako próbę rozwiązania zagadki życia.

To Rzymianie wnieśli do historii potworów groźną myśl, że najgorsze zło drzemie w nas samych, a potworem może być wszczynający rewolucję tłum.

- Opowieści o chimerach i harpiach bledną w porównaniu z tym, co człowiek potrafi uczynić drugiemu człowiekowi - opowiadał Jacek Wójcicki z Instytutu Badań Literackich na antenie Jedynki.

Czego_bali_się_starożytni?


Ziewonie, bogunki i świętowity - to już potwory z naszego podwórka, bo pochodzą ze słowiańskiego panteonu. W średniowieczu przewrotnie służyły Kościołowi katolickiemu. Opowieści o duchach miały nakłonić niezdecydowanych Słowian do przyjęcia chrztu.

- Dopiero romantyczni pisarze odwołali się do zasobów folkloru, do dawnej, narodowej kultury - tłumaczył profesor Andrzej Fabianowski.

Romantycy_zachwycali_się_wampirami


Romantycy często spotykali się na seansach spirytystycznych, w niepogodę lubili opowiadać sobie historię o duchach. Na jednym z takich spotkań Mary Shelley wymyśliła Frankensteina.

Potwór z nitami w karku już nieraz straszył z ekranu filmowego, jednak najsłynniejsza i najstraszniejsza pozostaje ekranizacja książki Shelley z 1931 roku z Borisem Karloffem w roli głównej.

 

 

 

 

- Stwór doktora Frankensteina to sztuczny człowiek, który żyje, ale nie ma duszy. Mści się na otoczeniu, bo odczuwa swoją straszną samotność  i odrębność - tłumaczy krytyk filmowy miesięcznika "Kino" Andrzej Kołodyński.

Boris_Karloff_to_najlepszy_filmowy_stwór_dr_Frankenstein'a

 

Wiek XX niepodzielnie należy do dystyngowanego krwiopijcy, który potrafi przemienić się w nietoperza. Wszystko zaczęło się w 1897 roku od wydania "Drakuli" Brama Stockera.


- To klasyczny romans grozy, opowieść o wampirze i grupie ludzi, która próbuje go zniszczyć. Osiągają swój cel, ale kosztem pewnych ofiar - opowiada Andrzej Kołodyński.

Drakula_w_kinie!


W czarno-białym horrorze Friedricha Murnaua "Nosferatu" rolę wampira gra aktor Max Schreck. Schreck to po niemiecku strach, tego nazwiska nie można było nigdy znaleźć w aktorskich spisach teatralnych.

- Powstała legenda, że być może Schreck był wampirem i zawarł z reżyserem pakt - opowiadał na antenie Jedynki Andrzej Kołodyński.

Nosferatu_i_Murnau

 

Proszę się jednak nie bać i spokojnie gasić w nocy światło, bo potwory oprócz straszenia, mają dużo poważniejsze zadanie - przypominać, że tuż pod powierzchnią świata rzeczywistego króluje metafizyka.

(usc,na podst.Jedynka)

www.narodoweczytanie.polskieradio.pl
Cichociemni

Czytaj także

Daleko stąd: Rumunia. Transylwania

Ostatnia aktualizacja: 20.10.2007 13:05
Tym razem wyruszymy w podróż pełną niespodzianek do tajemniczego miejsca w Karpatach, zwanego Transylwanią.
rozwiń zwiń

Czytaj także

King Kong na iglicy Pałacu Kultury

Ostatnia aktualizacja: 20.05.2008 11:55
Teatr i kino w jednym miejscu? Czeski reżyser Marek Zakostelecky udowodnił, że jest to możliwe.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Wampir wampirem?

Ostatnia aktualizacja: 02.09.2008 13:53
W latach 60. Zagłębiem Dąbrowskim wstrząsnęła seria krwawych morderstw.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Wampir wiecznie żywy

Ostatnia aktualizacja: 12.07.2010 13:00
Dzisiejsze wampiry piją sztuczną krew i dają się lubić.
rozwiń zwiń