Radiowe Centrum Kultury Ludowej

Rytmy pracy z Sycylii

Ostatnia aktualizacja: 23.07.2026 00:01
„Rama” zespołu Nuhara najpierw przyciąga gęstym, intensywnym brzmieniem, a dopiero później odsłania historię sycylijskich pieśni pracy, archiwów i rodzinnej pamięci, która stała się punktem wyjścia tej muzyki.
Nuhara to sycylijskie trio łączące dawne tradycje wokalne ze współczesnym brzmieniem elektronicznym.
Nuhara to sycylijskie trio łączące dawne tradycje wokalne ze współczesnym brzmieniem elektronicznym.Foto: mat.pras

Niektóre archiwalne nagrania przestają być dokumentem dopiero wtedy, gdy pojawia się w nich emocjonalny rys. Dla Michele Piccione takim momentem było odkrycie głosu dziadka na taśmach zarejestrowanych przez Alana Lomaxa podczas sycylijskiej wyprawy w 1954 roku. Giuseppe Attinasio nie był wcale artystą – jego śpiew był częścią pracy w czasie żniw. To właśnie od tej historii zaczyna się „Rama” – nie jako album o tradycji, ale o pamięci zapisanej w ludzkim głosie.

Perspektywa Nuhary od początku odbiega od etnograficznej rekonstrukcji. Zespół potraktował archiwa Lomaxa, Diego Carpitelli oraz późniejsze zbiory sycylijskich badaczy nie jako zbiór zamkniętych eksponatów, lecz materiał wymagający spojrzenia na nowo.

Poza Piccione – etnomuzykologiem, antropologiem i multiinstrumentalistą – zespół współtworzą jeszcze dwie osoby. Federico Pipia wywodzi się ze świata muzyki elektroakustycznej, traktując archiwalne nagrania jako materiał do współczesnych eksperymentów brzmieniowych. Z kolei gitarzysta i wokalista Gabriele Bazza, specjalizuje się w historycznych technikach wokalnych, dzięki czemu dawne melodie zachowują modalny charakter i właściwy im sposób prowadzenia głosu. Zróżnicowane perspektywy sprawiają, że nie jest to rekonstrukcja ani remiks tylko próba tworzenia nowego muzycznego konstruktu – zakorzenionego w przeszłości, ale silnie rezonującego dzisiaj, poprzez bardzo współczesną formę.
Bazowy repertuar wykorzystany na „Rama” powstał poza światem kultury rozumianym jako prezentacja sztuki. Sztuka pełni tu funkcję radzenia sobie z codziennością, przeżywania rytuałów. Są tu śpiewy górników, rybaków, woźniców, robotników salin czy ulicznych handlarzy. Jej estetyka wynikała z funkcji, nie z potrzeby artystycznej ekspresji. Nuhara zachowuje tę zależność, przekładając dawne gesty na współczesny język dźwiękowy.

Najbardziej przekonujące jest to, że elektronika nigdy nie dominuje nad materiałem źródłowym. „Scuordu” otwiera album ciężarem podziemnej przestrzeni. Dronowe napięcie, szumy i narastające breakbeaty nie opisują kopalni siarki realistycznie, lecz pozwalają niemal fizycznie odczuć jej klaustrofobię. W „Sbògghii” gęstniejące faktury elektroniczne stopniowo ustępują miejsca pulsowi bębna, jakby porządek pracy wyłaniał się z początkowego chaosu. „Nzuonnu” rozwija się niemal niezauważalnie: z ambientowej mgły powoli wyłania się instrument zampogna, której chropowate brzmienie staje się osią całego utworu. Z kolei tytułowa „Rama” opiera się na nieustannie zachwianym rytmie, odzworowującym ruch kół pojazdów robotników. „Cialome” zachowuje zbiorowy charakter pieśni rybackich, a finałowa „Ghiuasa” przekształca targowe nawoływania w hipnotyczną, niemal klubową kulminację. Może właśnie dlatego jest czytelny dziś.


Zespół Nuhara Zespół Nuhara

Równie ważny pozostaje głos, który operuje Gabriele Bazza. Nie odtwarza tradycyjnego brzmienia czy dialektu, ale tworzy swój nowy, własny język opowieści na bazie analizy różnych sposobów śpiewania, związanych z określonymi środowiskami pracy. Modalne melodie, charakterystyczna emisja i ornamentyka pozostają nienaruszone, natomiast cała otaczająca je tkanka dźwiękowa zostaje zbudowana od nowa. Dzięki temu współczesne środki wyrazu nie maskują źródeł materiału, ale wydobywają jego znaczenia.

„Rama” przywraca widzialność ludziom i językowi wypchniętym poza główny nurt historii. Ginące zawody, marginalizowany język sycylijski czy wielokulturowe dziedzictwo wyspy nie są tu przedmiotem nostalgii. Stają się punktem wyjścia do rozmowy o współczesnym świecie, w którym praca nadal bywa źródłem przemocy, a lokalne kultury wciąż muszą walczyć o własny głos.

Muzyczny język Nuhary sytuuje się gdzieś pomiędzy światem Jerusalem in My Heart a Silvii Tarozzi. Z pierwszym projektem łączy go sposób wykorzystania dronu, elektroniki i technik wokalnych z brzmieniem tradycyjnych instrumentów, z drugim – przekonanie, że muzyka tradycyjna nie wymaga rekonstrukcji, lecz twórczego rozwinięcia. Z kolei najbardziej rytmiczne fragmenty „Ramy”, gdzie breakbeat spotyka się z akustycznym instrumentarium, przywodzą na myśl intensywność brazylijskiego Deafkids.

Przez kilkadziesiąt lat pieśni pozostawały przede wszystkim domeną archiwów i opracowań naukowych. Teraz wyszły poza naukowy kontekst. Szczególnie wymowna okazuje się historia utworu „Laramu”. Inwokacja zarejestrowana przez Lomaxa nigdy nie doczekała się pełnej transkrypcji; dopiero rozmowy Michele ze stuletnim dziadkiem pozwoliły odtworzyć tekst i jego znaczenie. Rodzinna pamięć uzupełniła to, czego nie zachowało archiwum.

Można odnieść wrażenie, że „Rama” będzie albumem wymagającym przede wszystkim intelektualnego klucza – bardziej etnomuzykologicznym studium niż doświadczeniem muzycznym. Tymczasem dzieje się coś dokładnie odwrotnego. Kontekst pogłębia odbiór, ale nie jest konieczny, by ta muzyka działała. Już przy pierwszym odsłuchu uderza jej intensywność, gęstość i dbałość o brzmienie. Ambientowe plamy, dronowe napięcia i elektroniczne tekstury nigdy nie przytłaczają akustycznych instrumentów ani głosu, lecz pozostają z nimi w nieustannym dialogu. Dzięki temu „Rama” zachowuje równowagę między organicznością a elektroniką, między fizycznością tradycyjnego grania a współczesną produkcją.
Paradoksalnie największą siłą albumu okazuje się prostota jego środków. Dron, rytm i ludzki głos – czasem wsparty chórem, czasem pojedynczą linią melodyczną – pozostają fundamentem całej narracji. Elektronika nie przeciwstawia się archaiczności tych pieśni, lecz wydobywa to, co było w nich obecne od początku: puls ciała, oddech, powtarzalność ruchu i wspólnotę budowaną przez śpiew. Dzięki temu „Rama” nie brzmi jak spotkanie dwóch odległych światów. Pokazuje raczej, że między nimi przepaść nie jest wcale tak duża.

Jakub Knera

Nuhara

"Rama"

Trovarobato 2026

 

***

Więcej recenzji - w naszym dziale Słuchamy.

 


Czytaj także

Songhoy Blues, malijski bluesowy bunt

Ostatnia aktualizacja: 19.03.2023 13:00
Garba Touré ze swoją gitarą byli znajomym widokiem na ulicach Diré, zakurzonego miasta nad brzegiem rzeki Niger, w górę rzeki od Timbuktu. Kiedy wiosną 2012 roku uzbrojeni dżihadyści przejęli kontrolę nad północnym Mali, wiedział, że nadszedł czas, by wyjechać.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Folk i muzyka świata 2024: najlepsze płyty wg Łukasza Komły

Ostatnia aktualizacja: 28.12.2024 14:19
Wiele się wydarzyło w muzyce ze świata z niezliczonych pograniczy, ale na coś trzeba było się zdecydować, więc przestawiam destylat z tego, co mnie zachwyciło w przeciągu ostatnich dwunastu miesięcy. 
rozwiń zwiń