Radiowe Centrum Kultury Ludowej

"Nic nie jest dane raz na zawsze". Kefaya & Elaha Soroor – Our Freedoms Must Be Won

Ostatnia aktualizacja: 02.09.2026 23:00
Kefaya z Elahą Soroor są bardziej zaangażowani, wścieklejsi i głośniejsi niż kiedykolwiek wcześniej. I mają do tego solidne powody.
Kefaya i Elaha Soroor przedstawiają swoją najnowszą płytę
Kefaya i Elaha Soroor przedstawiają swoją najnowszą płytęFoto: mat. pras.

Londyńskie trio Kefaya od samego początku swojego istnienia jest zespołem pełnym zaangażowania. Sygnalizują to już samą nazwą, kefaya, „dość” po arabsku wybrzmiewało podczas ulicznych protestów Arabskiej Wiosny w 2011 roku. Na swoim debiucie współpracowali z licznymi wokalistami z różnych kultur, reprezentujących różne style i gatunki muzyczne, a wykonywali nie tylko własne kompozycje, ale i takie klasyki jak „Bella Ciao”, hymn włoskich antyfaszystów. Po jego wydaniu Giuliano Modarelli, Ali MacSween i Joost Hendrickx na swojej drodze spotkali Elahę Soroor, hazarską wokalistkę i aktywistkę.

Urodzona w Iranie w rodzinie afgańskich uchodźców przed wojną domową, Elaha do ojczyzny wróciła po pierwszym upadku rządów talibów. W rodzinnej miejscowości jeszcze jako nastolatka zaangażowała się w dziennikarstwo, głośno krytykowała konserwatywne zwyczaje. Musiała uciec do stolicy. Od zawsze chciała śpiewać, mimo sprzeciwu rodziny, wystąpiła w Afghan Star, lokalnym odpowiedniku Idola i nie gryzła się w język. Znów musiała uciekać, tym razem za granicę, trafiła do Londynu, gdzie zaangażowała się w lokalną scenę, występowała w pierwszych zespołach. W Kefayi znalazła idealnych partnerów. Tak samo jak ona rozpolitykowanych, wierzących, że muzyka może służyć do zmiany świata. Ich pierwszy wspólny album, „Songs of Our Mothers” wypełniają psychodeliczne, pełne groove'u i przestrzeni, lekko jazzowe (ale bardziej w ogólnym myśleniu i improwizacji niż technice gry) interpretacje afgańskich, kobiecy piosenek. Mają w sobie nerw, energię i bunt. To głos wsparcia dla Afganek w kraju, w którym, choć sytuacja była zła, nadzieja miała swoje miejsce. Siedem lat później zniknęła nawet ona. Talibowie ponownie rządzą krajem, reżim wziął na celownik muzykę i kobiety. Dziewczynkom zabroniono edukacji, świat dorosłych kobiet zredukowano do czterech ścian domostw. Jest gorzej niż było, znów trzeba walczyć.

CZYTAJ: Dźwiękowy rytuał w słusznych sprawach. Kefaya i Elaha Soroor po raz pierwszy w Polsce

Dlatego na „Our Freedoms Must Be Won” Kefaya i Elaha Soroor porzucają większość subtelności, tego wymaga sytuacja. Już sam tytuł albumu i utworu go rozpoczynającego jest wezwaniem do oporu, „nasze swobody muszą zostać wywalczone”. Koresponduje z tym mocna okładka, zdjęcie dłoni zaciśniętej na racy. Koresponduje muzyka, podkręcili przestery, zwiększyli głośność, postawili na elektryzujący rock, najlepszą ścieżkę dźwiękową do protestów. Elaha nadal śpiewa w dari, wykonuje i tradycyjne melodie, i wiersze współczesnych poetów, wreszcie pisze własne teksty. Zmienił się charakter jej śpiewu, mniej tu przeszywających serce melodii, więcej skandowania, więcej złości i gniewu. Jak w utworzy tytułowym czy „The Snail”. Znajduje tez miejsce na piękne melodie, jak w będącym wytchnieniem od tej rewolucyjnej gonitwy dwuczęściowym „Masoma”.


Okładka płyty Kefaya & Elaha Soroor "Our Freedoms Must Be Won" Okładka płyty Kefaya & Elaha Soroor "Our Freedoms Must Be Won"

Momentami Modarelli i MacSween sieczą riffami niczym wytrawni metalowcy, by chwilę później budować delikatną mgiełkę z gitar i syntezatorów. Chwilami przypominają electro rocka sprzed 20 lat i debiutu Kasabian, chwilami wciskają się w okolice stoner rocka. A wszystko to nurzają w ogólnoświatowych inspiracjach i motywach. Gdzieś gitara zabrzmi niczym z Sahary, czasem klawisz przejedzie po ćwierćtonach rodem z egipskich ulic brzmiących shaabi, a czasem perkusja zagra pasaż z Indii. To bardzo rockowa i jednocześnie bardzo globalna muzyka. Bo choć może i śpiewają o bardzo lokalnych problemach, to jednak sytuacja na całym świecie jest podobna. Żadne prawa nie są dane raz na zawsze, zawsze wolność jest zagrożona. Można o nią walczyć na różne sposoby, również muzyką.


Michał Wieczorek

Kefaya i Elaha Soroor

„Our Freedoms Must Be Won”

2026 Radio International

Ocena: 4/5

 

***

Więcej recenzji - w naszym dziale Słuchamy.

 


Czytaj także

Songhoy Blues, malijski bluesowy bunt

Ostatnia aktualizacja: 19.03.2023 13:00
Garba Touré ze swoją gitarą byli znajomym widokiem na ulicach Diré, zakurzonego miasta nad brzegiem rzeki Niger, w górę rzeki od Timbuktu. Kiedy wiosną 2012 roku uzbrojeni dżihadyści przejęli kontrolę nad północnym Mali, wiedział, że nadszedł czas, by wyjechać.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Folk i muzyka świata 2024: najlepsze płyty wg Łukasza Komły

Ostatnia aktualizacja: 28.12.2024 14:19
Wiele się wydarzyło w muzyce ze świata z niezliczonych pograniczy, ale na coś trzeba było się zdecydować, więc przestawiam destylat z tego, co mnie zachwyciło w przeciągu ostatnich dwunastu miesięcy. 
rozwiń zwiń