Radiowe Centrum Kultury Ludowej

Zanim porwie się taniec…

Ostatnia aktualizacja: 03.07.2019 16:00
Naukowcy piszą, że taniec jest symbolem życia, że uwalnia ciało od ziemskiego ciężaru. Czyż można w takim razie nie tańczyć – zwłaszcza przy muzyce folkowej w gorące wakacyjne wieczory?
Fragment widowiska Taniec zbójnicki.
Fragment widowiska "Taniec zbójnicki".Foto: Cholewa Mieczysław/ zbiory NAC

– Tańczcie oberki! – wykrzyknął Marcin Lorenc pod koniec występu kapeli Odpoczno na festiwalu Ethno Port, występu znakomitego, swoją drogą. Tańczono zresztą wówczas i bez tej zachęty, choć warto było się również zasłuchać w muzykę tego znakomitego kwartetu. Jakże bowiem świetnie Lorenc i Joanna Gancarczyk prowadzą tutaj ten tradycyjny, ludowy trans. A jak wspiera ich na bębnach Piotr Gwadera! Ilu takich perkusistów na folkowej scenie słyszeliście? Ja niewielu. No i Marek Kądziela – w tym kontekście zjawisko samo w sobie.

Arystotelesa, pisze, że „w ruchu jako fundamentalnej właściwości muzyki tkwi również źródło wywoływanej przezeń przyjemności”. A dalej „Przyjemne doznania naszej duszy wywołuje oczywiście ruch uporządkowany, gdyż porządek odpowiada naturze, zaś muzyka ucieleśnia i odtwarza  w sposób najróżniejszy – poprzez swe rytmy i harmonie – porządek naturalny”.

Ale taneczność to przecież nie wszystkie walory kwartetu. Odpoczno potrafi znacznie więcej, jego muzyka rozwija się równocześnie w wielu kierunkach. Miałbym pokusę, żeby o tym fantastycznym zespole napisać znacznie więcej, ale powściągnę ją. Nieustannie brzmi mi bowiem w głowie owa zachęta do tańczenia.

Pan Witkiewicz ma rację: "Taniec zbójnicki w dawnych czasach był improwizacją, a nie śwarnym podskakiwaniem i przykucaniem wedle ściśle określonych reguł". Tak, można się zdystansować, dopatrzyć się schematyzmu, sztuczności, koturnowatości, jeśli ktoś chce śmieszności nawet. Można, ale przed tańcem uciec się nie da.

Wracam do tego okrzyku, bo ciekawie i na różne sposoby oddaje on jakoś ducha czasów. Żyjemy przecież w okresie jakiejś nagłej hegemonii tańca. Liczne telewizyjne programy typu talent show, rozmaitej formuły tańce z gwiazdami (zaklinanie się, że nigdy ich nie oglądałem byłoby pewnie pretensjonalne i niewiarygodne, nawet jeśli taka jest prawda), frekwencyjne sukcesy rozmaitych szkół tańca – są faktem. Prawdą jest też, że wokół sceny folkowej czy okołotradycyjnej wyrosło mnóstwo środowisk, dla których taniec jest tak ważną formą wyrazu, a i formą zabawy także. Wreszcie: wakacje to ten szczególny czas, kiedy na różnych imprezach, warsztatach, festiwalach, taborach można nauczyć się tańca – i tak też rośnie ten krąg poruszonych muzyką.

Tańczyć zatem czy nie? Oczywiście, że tak!

Z całą pewnością nie jestem w tym temacie wiarygodnym ekspertem, już choćby z tego powodu, że bliska jest mi filozofia, którą wyłożył swego czasu Andrzej Poniedzielski, stwierdzając: „Jeżeli taniec jest mową ciała, to moje ciało mówi: »Nie!«”. Cóż jednak począć, kiedy tenże taniec jest jednym z głównych elementów folkowej tożsamości czy aktywności? Zresztą sprawy nie ułatwi i spojrzenie w stronę  autorytetów. Mistrz słowa Samuel Beckett miał powiedzieć: „Najpierw tańcz. Myśl później. Taka jest naturalna kolej rzeczy”. Czyż to nie nazbyt frywolna koncepcja jak na autora „Końcówki” albo „Wyludniacza”? A jednak, podobno, prawdziwa...

Najpierw tańcz. Myśl później. Taka jest naturalna kolej rzeczy. Samuel Beckett

Kapelę Muzykanci i jej muzykę pokochałem od pierwszego usłyszenia. Jeśli była kiedyś możliwość radykalnego odwrócenia się moich sympatii, to jedynie w pewien wieczór przed laty w Sali Kameralnej poznańskiego Zamku. Przyszedłem – namawiając jeszcze znajomych – na koncert zespołu. Jego członkowie zaś po krótkim występie scenicznym poczęli wszystkich – tak, dosłownie wszystkich – skłaniać do wspólnego zatańczenia. Skłonili skutecznie, choć ku rozpaczy (umiarkowanej) niektórych uczestników.

„Taneczny ruch staje się symbolem życia, począwszy od tańca radości u ludów pierwotnych przy narodzinach dziecka aż po ostatni ziemski taniec w objęciach śmierci”.

Jak tu się jednak przed tą formą aktywności bronić, gdy Stanisław Vincenz zauważa: „Taniec tak właśnie należy się po uczcie, jak rosa po dniu, tak samo potrzebny, bo wyciska z człowieka rosę”. Gdy Enrico Fubini w „Historii estetyki muzycznej”, przywołując rozważania Arystotelesa, pisze, że „w ruchu jako fundamentalnej właściwości muzyki tkwi również źródło wywoływanej przezeń przyjemności”. A dalej „Przyjemne doznania naszej duszy wywołuje oczywiście ruch uporządkowany, gdyż porządek odpowiada naturze, zaś muzyka ucieleśnia i odtwarza  w sposób najróżniejszy – poprzez swe rytmy i harmonie – porządek naturalny”.

Rzecz zdaje się bowiem dotyczyć i kwestii przyziemnych, i zgoła metafizycznych. Anna Czekanowska, pisząc o kulturach afrykańskich, stwierdza: „Muzyka i taniec stanowią podstawę komunikacji społecznej”. I w innym miejscu: „W kulturze tradycyjnej zadanie muzyki i tańca polega na utrwalaniu istniejących struktur i ich hierarchii”. Gdzieś na drugim końcu tej drogi są uwagi Manfreda Lurkera, który podsumowuje: „Tańczący człowiek włącza się w harmonię Kosmosu”. A dzieje się tak również dlatego, że – jak chce ten sam autor – „Taneczny ruch staje się symbolem życia, począwszy od tańca radości u ludów pierwotnych przy narodzinach dziecka aż po ostatni ziemski taniec w objęciach śmierci”. W każdym razie „Tancerz wierzy, że uda mu się przezwyciężyć siłę ciężkości i nawiązać kontakt z wyższymi mocami. Swoiste rozluźnienie tancerza pozornie uwalnia ciało od ziemskiego ciężaru i wprawia je w niebiański korowód”. Jak tu dyskutować, jak sprzeciwiać się takiej wizji?

Taneczny opozycjonista ucieka jeszcze chyłkiem w ironię, z radością powracając do zdystansowanych uwag niezrównanego Antoniego Kroha na temat zdumiewających reguł tańca zbójnickiego: „Wezwałem na pomoc zdrowy rozsądek i myślałem mniej więcej tak: zbójnicki, jakim go znam, wymaga sceny, widowni i starannych przygotowań. A przecież trudno przyjąć, żeby tatrzańskie bandy rabunkowe sprzed stuleci pobierały w wolnych chwilach lekcje u choreografa. Zresztą – przed kim miałyby występować? Pan Witkiewicz ma rację: "Taniec zbójnicki w dawnych czasach był improwizacją, a nie śwarnym podskakiwaniem i przykucaniem wedle ściśle określonych reguł”. Tak, można się zdystansować, dopatrzyć się schematyzmu, sztuczności, koturnowatości, jeśli ktoś chce śmieszności nawet. Można, ale przed tańcem uciec się nie da.

Na pociechę łamiącym konwenanse, obyczaje i standardy indywidualistom (a może tym, co po prostu tańczyć nie umieją) Stanisław Vincenz rysuje inny obrazek: „Gdzie indziej na boczku co starsi dreptali sobie stateczny chód połoniński, bez troski o szalejącą muzykę. A raczej powolutku, podnosząc i stawiając stopy, dla siebie przemieniali jej siedem tańczących taktów w jeden. Tak jakby taniec uchwycił najtrudniejszy powolny rytm: człap-człap, kop-kop, drep-drep, heej”. Zatem opcja „człap-człap” jest także dopuszczalna.

Tańczmy więc, pozwalajmy muzyce prowadzić się, poruszyć się. Dobrze byłoby wszakże, przy takim jak dziś nadmiarze artystycznych ofert, tańczyć do muzyki nie infantylnej (której ogrom proponują media). Dobrze byłoby nie stracić uwagi o czym ta muzyka mówi, o czym ona jest, bo przecież ruch to tylko jedna z ważnych życiowych funkcji.

Przed tanecznym ruchem uciec się jednak nie da. Bo jak pisał Miron Białoszewski, nawet „Świadomość jest tańcem radości. / Moja świadomość tańczy”. I kontynuował: „A kiedy porwie się taniec,/ zwyczajem każdego kłębka,/ pójdę do nieba - / gdzie się nic nie czuje (…) tam - radość nie do opisania”. Tańczmy więc!

Tomasz Janas

***

Więcej recenzji i felietonów - w naszych działach Słuchamy i Piszemy.

Zobacz więcej na temat: folklor folk Tomasz Janas

Czytaj także

Czego nie słychać u Fryderyka

Ostatnia aktualizacja: 07.03.2019 09:55
Wizerunek muzyki folkowej, jaki kreuje najpopularniejsza wciąż nagroda w polskim światku muzycznym, wydaje się być daleki od rzeczywistości.
rozwiń zwiń

Czytaj także

From Eurowizja with love

Ostatnia aktualizacja: 14.03.2019 15:08
Tegoroczna propozycja na Eurowizję, czyli „Pali się” Tulii, to bardzo polski utwór – nie tylko ze względu na biały śpiew i stroje członkiń zespołu.
rozwiń zwiń

Czytaj także

W oczekiwaniu

Ostatnia aktualizacja: 01.05.2019 17:07
Dwa tygodnie pozostały do rozpoczęcia tegorocznego festiwalu Nowa Tradycja. Festiwalu legendy, który od zawsze kreował ważne zjawiska na polskiej scenie folkowej.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Moc festiwali

Ostatnia aktualizacja: 06.06.2019 07:20
Za nami Nowa Tradycja, ku końcowi zbliża się sezon artystyczny, przed nami czas wielu imprez plenerowych, letnich, wakacyjnych.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Ptasia etnografia

Ostatnia aktualizacja: 13.06.2019 07:30
Ptasiarstwo staje się coraz popularniejszym zajęciem, warto więc przy tej okazji nie tylko ćwiczyć umiejętność rozpoznawania ptaków o kształcie, locie i głosie, ale też dowiedzieć się, jakie skojarzenia i wierzenia związane z ptactwem istniały w kulturze ludowej.  
rozwiń zwiń

Czytaj także

Boski lot

Ostatnia aktualizacja: 20.06.2019 09:00
Skoro koleżanka z portalowych łamów RCKL, Olga Drenda, podjęła temat o tak szczególnym dla ludzi znaczeniu jak ptaki, nie mogę i ja jako członek redakcyjnego stadka, nie zaćwierkać, zaświstać, zakwilić ad hoc swojej opowieści z garsteczką refleksji.
rozwiń zwiń