Historia

Zbrodnia w Wawrze - ofiary zbiorowej odpowiedzialności

Ostatnia aktualizacja: 27.12.2019 05:55
"Tu nikt dochodzić tego teraz nie ma czasu, wy Polacy krwawo za to zapłacicie" – brzmiał wyrok niemieckiego sądu doraźnego. Posłuchaj relacji tych, którym udało się przeżyć wstrząsające chwile grozy.
Audio
  • Świadkowie w rocznicę zbrodni w Wawrze - archiwalna audycja nagrana 25 lat po tragedii
Max Daume, wysoki oficer hitlerowskiej policji odpowiedzialny za masakrę polskich cywili w podwarszawskim Wawrze.
Max Daume, wysoki oficer hitlerowskiej policji odpowiedzialny za masakrę polskich cywili w podwarszawskim Wawrze.Foto: PAP

80 lat temu, 27 grudnia 1939 r., w Wawrze pod Warszawą Niemcy rozstrzelali 106 mężczyzn wyciągniętych z mieszkań w trakcie nocnej obławy. Zbrodni tej dokonał oddział 31 pułku policji porządkowej w odwecie za zabicie dwóch niemieckich podoficerów, do których w wawerskiej restauracji strzelali kryminaliści.

W odwecie za śmierć swoich żołnierzy naziści jeszcze tej samej nocy wywlekli z domów 114 mężczyzn, mieszkańców Wawra, Anina i okolic, poddali ich przesłuchaniu i rozstrzelali. Wśród ofiar byli Polacy, Żydzi i Rosjanin a także dwóch obywateli USA.

Tzw. sąd doraźny wydając na niewinne osoby cywilny wyrok śmierci złamał elementarne zasady prawa międzynarodowego. Gen. Johannes Blaskowitz w sprawozdaniu dla Oberkommando der Wermacht z dnia 6 lutego 1940 roku pisał: "szósty batalion policji, wysłany przez administrację na wiadomość o morderstwie, kazał powiesić właściciela szynku gdzie miało miejsce morderstwo oraz rozstrzelać 114 Polaków z willowej kolonii Anin, którzy ze zbrodnią nie mieli nic wspólnego".

Stanisław Krupka ówczesny wójt gminy Wawer stanął w obronie mieszkańców: - Oświadczyłem im, że zebrani tu ludzie są niewinni, że tak jak ja wszyscy zostali z łóżka i z domu zerwani i nie wiedzą nawet o co chodzi, że przecież Wawer jest wlotowym osiedlem do Warszawy, że są różne elementy i mógł zajść po prostu jakiś tragiczny wypadek, ale w żadnym razie ci ludzie nie brali w tym udziału i o niczym nie wiedzą.

W odpowiedzi na swoje argumenty usłyszał: "tu nikt dochodzić tego teraz  nie ma czasu, wy Polacy krwawo za to zapłacicie". Decyzję o wykonaniu wyroku podjęli major Wilhelm Wentzel i Max Daume.

Ze 114 skazanych przez hitlerowski sąd policyjny ocalało tylko 7 osób. Jednemu z aresztowanych udało się zbiec podczas egzekucji. Zabitych złożono w zbiorowej mogile. W 1940 roku ich ciała ekshumowano i pochowano m.in. na Cmentarzu Wojskowym przy ul. Śnieżki (obecnie ul. Kościuszkowców).

Po II wojnie światowej 3 marca 1947 roku współodpowiedzialny za zbrodnię Max Daume został skazany przez Najwyższy Trybunał Narodowy na karę śmierci. Taką samą karę otrzymał w 1951 roku Wilhelm Wenzl.

mk

Czytaj także

Drugi proces oświęcimski – załoga Auschwitz-Birkenau przed sądem

Ostatnia aktualizacja: 10.08.2019 06:00
10 sierpnia 1965 zakończył się proces przeciwko załodze niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Wyrok był zniewagą dla 4 milionów zamordowanych.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Pomnik ludzkiego cierpienia na Pawiaku

Ostatnia aktualizacja: 28.11.2012 06:00
Było to największe więzienie polityczne w Generalnym Gubernatorstwie, a w praktyce – przystanek na drodze do śmierci.
rozwiń zwiń