Moskwa powtarza - wojna skończy się, gdy ukraińska armia opuści Donbas. Kijów zapowiada, że nie zgodzi się na oddanie swoich ziem Rosji
W ostatnim wystąpieniu publicznym Władimir Putin powiedział, że chce rozmawiać o warunkach pokoju. Za najlepszą podstawę do rozmów uznał plan Donalda Trumpa. To dokument uznany przez ukraińskich i europejskich polityków za niekorzystny dla napadniętej Ukrainy i uwzględniający wyłącznie interesy Rosji
Ukraina nie przekroczy w negocjacjach pokojowych swoich czerwonych linii - mówi wiceszef ukraińskiego MSZ Ołeksandr Miszczenko. Według słów dyplomaty - jego kraj nie wyrzeknie się prawnie swoich terytoriów, nie ma też mowy o rezygnacji z suwerenności.
Ołeksandr MIszczenko zaznaczył, że w obecnie trwającym procesie negocjacyjnym dla Ukrainy główne punkty to zachowanie interesów państwa, jako suwerennego, niezależnego kraju. To, jak dodał, są czerwone linie, których przekroczyć nie można: "To właśnie utrata terytoriów, czyli prawne uznanie okupacji tych obszarów, które dziś tymczasowo zajmują Rosjanie - jest dla nas nieakceptowalne. Narzucanie nam, jaką armię mamy posiadać i do jakiego sojuszu wstępować, również jest nie do przyjęcia. Także zapomnienie o wszystkich zbrodniach jest nieakceptowalne dla narodu ukraińskiego."
Ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski zaznaczył, że w przyszłym tygodniu odbędą się ważne negocjacje nie tylko z udziałem ukraińskiej delegacji, ale również jego samego. Natomiast o tym, czy Steve Witkoff poleci do Moskwy na rozmowy pokojowe zdecyduje Donald Trump. A jeśli poleci - to nie będzie to żadne zaskoczenie - ocenił profesor Dariusz Kozerawski z Katedry Bezpieczeństwa Narodowego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jak dodaje, polityka Stanów Zjednoczonych od rozpoczęcia drugiej prezydentury Donalda Trumpa jest oczywista: to sprzyjanie Federacji Rosyjskiej i ujawnione nagrania na których Witkoff instruuje doradcę Putina, jak rozmawiać z Trumpem nie powinny nikogo dziwić - przekonuje ekspert.
Zdaniem Kozerawskiego 28-mio punktowy plan pokojowy, to dokładnie te same postulaty, z którymi Rosja wychodziła od początku. I jest mało prawdopodobne, by Kreml chciał się z niektórych z nich wycofać.
Wicepremier Radosław Sikorski nie wierzy też w zapewnienia Władimira Putina, że nie ma on zbrojnych planów przeciwko Europie. Szef MSZ stwierdził, że rosyjski dyktator jest niewiarygodny i nie można poważnie traktować jego słów, a nawet podpisu. Minister Radosław Sikorski podkreślał, że Władimir Putin wielokrotnie publicznie kłamał.
Wicepremier skomentował także plan pokojowy, pierwotnie ustalany bez wiedzy sojuszników z Europy, w którym jest mowa między innymi o stacjonowaniu myśliwców NATO w Polsce. "Nic o Polsce nie będzie bez naszej wiedzy i zgody, Polska oczywiście nie będzie się czuła zobowiązana jakimikolwiek sugestiami z nami nieuzgodnionymi" - powiedział wicepremier i szef MSZ.
Zamknięcie polskiego konsulatu w Irkucku pokazuje, że Rosja nie dąży do uspokojenia sytuacji
- ocenił szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak - Kamysz. Minister obrony narodowej zastrzegł, że strona polska liczyła się z takimi działaniami odwetowymi po zamknięciu konsulatów Federacji Rosyjskiej w Polsce.
Resort dyplomacji Kremla przekazał, że polski ambasador został poinformowany o tym, że zamknięcie przedstawicielstwa RP to odpowiedź na decyzję polskich władz o cofnięciu zgody na działalność rosyjskiego konsulatu w Gdańsku.
Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór. podkreślił, że ruch Rosji nie oznacza zerwania stosunków dyplomatycznych.
Polska zdecydowała o zamknięciu ostatniego konsulatu Federacji Rosyjskiej w reakcji na akty dywersji na kolei. Ich sprawcami byli obywatele Ukrainy działający na zlecenie rosyjskich służb. Władze w Moskwie uznały decyzję Warszawy za "jawnie wrogą i nieuzasadnioną".
Ze względu na brak wiarygodności Rosji i jej zapewnień o pokoju, Polska nie może być bezczynna i musi budować sprawne i dobrze wyszkolone wojsko
Rząd podjął decyzję o dodatkowych 44 miliardach euro przeznaczonych na obronność, w tym na system antydronowy.
W tym tygodniu Ministerstwo Obrony Narodowej ogłosiło, że w ramach Programu Orka, Polska kupi od Szwecji trzy okręty podwodne A26 wyposażone w najnowsze technologie.
Szwedzkie okręty podwodne, które kupi Polska, pozwolą na skuteczną ochronę infrastruktury na Bałtyku - ocenia ekspert portalu Defence24 Mariusz Marszałkowski. Są to jednostki przeznaczone do operowania na Morzu Bałtyckim i znacząco poprawią zdolności Marynarki Wojennej.
Na posiedzeniu rządu premier Donald Tusk poinformował, że zakup okrętów podwodnych będzie oznaczał również inwestycje w polski przemysł stoczniowy, a szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz wyjaśnił, że Szwedzi zgodzili się również na bardzo korzystną dla Polski umowę offsetową.
Polska zawarła także nową umowę z rządem Stanów Zjednoczonych na zakup 200 pocisków rakietowych przeznaczonych dla myśliwców F-35. „Polskie wojsko otrzymuje najnowocześniejsze uzbrojenie” - ocenił generał Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Jak podkreślił , nasza armia otrzyma najnowszą wersję pocisków powietrze-powietrze dla samolotów bojowych piątej generacji.
Wartość kontraktu wynosi około 500 milionów dolarów. Nowe pociski zostaną dostarczone polskiemu wojsku w latach 2030-2031
Na magazyn Mija Tydzień zaprasza Katarzyna Semaan.