Hiszpania po raz drugi w historii sięgnęła po najważniejsze trofeum w światowym futbolu. W finale rozegranym w East Rutherford w stanie New Jersey pokonała Argentynę 1:0 po dogrywce, ale sam wynik nie oddaje obrazu spotkania. Drużyna Luisa de la Fuente przez większość meczu kontrolowała wydarzenia na boisku, była bardziej konkretna i nie pozwoliła obrońcom tytułu rozwinąć skrzydeł.
Zdaniem Filipa Jastrzębskiego z redakcji sportowej Polskiego Radia, finał był jednym z najbardziej jednostronnych spotkań o mistrzostwo świata.
– Wydaje mi się, że nie było do tej pory tak jednostronnego finału mistrzostw świata. Wynik 1:0 po dogrywce wcale nie odzwierciedla losów i przebiegu tego spotkania. Hiszpania po prostu Argentynę zmiażdżyła – powiedział Filip Jastrzębski.
Argentyna, która broniła tytułu mistrza świata, nie potrafiła znaleźć sposobu na Hiszpanów. Zespół prowadzony przez Lionela Scaloniego miał problemy z konstruowaniem akcji ofensywnych, a jego zawodnicy przez długie fragmenty byli zmuszeni do defensywy. Hiszpania stworzyła więcej okazji i cierpliwie czekała na decydujący moment, który nadszedł dopiero w dogrywce.
Triumf jest również ogromnym sukcesem selekcjonera Luisa de la Fuente. Hiszpański trener od wielu lat pracuje w strukturach federacji, prowadził młodzieżowe reprezentacje kraju i przygotowywał zawodników, którzy dziś stanowią o sile seniorskiej kadry. Po zwycięstwie w mistrzostwach Europy dołożył teraz mistrzostwo świata.
– To potwierdzenie pięknej historii Luisa de la Fuente. To spokojny, rzeczowy szkoleniowiec ze świetnym drygiem pedagogicznym, który przez lata pracował w młodzieżówkach hiszpańskich i teraz wygrał z tą reprezentacją wszystko, co możliwe – ocenił Jastrzębski.
Zakończony mundial był także pierwszym turniejem rozgrywanym w nowym, rozszerzonym formacie. Większa liczba uczestników sprawiła, że kibice mogli zobaczyć więcej reprezentacji spoza światowej czołówki. Nie zabrakło drużyn, które wykorzystały swoją szansę i stworzyły własne historie.
Na uwagę zasłużyły szczególnie występy zespołów z Afryki oraz mniejszych federacji. W turnieju dobrze zaprezentowały się między innymi Republika Zielonego Przylądka, Curaçao, Demokratyczna Republika Konga czy Jordania.
– Dla atrakcyjności dobrze, że mamy sporo egzotyki, szczególnie że ta egzotyka zaprezentowała się naprawdę zadziwiająco dobrze. Powstały piękne historie – podkreślił dziennikarz.
Jednocześnie większy mundial wywołał dyskusję o prestiżu turnieju. W przeszłości awans do mistrzostw świata był zarezerwowany dla zdecydowanie węższego grona drużyn, co sprawiało, że sam udział w imprezie był wyjątkowym osiągnięciem. Obecnie w rywalizacji uczestniczy znacznie więcej reprezentacji, a organizatorzy muszą szukać formatu, który będzie atrakcyjny zarówno dla kibiców, jak i zawodników.
Podczas mistrzostw testowano również nowe rozwiązania dotyczące przebiegu spotkań. Jednym z najbardziej komentowanych były przerwy na nawodnienie oraz wydłużona przerwa między połowami finału. Część kibiców uważała, że takie elementy zaburzają tradycyjny rytm futbolu.
– Dla nas futbol jest na pierwszym miejscu. To jest coś wyjątkowego, a wszystko, co trochę zaburza odbiór spotkania, nie zawsze jest mile widziane – powiedział Filip Jastrzębski.
Pozytywnie oceniono natomiast działania mające zwiększyć płynność gry. Sędziowie szybciej reagowali na próby opóźniania wznowień, a wiele spotkań było rozgrywanych w wysokim tempie. Zdaniem ekspertów nie wszystkie zmiany są problemem, ale powinny być wprowadzane ostrożnie i stopniowo.
Sportowo turniej zakończył się rywalizacją największych piłkarskich potęg. W półfinałach znalazły się zespoły należące do światowej czołówki, a walka o medale stała na bardzo wysokim poziomie. Choć futbol wielokrotnie pisał romantyczne historie z udziałem mniej znanych drużyn, tym razem o najważniejsze trofea rywalizowali najlepsi.
Dużych emocji dostarczył także mecz o trzecie miejsce, w którym Anglia pokonała Francję 6:4. Dziesięć bramek i pierwszy od 60 lat medal dla Anglików były jednym z najbardziej widowiskowych momentów turnieju.
Mundial był również pokazem indywidualnych talentów. Wśród największych gwiazd znaleźli się między innymi Kylian Mbappé, Lionel Messi, Erling Haaland, Harry Kane oraz Jude Bellingham. Ich występy potwierdziły, że światowy futbol dysponuje obecnie wieloma zawodnikami zdolnymi decydować o losach najważniejszych spotkań.
Po zdobyciu tytułu reprezentacja Hiszpanii wróciła do kraju, gdzie przygotowano dla niej uroczyste powitanie. Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, mistrzowie świata spotkali się z królem Filipem VI oraz premierem Pedro Sánchezem. Następnie piłkarze przejechali odkrytym autobusem ulicami Madrytu, a na Plaza de Cibeles odbyła się wielka feta z udziałem kibiców.
Dla Hiszpanii to drugi w historii tytuł mistrza świata. Sukces jest jednocześnie zwieńczeniem pracy Luisa de la Fuente i potwierdzeniem, że La Furia Roja ponownie znalazła się na szczycie światowego futbolu.
PRdZ/PAP/pż