Redakcja Polska
Dodaj w Google

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google, aby nasze wiadomości wyświetlały Ci się na górze wyników wyszukiwania

Brukselski Klub Polek. Od polskiego przedszkola do sieci wzajemnego wsparcia

06.10.2026 11:00
Od spotkań z pisarkami i działań na rzecz polskiej edukacji dzieci po wsparcie dla kobiet, które dopiero zaczynają życie w Belgii. Brukselski Klub Polek od ponad dekady integruje mieszkające tam Polki i promuje polską kulturę. O historii klubu, potrzebach społeczności i planach na przyszłość opowiada prezeska Beata Krawiec.
Audio
  • „Naszym głównym celem jest to, by po prostu pokazywać polską kulturę w Belgii.” - mówi Beata Krawiec, prezeska Brukselskiego Klubu Polek w rozmowie z Piotrem Żułnowskim [posłuchaj]
Członkinie Brukselskiego Klubu Polek świętują swoje 15-lecie
Członkinie Brukselskiego Klubu Polek świętują swoje 15-leciefot. Brukselski Klub Polek

Polska obecność w Belgii ma długą i wielowątkową historię. Kolejne fale emigracji przybywały tu w różnych momentach i z różnych powodów. Jak przypomina Beata Krawiec, pierwsze grupy Polaków pojawiały się w Belgii już w XIX wieku. Byli to między innymi emigranci polityczni po powstaniu listopadowym i styczniowym oraz po rewolucji 1905 roku.

Przed I wojną światową, a przede wszystkim w okresie międzywojennym, do Belgii zaczęli przyjeżdżać polscy robotnicy. Wielu z nich stanowili górnicy z Zagłębia Dąbrowskiego i Sosnowca, którzy znajdowali zatrudnienie w belgijskich kopalniach.

Kolejne grupy pojawiały się po II wojnie światowej. W Belgii i Holandii osiedlili się między innymi żołnierze oraz oficerowie armii generała Stanisława Maczka. Ich obecność do dziś pozostaje ważną częścią pamięci historycznej Belgii. Żołnierze 1. Dywizji Pancernej uczestniczyli w wyzwalaniu wielu miejscowości we Flandrii, a rocznice tych wydarzeń są tam co roku uroczyście obchodzone.

fot. Brukselski Klub Polek fot. Brukselski Klub Polek

Polska emigracja powiększała się także w kolejnych dekadach. Do Belgii trafiali emigranci po 1968 roku, a następnie osoby związane z pierwszą „Solidarnością”, stanem wojennym i późniejszą emigracją. W latach 90. przyjeżdżali przede wszystkim Polacy poszukujący pracy fizycznej. Po 2004 roku profil migracji zaczął się wyraźnie zmieniać. Do Belgii przybywało coraz więcej urzędników, specjalistów i tak zwanych młodych profesjonalistów pracujących w biznesie oraz instytucjach europejskich.

To właśnie różnorodność polskiej społeczności jest jednym z elementów, które łączą działalność Brukselskiego Klubu Polek.

Stowarzyszenie zostało formalnie założone w 2011 roku. Jego działalność rozwijała się wokół potrzeb kobiet, dzieci i polskiej społeczności w Brukseli. Jednym z pierwszych ważnych projektów było stworzenie polskiego przedszkola.

Założycielki klubu były wówczas młodymi mamami. W Brukseli funkcjonowały już polskie szkoły, między innymi przy ambasadzie i Polskiej Misji Katolickiej, brakowało jednak miejsca, w którym najmłodsze dzieci mogłyby regularnie poznawać język i kulturę swoich rodziców.

„Istniały wtedy polskie szkoły przy ambasadzie, przy polskiej misji katolickiej, ale nie było polskiego przedszkola. Tak więc znalazło się kilka fajnych, aktywnych, energicznych dziewcząt, młodych mam, które założyły polskie przedszkole i uznały, że łatwiej będzie to zrobić, zakładając stowarzyszenie” - mówi Beata Krawiec.

fot. Brukselski Klub Polek fot. Brukselski Klub Polek

Przez lata przedszkole było jednym z ważnych elementów działalności klubu. Ze względu na specyfikę belgijskiego systemu edukacji nie było to tradycyjne przedszkole działające przez cały dzień. Dzieci spotykały się w środy po południu. Uczyły się języka polskiego, poznawały polską kulturę i tradycje, śpiewały polskie piosenki i uczestniczyły w zajęciach tanecznych.

Było to szczególnie ważne w przypadku rodzin mieszanych, których w Brukseli nie brakuje. Polki związane z klubem mają partnerów pochodzących między innymi z Włoch, Grecji czy Maroka. Część członkiń sama wychowała się w rodzinach wielokulturowych. Przedszkole było więc miejscem, w którym polskość można było przekazywać dzieciom niezależnie od tego, jak wyglądała struktura ich rodzin.

Dziś Brukselski Klub Polek kojarzony jest przede wszystkim ze spotkaniami literackimi. Organizowane przez klub wydarzenia są otwarte i często odbywają się we współpracy z Ambasadą RP oraz Stałym Przedstawicielstwem Polski przy Unii Europejskiej.

W ostatnich latach klub gościł między innymi Annę Dziewit-Meller, Wojciecha Orlińskiego, który przyjechał z książką o Mikołaju Koperniku, oraz Joannę Gierak-Onoszko, szefową Unii Literackiej.

Szczególne miejsce w działalności klubu zajmuje Grażyna Plebanek, pisarka mieszkająca w Brukseli, która często umieszcza to miasto w swoich książkach. Spotkania z nią organizowane są przy okazji kolejnych premier.

p

Jednym z najbardziej pamiętnych wydarzeń było spotkanie z Olgą Tokarczuk. Udało się je zorganizować podczas pandemii, w formule online. Klub zabiegał o możliwość rozmowy z pisarką przez kilka lat. W momencie, gdy Tokarczuk otrzymała Literacką Nagrodę Nobla, takie spotkanie stało się jeszcze trudniejsze do zorganizowania.

„Starałyśmy się o to spotkanie przez kilka lat, aż w końcu pani Olga dostała Nobla i wtedy już było prawie kompletnie niemożliwe. I jeszcze wybuchła pandemia, ale udało nam się” - wspomina Beata Krawiec.

Dla członkiń klubu było to wyjątkowe doświadczenie. Spotkanie online pozwoliło im, mimo pandemicznych ograniczeń, porozmawiać z jedną z najważniejszych współczesnych polskich pisarek.

Działalność skierowana do dzieci nie zakończyła się wraz z funkcjonowaniem przedszkola. Klub nadal stara się organizować wydarzenia dla najmłodszych. W przeszłości były to między innymi spotkania mikołajkowe czy wspólne malowanie pisanek. Obecnie jednym z pomysłów jest organizowany co roku kiermasz gier planszowych i polskich książek.

Za tym prostym wydarzeniem stoi także idea drugiego obiegu. Zamiast wyrzucać książki czy gry, z których dzieci już wyrosły, można przekazać je innym polskim rodzinom mieszkającym w Brukseli. Wcześniej ważnym elementem działalności klubu były również spotkania z autorami książek dla dzieci. Jednym z gości był Michał Rusinek.

Dziś klub liczy blisko 80 członkiń. Jak podkreśla Beata Krawiec, jednym z najważniejszych celów organizacji jest nie tylko promowanie polskiej kultury, lecz także tworzenie sieci wzajemnego wsparcia.

fot. Brukselski Klub Polek fot. Brukselski Klub Polek

„Chciałybyśmy, i tą moją własną prywatną ambicją jest to, żeby ten nasz Brukselski Klub Polek, w skrócie BKP, był takim z angielskiego backupem dla nich, żeby dawał im wsparcie emocjonalne. Ale takie wsparcie, kiedy kogoś potrzebujemy. Szukam malarza pokojowego, szukam hydraulika, szukam psychologa dla dziecka” - mówi prezeska klubu.

Integracja ma więc dla organizacji wymiar bardzo praktyczny. Kobiety wymieniają się ubraniami, akcesoriami i książkami, ale także informacjami, kontaktami i doświadczeniami. Klub jest również okazją do wspólnego poznawania Belgii. Jego członkinie chodzą razem do muzeów, na wystawy i koncerty, a także organizują wycieczki.

Brukselski Klub Polek jest dziś jedną ze stałych organizacji polonijnych działających w Belgii. Wydarzenia otwarte są kierowane nie tylko do członkiń, ale również do szerszej społeczności. Zapraszani są przedstawiciele innych polonijnych organizacji pozarządowych, polscy urzędnicy pracujący w Brukseli oraz osoby zainteresowane polską kulturą.

Ważnym partnerem pozostaje Ambasada RP, która udostępniała swoje przestrzenie na potrzeby organizowanych spotkań. Dla klubu działalność kulturalna jest jednocześnie sposobem na budowanie polskiej obecności w Belgii.

W planach są kolejne spotkania autorskie. Jednym z zapowiadanych gości jest Karolina Lewestam, pisarka i filozofka mieszkająca w Londynie, autorka książek dla dzieci oraz książki „Szmaty”, poświęconej ubraniom, ich przekazywaniu w rodzinie i emocjonalnemu znaczeniu przedmiotów odziedziczonych po matkach, babciach, ciociach czy bliskich sąsiadkach.

Choć zmieniają się fale migracji, zawody, sytuacja rodzinna i potrzeby kolejnych pokoleń Polek w Belgii, pozostaje potrzeba tworzenia relacji.

Od polskiego przedszkola założonego przez grupę młodych mam po spotkania z pisarzami, wymiany książek i ubrań, wspólne wyjścia na koncerty oraz zwykłą pomoc w znalezieniu hydraulika czy psychologa dla dziecka - Brukselski Klub Polek przez ponad dekadę rozwijał się wraz ze swoją społecznością.

Dziś jest nie tylko organizacją promującą polską kulturę. Jest także siecią kontaktów i doświadczeń kobiet, które przyjechały do Belgii w różnych momentach, z różnych powodów i z różnych części Polski. Łączy je Bruksela i przekonanie, że w nowym kraju łatwiej jest budować życie, kiedy nie trzeba robić tego całkiem samodzielnie.

pż

Zobacz więcej na temat: Polonia Bruksela Belgia

Polska szkoła i matura nie wystarczą? Polacy z Litwy napotykają bariery w rekrutacji na studia

13.09.2026 14:15
Ukończyli szkoły z polskim językiem nauczania, zdawali z niego maturę, a przy rekrutacji na studia w Polsce muszą dodatkowo potwierdzać jego znajomość. Przedstawiciele Polaków na Litwie alarmują, że wymagania niektórych uczelni zniechęcają młodzież do wyjazdu. Ministerstwo Nauki wskazuje, że przepisy nie nakładają takiego obowiązku na obywateli Unii Europejskiej.

Chcą, by dzieci pamiętały, skąd pochodzą. Polska Ludoteka Wojtek działa już 10 lat

15.09.2026 17:05
Mieszkają we Włoszech, ale chcą, żeby ich dzieci nie traciły kontaktu z językiem, historią i tradycjami Polski. W Ascoli Piceno od ponad dekady działa Polska Ludoteka „Wojtek", która z niewielkiej inicjatywy kilku mam rozrosła się do dwóch polonijnych placówek. To nie tylko szkoła, ale również miejsce spotkań, wspólnych wyjazdów i budowania polskiej społeczności.

Polskie serce w Genui. „Chcemy pokazać tutaj we Włoszech nową Polskę”

19.09.2026 17:00
W Genui od lat działa miejsce, które łączy Polaków, ich dzieci i wszystkich zainteresowanych polską kulturą. Centrum Edukacji i Integracji Społecznej „Bratanki” organizuje festiwale, pokazy polskiego kina, zajęcia dla dzieci i spotkania dla kobiet.